#oJedenDzieńBliżej – 10. Gdzie jesteś?

„Gdzie jesteś?”. Gdzie się ukryłeś? Za krzakami wstydu? W szczelinie lęku? W jaskini poczucia winy? „Gdzie jesteś?”. Dlaczego się chowasz? Wstydzisz się? Boisz się? Nie wiesz, co ciebie czeka? A może trudno jest się przyznać przed samym sobą, że zrobiło się coś złego? „Gdzie jesteś?”. Ukrywasz się za oskarżaniem innych? Szukasz winy w nich, zamiast w sobie? Próbujesz tłumaczyć swoją porażkę wszystkim, tylko nie tym, że to ty zawiniłeś? „Gdzie jesteś? Kto ci powiedział, że jesteś nagi?”. Nikt nie musiał tego mówić, prawda? Doskonale wiesz, że stałeś się nagi w momencie, kiedy zrobiłeś coś, czego nie powinieneś. Grzech nas obnaża – prawdę o nas samych, że jesteśmy słabi, niewierni, że mamy problemy, że nie radzimy sobie z własnymi emocjami, ze strachem, z bólem. Problem w tym, że grzech jedynie to pogłębia, powodując jeszcze więcej niemocy, jeszcze więcej złych emocji, jeszcze więcej strachu i bólu. Wtedy też możesz powiedzieć, że to wina węża, a nie twoja. Rzecz w tym, że decyzję ostatecznie podejmuję ja – nie szatan. Działanie złego kończy się jedynie na próbie oszukania mnie. Niczego za mnie nie zrobi. Jedynie pięknie mnie oszuka. A Bóg i tak zawoła: „Gdzie jesteś?”. To jest niesamowite w Bogu, że kiedy my upadamy, On nas szuka. Zamiast się chować, trzeba wyjść Mu na spotkanie, choć to niesamowicie trudne, bo trzeba przyznać się do porażki. Maryja się nie chowała. Nie miała powodu. Była wierna. Kiedy Bóg obdarzał Ją wszelkim błogosławieństwem, Ona nie udawała, że wie lepiej, tylko przyjmowała to, co dawał Bóg. Pełna łaski. Kecharitomene. Arcydzieło stworzone z miłości przez Boga. To w Niej i w Jej Synu możemy zobaczyć, do jakiego piękna stworzeni jesteśmy. Gdybyśmy tylko przestali się chować przed Bogiem… Gdybyśmy chcieli przyjmować to, co On nam daje – bylibyśmy święci i nieskalani i bez zarzutu. A jednak wolimy się ukryć, karmiąc się wstydem i lękiem, zamiast stawić czoła prawdzie i przyznać się, że sami nic nie możemy, że bez Boga nic się nie wydarzy. Mamy prawo pytać: „jakże się to stanie?!”, a odpowiedź Boga będzie zawsze taka sama: „Duch Święty zstąpi na Ciebie”. To, co stało się w Maryi, może – w jakimś sensie – stać się w nas. Tylko pytanie brzmi: czy złożyłem nadzieję w Tym, którego przyjście jest znów #oJedenDzieńBliżej? Czy raczej nadaj łudzę się, że sam dam radę?

Rdz 3, 9-15; Ps 98; Ef 1, 3-6.11-12; Łk 1, 26-38

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *