#oJedenDzieńBliżej – 18. Wątpliwości

Wątpliwości mogą nami targać i to dość często. Nawet Jan Chrzciciel, który wskazał Chrystusa ludowi i który nazwał Go „Barankiem Bożym” wysłał swoich uczniów z zapytaniem: „Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść?”. Czy naprawdę Jezus jest Bogiem? Czy On może dokonać przemiany mojego życia? Czy to On ma moc sprawić, by niebiosa wysączyły sprawiedliwość i by zbawienie zaowocowało w moim życiu? Pytania dotyczące Jezusa mogą być trudne i dość łatwo przychodzi nam zżymać się na Niego, bo nie czyni tego, czego my oczekujemy. Ale tylko On jest Panem, który ma moc udzielić nam zbawienia. Nie ma innego. Zaślepieni grzechem mogą przejrzeć. Chromi i przygnieceni własnymi winami mogą znów kroczyć drogą sprawiedliwości. Trędowaci z powodu odrzucenia mogą doświadczyć oczyszczenia i przyjęcia. Niesłyszący prawdy mogą ją usłyszeć. Umarli na skutek grzechów mogą znów stać się żywi. Ubodzy przed Bogiem mogą usłyszeć Dobrą Nowinę, że nie muszą się wstydzić swojego ubóstwa, bo jest Ktoś, dzięki komu mogą stanąć przed Panem, gdyż ich dług został spłacony. Klucz, który może pomóc nam w osiągnięciu tych wspaniałych rzeczy w naszym życiu, to błogosławione niewątpienie w Jezusa i przyjście do Niego, do jedynego Pana, którego powrót jest znów #oJedenDzieńBliżej. Tylko u Niego jest sprawiedliwość i moc zdolna przemienić moje i twoje życie. Tylko w Jezusie.

Iz 45, 6b-8.18.21b-25; Ps 85; Łk 7, 18b-23

#oJedenDzieńBliżej – 17. Zdrajcy i prostytutki

Co roku mam problem z tym słowem, bo jest we mnie pokusa, żeby ominąć drażliwe dwa słowa z Ewangelii. A one padają. I można próbować je oddać łagodniej, ale czy jest sens? Jezus mówi przecież wprost, że celnicy (zdrajcy) i nierządnice (prostytutki) wejdą do królestwa niebieskiego przed arcykapłanami i starszymi ludu (elita religijna). I wcale nie dlatego tak się stanie, bo oprócz złych rzeczy zrobili też coś dobrego i to dobro jakoś tam się kumuluje i ostatecznie przeważa. Nie. Oni po prostu uwierzyli Janowi Chrzcicielowi. Uwierzyli w to, co mówił – że przyjdzie Większy, że coś się zmieni, że można inaczej przeżyć swoje życie. Jest to powiedziane w kontekście przypowieści o dwóch synach, z których jeden powiedział, że zrobi to, o co był poproszony przez ojca, a tego nie zrobił, natomiast drugi stwierdził, że nie zrobi, a jednak zrobił. Można mieć usta pełne pięknych słów, obietnic, można głosić Chrystusa innym ludziom, można opowiadać o Bogu i… Zdrajcy i prostytutki wejdą do nieba przed nami. Myślę, że Jezus dotyka tutaj pewnego problemu – zawoalowanego egoizmu i egocentryzmu, ukrytych pod płaszczykiem pobożności i religijności. Zarówno egoizm, jak i egocentryzm, nie pozwalają człowiekowi przyjąć jednej, zasadniczej prawdy o sobie – jestem grzesznikiem dokładnie takim samym, jak prostytutka i zdrajca i w niczym nie jestem lepszy. Grzesznik, który ma świadomość swojej grzeszności, może zaufać jedynie Bogu, bo wie, że nie może zaufać sobie. Prorok Sofoniasz mówi, że przyjdzie taki dzień, kiedy „nie będziesz się wstydzić wszystkich twoich czynów, przez które dopuściłaś się względem mnie niewierności”, a w psalmie jest dodane: „Pan jest blisko ludzi skruszonych w sercu, ocala upadłych na duchu. Pan odkupi dusze sług swoich, nie zazna kary, kto się doń ucieka”. Gdzie szukasz ratunku dla siebie? Gdzie szukasz pomocy? W sobie? To się zawiedziesz. W swojej pobożności? Rozczarujesz się. W Bogu, przed którym stajesz w prawdzie o swojej grzeszności i pozwalasz, by On odmieniał twoje życie? Wtedy twoje oblicze nie zapłonie wstydem. Pan, którego przyjście jest #oJedenDzieńBliżej, uwolni ciebie od wszelkiego ucisku, bo usłyszy twoje wołanie i już nie będzie nikogo, kogo mógłbyś się przestraszyć. Bo Pan będzie twoim rzecznikiem i twoim obrońcą.

So 3, 1-2.9-13; Ps 34; Mt 21, 28-32

#oJedenDzieńBliżej – 16. Jeszcze nie teraz…

Balaam miał przeklinać Naród Wybrany. Taki był rozkaz, takie było zadanie. Wygłosić nad Ludem Boga przekleństwo, które stanie się przyczyną jego końca. Gdy Balaam ujrzał obóz Izraela i miał już przemówić, ogarnął go Boży duch i nie pozwolił wypowiedzieć przekleństwa. Zaczął natomiast błogosławić Izraelowi, wypowiadając przy okazji proroctwo: „Widzę go, lecz jeszcze nie teraz, dostrzegam go, ale nie z bliska: Wschodzi Gwiazda z Jakuba, a z Izraela podnosi się berło”. Dzięki działaniu Bożego ducha Balaam zobaczył więcej, zobaczył dalej, ujrzał coś, czego nie mógł zrozumieć – oto wschodzi Gwiazda, oto podnosi się berło! Gwiazda świecąca, poranna – wiecie kogo tak nazywamy? Maryję. A kto dzierży berło? Jej Syn – nasz Zbawiciel. Maryja jest gwiazdą zwiastującą przyjście Światła, o którym była mowa w niedzielnej liturgii słowa. Światła, którym jest Jezus, Syn Boga, Pan i Zbawiciel, prawdziwy Król. On nie musiał mieć niczyjej zgody do nauczania, choć arcykapłani i starsi ludu pytali Go, jakim prawem to czyni. Właśnie takim prawem – jest Synem Boga, który przyszedł, aby wskazać właściwą drogę grzesznikom i by pomóc im czynić dobro. Dlaczego to czyni? Bo ma świadomość miłosierdzia i miłości, które trwają od wieków, a które nie pozwalają Mu zapomnieć o mnie, o człowieku. Balaam to zobaczył – przyjdzie ktoś, kto będzie prawdziwie Królem, kto wzejdzie niczym Słońce, choć sam jest większą Światłością, niż ta, która pochodzi ze Słońca. Prawdziwą Światłością, w której każdy z nas może złożyć swoją nadzieję i nie zawiedzie się. Po prostu się nie zawiedzie. I choćby tysiące Balaamów chciało nas przeklinać, nie uda im się wyrządzić nam szkody, bo będziemy jak aloes zasadzony przez Pana. Będziemy jak Jego ogród. Jak Jego lud. Bo będziemy własnością Tego, którego przyjście jest #oJedenDzieńBliżej.

Lb 24, 2-7,15-17a; Ps 25; Mt 21, 23-27

#oJedenDzieńBliżej – 15. On

„Pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie, który po mnie idzie, a któremu nie jestem godzien odwiązać rzemyka u Jego sandała” – powiedział Jan Chrzciciel do faryzeuszów, kapłanów i lewitów i być może do całego tłumu, który przyszedł, aby przyjmować z jego rąk chrzest w rzece Jordan. Oznacza to, że Jezus był pośród tego tłumu. Stał gdzieś i przyglądał się swojemu pół roku starszemu kuzynowi. Milczący, choć obecny. Jan nie był światłością, ale miał zaświadczyć o Tym, który jest prawdziwą Światłością – o swoim Kuzynie. Czy Jan wiedział, że to o Niego chodzi? Nie wiem. Na pewno czekał na wewnętrzny głos, na jakieś poruszenie duszy, które miało dać mu pewność, że oto stoi przed Tym, który został namaszczony przez Pana, by głosić dobrą nowinę ubogim, by opatrywać rany złamanych serc i zapowiadać wyzwolenie jeńcom, a więźniom swobodę i by obwieszczać czas łaski dany przez Pana. To ciekawe, że niedzielna liturgia słowa nie przewiduje psalmu, ale śpiew Pieśni Maryi – Magnificat w którym Bóg ukazany jest jako wierny, czyniący ogromne rzeczy, którego miłosierdzie jest nieustannie okazywane kolejnym pokoleniom i który ujął się za Izraelem właśnie ze względu na swoje miłosierdzie. Dla mnie to niedzielne słowo jest po prostu pełne nieoczywistości i totalnie nieprecyzyjne. Jest w nim tykle wątków, które w sumie, gdyby je wszystkie zebrać, dawałyby obraz Boga pełnego dobra, który dokonuje w życiu ludzi wielkich dzieł, przemienia to życie, uświęca, kształtuje… Tak, jak w życiu Izajasza, Maryi, Jana Chrzciciela i Pawła, którzy są bezpośrednio bądź pośrednio w tym słowie obecni. Jak Bóg dokonuje tych wielkich rzeczy w naszym życiu? Tak naprawdę odpowiedź nie pada, ale można ją wywnioskować – chodzi o Tego, który jest Światłością i którego przyjście jest #oJedenDzieńBliżej. Chodzi o Tego, którego zapowiadał Izajasz. Chodzi o Tego, którego miał wskazać Chrzciciel. Chodzi o Tego, którego urodziła Maryja. Chodzi o Tego, w którego uwierzył morderca chrześcijan – Szaweł. Tylko Jezus jest kluczem do zrozumienia tego niedzielnego słowa. Tylko On łączy wszystko w całość. Tylko On może posklejać nasze połamane serca, wyzwolić z więzienia grzechów, tylko On jest źródłem łaski i miłosierdzia dla nas i tylko ON jest ŚWIATŁEM. Jezus, którego można nie znać, choć jest się pobożnym faryzeuszem, kapłanem bądź lewitą. Jezus, którego możemy nie znać, choć stoi pośród nas…

#oJedenDzieńBliżej – 14. Jednoznaczni

Eliasz był prorokiem jak ogień, a jego słowo płonęło jak pochodnia, bo cały był zakochany w Bogu. Nie zgadzał się na jakiekolwiek układy z innymi bożkami i jasno nazywał zło złem. Jego gorliwość była największą bronią. Nie znaczy to, że nie miał momentów zwątpienia – ale ostatecznie szedł w imieniu Adonai, czynił wszystko, czego domagał się Elohim. Gdy tylko wyszeptał prośbę, spadł ogień z nieba i pochłonął ofiarę złożoną Bogu. Eliasz był jednoznaczny w miłości i wierności, nawet gdy był prześladowany i groziła mu śmierć. Rozpalony miłością i gorliwością został zabrany na ognistym rydwanie wprost do Nieba, przed tron Tego, którego miłował ponad wszystko. A jednak w Mądrościach Syracha jest powiedziane o nim: „masz uśmierzyć gniew, nim zapłonie, by zwrócić serce ojca do syna i pokolenia Jakuba odnowić”. Eliasz miał więc zakończyć poróżnienia między ludźmi. I była to misja Chrzciciela, który prowadził życie niejako w duchu Eliasza. Jadł szarańczę, nosił skurzany pas i odziany był w płaszcz ze skóry zwierzęcia. Tak, jak Eliasz. Płonął gorliwością i miłością – jak Eliasz. Był prześladowany – jak Eliasz. I tu dotykamy sedna – jeśli mocno przylgniesz do Boga, nie spotka cię zbyt dużo dobra ze strony ludzi… Nie ma co się łudzić… Eliasza prześladowano, Jan cierpiał, Jezusa ukrzyżowano. A co łączy ich wszystkich? Jednoznaczna miłość i wierność Bogu. Jednak nie ma powodów do lęku, bo Ten, który zasiada nas cherubami, przyjdzie nam z pomocą, doda sił do dźwigania ciężaru pomówień, bolesnych ocen, szyderczych uśmiechów i złowrogiego szeptania. Pan, którego przyjście jest #oJedenDzieńBliżej, który jest Miłością, chce byśmy płonęli jednoznacznie tym samym – miłością i wiernością. Mimo wszystko – płoń. Wbrew ludziom, którzy będą szydzili – płoń. Wbrew sobie i własnej słabości – płoń! Wtedy możesz doświadczyć najwspanialszych cudów. Tylko miej odwagę płonąć.

Syr 48, 1-4,9-11; Ps 80; Mt 17, 10-13