#oJedenDzieńBliżej – 13. Niezadowoleni pozoranci

Jest prawdą, że to częściej ja nie przestrzegam tego, czego oczekuje ode mnie Pan. On jest zawsze wierny, ja nie – i nie ma sensu się oszukiwać, że jest inaczej. Bo gdyby było inaczej, to żyłbym w pokoju, bez żadnego lęku i niepewności. Co więcej – nigdy nie usunięto by mojego imienia sprzed oblicza Boga, a On nie musiałby mnie szukać. Skoro jest inaczej, to trzeba stanąć w prawdzie – nie jestem wierny i potrzebuję nawrócenia. Problem jest też innego rodzaju – ciężko jest nas, ludzi, zadowolić. Zawsze jest źle, a może być tylko gorzej. Jezus mówi, że jesteśmy jak rozkapryszone dzieci. Zawsze mamy jakieś pretensje, bo inni nie płaczą, kiedy ja płaczę, bo inni nie śmieją się, kiedy ja się śmieję. Zawsze niezadowoleni. Bóg nie daje mi tego, czego potrzebuję, a jak daje, to za późno i teraz tego nie chcę. O Janie Chrzcicielu, który żył w ascezie, mówili: „zły duch go opętał”, a o Jezusie, który jadł i pił z ludźmi, mówili: „żarłok i pijak”. Dzisiaj jest inaczej? W ogóle nie! Jak ktoś żyje w ascezie, to mówimy, że dziwak. A jak prowadzi życie radosne, to mówimy, że niepokorny egoista z niego, któremu tylko sława w głowie. Niewiele się zmieniło w tej kwestii. Jest jednak możliwość stania się jak piękne drzewo, które wydaje zawsze owoc w swoim czasie, którego liście nie więdną. Może być tak, że wszystko, cokolwiek zamierzymy, powiedzie się nam. Wystarczy skupić się na Bogu, a nie ludziach, którzy wciąż radzą nam jak żyć, a równocześnie szydzą z nas i innych osób. W sumie żyjemy w wczasach, kiedy łatwiej jest nam przeżywać życie Instagramerów, niż swoje własne. Cieszyć się z ich radości, płakać z powodu ich smutków, zachwycać się ich prezentami, załamywać ręce, kiedy rozstają się ze swoimi partnerami… A nasze życie, nasz czas, przelatują nam między palcami. Powtórne przyjście Jezusa jest #oJedenDzieńBliżej. To dobry moment, żeby odstawić pozorne życie innych ludzi, a skupić się na prawdziwej i życiodajnej Osobie Boga. Wtedy wiele może się zmienić.

Iz 48, 17-19; Ps 1; Mt 11, 16-19

#oJedenDzieńBliżej – 12. Nie bój się, Robaczku

„Nie bój się, robaczku Jakubie, nieboraku Izraelu” – mówi Pan. I mówi to do każdego z nas. Robaczku, nie bój się. Nieboraku, nie lękaj się. „Przychodzę ci z pomocą. Ja ciebie wspomagam. Ja przemieniam cię…”. Widzisz? Bóg o tobie nie zapomniał. Nie zapomniał też o mnie. Pan przychodzi, wspomaga nas, przemienia nas. Bóg zawsze jest blisko, nawet jeśli nie czujemy Jego obecności. On zawsze jest. Usłysz, jak mówi do ciebie cichym i pełnym dobroci głosem: „Nie bój się, robaczku Jakubie, nieboraku Izraelu”. Mi popłynęły łzy, kiedy zatrzymałem się na tych słowach. Tak, czuję się mały jak robaczek. I tyle też wart. Ale to czułe słowo: „nieboraku”, jest jak plaster leczniczego miodu na poranione serce. To słowo pokazuje, jak z wielką troską pochyla się nad nami Pan! Jak bardzo czuły jest wobec nas! „Nie bój się, robaczku Jakubie, nieboraku Izraelu! Ja cię wspomagam – mówi Pan – odkupicielem twoim Święty Izraela”. Jesteś odkupiony, nie masz powodu, by się lękać. Jesteś w Jego rękach! On nas przemieni, a my rozradujemy się w Nim! To, że czujesz się najmniejszym ze wszystkich ludzi nie znaczy, że Bóg o tobie zapomniał, skoro Jezus mówi, że nawet najmniejszy w królestwie niebieskim jest większy od Jana Chrzciciela, który był ostatnim prorokiem Starego Przymierza. Nie załamuj się, nie lękaj się, nie rozpaczaj, ale chciej zdobywać Niebo! Nawet jeśli uważasz siebie za nic niewartego człowieka, najmniejszego z najmniejszych, bądź gwałtownym zdobywcą Nieba! Nie poddawaj się! Zawalcz o Niebo! Nieboraku – bądź człowiekiem gwałtownym w walce o Raj! Pan jest dobry dla wszystkich, Jego miłosierdzie jest nad wszystkim, co On stworzył. Nie zabrakło go dla ciebie! Teraz, gdy przyjście Pana jest znów #oJedenDzieńBliżej, bądź pewny, że Pan jest blisko ciebie i doda ci sił. Robaczku, nie bój się. Nieboraku, nie lękaj się. Pan przychodzi ci z pomocą. W tej chwili. Właśnie teraz. Pozwól Mu przemienić twoje życie.

Iz 42, 13-20; Ps 145; Mt 11, 11-15

#oJedenDzieńBliżej – 11. Słodkie i lekkie

Wiele razy wydawało mi się, że Bóg o mnie zapomniał, że idę sam drogą i nie mam pojęcia, dokąd ona prowadzi. Zastanawiałem się, dlaczego Pan mnie pomija, dlaczego pozostawił mnie na pastwę moich słabości, niemocy i grzechów. Uważałem wielokrotnie, że już nie dam rady, że to koniec, że nie zrobię kolejnego kroku. Przychodził jednak dzień, kiedy zaczynałem rozumieć, że się myliłem. Pan nie odszedł. Nie porzucił. Nie zapomniał. Co więcej – był. Nienachalny, niezauważalny, cichy i pokorny – ale był. Przypomina mi o tym to, co pisze Izajasz: „On daje siłę zmęczonemu i pomnaża moc bezsilnego”. Wystarczy Jemu zaufać. Pan nie porzuca – On odpuszcza nam nasze winy, leczy nasze choroby, ratuje nas od zguby, obdarza zmiłowaniem. Jest zaangażowany w nasze życie, bo jest miłosierny! Bo jest nieskory do gniewu i niesamowicie cierpliwy. W chwilach beznadziei, trudu ponad siły, gdy jesteśmy obciążeni winami – możemy przyjść do Niego. Ten, którego przyjście jest znów #oJedenDzieńBliżej, pokrzepi nas i da nam ukojenie. On sam jest jak oaza w środku pustyni życia, jak źródło na stepach bezsilności, jak odrobina wody, gdy pragnienie jest nie do wytrzymania. Boimy się przyjąć to, czego On od nas wymaga, bo wydaje nam się, że to ponad nasze siły. Ale zapominamy, że Jego jarzmo jest słodkie, a brzemię lekkie. To nie nakazy Boga nas przytłaczają, ale nasze grzechy, nasze błędne decyzje, nasze niewierności. Ale Bóg nie odpłaca nam według naszych win. Nie. Bóg obdarza nas niezliczonymi dobrodziejstwami. Problem w tym, że zbyt szybko o każdej dobrej rzeczy otrzymanej od Niego zapominamy. Ja o wielu takich rzeczach zapominam, zamiast Mu dziękować, bo gdyby nie On, byłoby o stokroć gorzej.

Iz 40, 25-31; Ps 103; Mt 11, 28-30

#oJedenDzieńBliżej – 10. Gdzie jesteś?

„Gdzie jesteś?”. Gdzie się ukryłeś? Za krzakami wstydu? W szczelinie lęku? W jaskini poczucia winy? „Gdzie jesteś?”. Dlaczego się chowasz? Wstydzisz się? Boisz się? Nie wiesz, co ciebie czeka? A może trudno jest się przyznać przed samym sobą, że zrobiło się coś złego? „Gdzie jesteś?”. Ukrywasz się za oskarżaniem innych? Szukasz winy w nich, zamiast w sobie? Próbujesz tłumaczyć swoją porażkę wszystkim, tylko nie tym, że to ty zawiniłeś? „Gdzie jesteś? Kto ci powiedział, że jesteś nagi?”. Nikt nie musiał tego mówić, prawda? Doskonale wiesz, że stałeś się nagi w momencie, kiedy zrobiłeś coś, czego nie powinieneś. Grzech nas obnaża – prawdę o nas samych, że jesteśmy słabi, niewierni, że mamy problemy, że nie radzimy sobie z własnymi emocjami, ze strachem, z bólem. Problem w tym, że grzech jedynie to pogłębia, powodując jeszcze więcej niemocy, jeszcze więcej złych emocji, jeszcze więcej strachu i bólu. Wtedy też możesz powiedzieć, że to wina węża, a nie twoja. Rzecz w tym, że decyzję ostatecznie podejmuję ja – nie szatan. Działanie złego kończy się jedynie na próbie oszukania mnie. Niczego za mnie nie zrobi. Jedynie pięknie mnie oszuka. A Bóg i tak zawoła: „Gdzie jesteś?”. To jest niesamowite w Bogu, że kiedy my upadamy, On nas szuka. Zamiast się chować, trzeba wyjść Mu na spotkanie, choć to niesamowicie trudne, bo trzeba przyznać się do porażki. Maryja się nie chowała. Nie miała powodu. Była wierna. Kiedy Bóg obdarzał Ją wszelkim błogosławieństwem, Ona nie udawała, że wie lepiej, tylko przyjmowała to, co dawał Bóg. Pełna łaski. Kecharitomene. Arcydzieło stworzone z miłości przez Boga. To w Niej i w Jej Synu możemy zobaczyć, do jakiego piękna stworzeni jesteśmy. Gdybyśmy tylko przestali się chować przed Bogiem… Gdybyśmy chcieli przyjmować to, co On nam daje – bylibyśmy święci i nieskalani i bez zarzutu. A jednak wolimy się ukryć, karmiąc się wstydem i lękiem, zamiast stawić czoła prawdzie i przyznać się, że sami nic nie możemy, że bez Boga nic się nie wydarzy. Mamy prawo pytać: „jakże się to stanie?!”, a odpowiedź Boga będzie zawsze taka sama: „Duch Święty zstąpi na Ciebie”. To, co stało się w Maryi, może – w jakimś sensie – stać się w nas. Tylko pytanie brzmi: czy złożyłem nadzieję w Tym, którego przyjście jest znów #oJedenDzieńBliżej? Czy raczej nadaj łudzę się, że sam dam radę?

Rdz 3, 9-15; Ps 98; Ef 1, 3-6.11-12; Łk 1, 26-38

#oJedenDzieńBliżej – 9. Tylko się nie bój

Przyjdzie taki dzień, kiedy my, Odkupieni, powrócimy do domu. Przyjdzie taki dzień, kiedy step rozkwitnie, a pustynia stanie się pełna życia, bo wytrysną na niej zdroje wód. Przyjdzie taki dzień, gdy smutek i wzdychanie ustąpią miejsca radosnym śpiewom. Przyjdzie taki dzień. Nie bój się. Przyjdzie na pewno, bo będzie to moment przyjścia samego Boga. Ba! On JUŻ przychodzi! Zbliża się, bo chce naszego zbawienia! On jest blisko, tuż za zakrętem, zbliża się do drzwi, zaraz wyjdzie z cienia. Nie bój się. Już za moment, za chwilę, usłyszysz słowa Jezusa: „Odpuszczone są ci twoje grzechy. Wstań, weź swoje łoże i idź do domu”. Tylko przestań się bać. W końcu znajdą się ludzie, którzy podniosą ciebie i zaniosą do Chrystusa, byś mógł te słowa usłyszeć. W końcu ktoś pochyli się nad tobą, wyciągnie pomocną dłoń. Może i strach jest paraliżujący, może i niemoc jest przytłaczająca, a beznadzieja sprawia, że ciężko jest już uwierzyć w to, że cokolwiek może się zmienić. Nie bój się. Ten, którego przyjście jest znów #oJedenDzieńBliżej sam obdarzy ciebie szczęściem. Jego zbawienie naprawdę jest już blisko. Twoje zbawienie, twoje odkupienie, już za chwilę, za moment staną się faktem. Nie pozwól, by lęk rządził w twoim życiu. Chrystus jest większy niż zło. Chrystus jest potężniejszy niż grzech. Chrystus jest WIERNY! On sam przychodzi, by nas zbawić. On sam biegnie, by ciebie ratować. Nie bój się. Pan nie zawiedzie. On ciebie nie ominie. Chrystus będzie o ciebie walczył do końca byś ty mógł skakać i krzyczeć z radości. Zobaczysz. Tak będzie.
Iz 35, 1-10; Ps 85; Łk 5, 17-26