Archiwum autora: Adrian Sielicki

O Adrian Sielicki

Po pierwsze - człowiek. Po drugie - grzesznik. Po trzecie - pokochany i zbawiony przez Syna Bożego teolog biblijny. Największą przygodę mojego życia zacząłem w dniu, kiedy otworzyłem Biblię. Wszystko inne było po.

GENEALOGIA MESJASZA, cz. 23

Logo

Trzecia genealogia 

Przeszliśmy drogę genealogii Jezusa, rozpoczynając od rodowodu św. Łukasza, aby później trzymać się królewskiego rodowodu spisanego przez św. Mateusza. Dzięki temu mogliśmy w jakimś stopniu poznać historię Narodu Wybranego, z którym te genealogie są tak ściśle związane.

A teraz, niejako w przededniu Uroczystości Narodzenia Pańskiego, jesteśmy w momencie, kiedy warto sięgnąć do Prologu Ewangelii wg św. Jana.

Dlaczego właśnie Jan? Z dwóch powodów. Po pierwsze: Jan był tym, który widział to, o czym pisał (J 19,35; 1J 1,2). Po drugie: Jan widzi dalej, niejako głębiej, postać Jezusa.

Kiedy Łukasz i Mateusz starają się wiązać Jezusa z ludźmi, ukazywać Jego powiązania z Adamem, Noem, Abrahamem czy Dawidem, Jak w ogóle zdaje się nie zaprzątać sobie tym głowy. Tak, jak gdyby to w ogóle nie było ważne w obliczu prawdy o Jezusie Chrystusie jako Tym, który był en arché.

Trzecia genealogia została spisana przez Jana, a jest to genealogia Słowa, które było u Boga i było Bogiem. Jan niejako oderwał się od ziemi – dlatego właśnie przydzielono mu w symbolice orła. Jan nie odcina się od ziemskiego życia Jezusa, ale nie chce zrezygnować z prawdy o Nim, jako Bogu. Jan chce nam ukazać Jezusa jako Syna Ojca, który jest równy Ojcu, który jest z Ojcem jednym, nierozdzielnym, a którego posłannictwo ma na celu tak przemienić nasze życie, abyśmy stali się dziećmi Bożymi. Bo „co się stało w Nim, życiem było” – jak można przetłumaczyć 3 werset 1 rozdziału.

Ale z kim?

Z Jezusem Chrystusem, Słowem, które było en arché – na początku.

Prolog 

Niektórzy bibliści uważają, że Prolog był czymś w rodzaju wczesnochrześcijańskiego credo, był jednym z pierwszych wyznań wiary. Faktycznie – traktuje przecież o Bogu, którym jest Wcielone Słowo – Jezus Pomazaniec.

Po sprawdzeniu w kilku książkach i po przejrzeniu przypisów w Biblii Tysiąclecia, Biblii Jerozolimskiej i Biblii Paulistów, po sięgnięciu do słowników, itd., itp., postanowiłem dokonać rzeczy dla mnie, zawsze tak myślałem, będącej poza zasięgiem Spróbowałem zrobić nowe tłumaczenie z elementami komentarza (w nawiasach kwadratowych […]).

To tłumaczenie jest próbą oddania tego, co mówi prolog w Ewangelii wg św. Jana. Podczas tworzenia go, korzystałem z wielu książek, m.in.: R. Popowski, M. Wojciechowski, Grecko-polski Nowy Testament. Wydanie interlinearne z kodami gramatycznymi, Warszawa 1993. S. Mędala, Ewangelia według świętego Jana, rozdziały 1-12. Wstęp. Przekład z oryginału. Komentarz, cz. 1. I. de la Potterie, Męka Jezusa Chrystusa według Ewangelii Jana, Kraków 2006. J. Klinkowski, Analiza dramatyczna Ewangelii św. Jana, Wrocław 2012. R. Popowski, Wielki słownik grecko-polski Nowego Testamentu. Wydanie z pełną lokalizacją greckich haseł, kluczem polsko-greckim oraz indeksem form czasownikowych, Warszawa 1995.

Nie śmiem uważać, że jest to jedyne, słuszne, pełne i definitywne tłumaczenie! Po prostu chciałem to uczynić, aby zrozumieć pewne myśli, które Jan ukrył w prologu. Chciałem też, abyście i wy mogli zrozumieć, może lepiej niż zwykle, o co chodzi w tym tajemniczym prologu Janowym.

Na [samym] początku było Słowo i Słowo było u Boga i Bogiem było Słowo.

Ono było na początku u Boga.

Wszystko przez Nie się stało i bez niego (nie) stało się ani jedno [z tego, co jest]. To, co się stało w Nim, życiem było, i życie było światłem ludzi.

I Światło w ciemności ukazuje się i ciemność go nie opanowała.

(Był) człowiek wysłany od Boga – na imię mu Jan.

Ten przyszedł na świadectwo, aby zaświadczyć o Świetle, aby wszyscy uwierzyli przez nie(go).

Nie był on Światłem, ale [został posłany] aby zaświadczył o Świetle.

Było Światło prawdziwe, [Słowo], które oświetla każdego człowieka, przychodząc na świat [gdzie mieszkają ludzie].

Na świecie [gdzie mieszkają ludzie] było i [wszech]świat przez nie stał się, lecz świat [który uległ wpływom złego ducha] Go nie poznał.

Do swoich przyszło i swoi Go nie przyjęli.

Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby stali się dziećmi Bożymi. [Dało moc] tym, którzy wierzą w imię Jego.

On nie zrodził się z krwi ani z żądzy ciała, ani z woli męża, ale został zrodzony z Boga.

I [to zrodzone z Boga] Słowo ciałem stało się i rozbiło namiot wśród nas, i ujrzeliśmy chwałę Jego, chwałę, jako Jednorodzonego, który przyszedł od Ojca. [To Słowo Wcielone] jest pełne łaski i prawdy.

Jan świadczy o nim i zakrzyknął mówiąc: Ten był, (o) którym powiedziałem: [Ten] za mną przychodzący, przede mną stał się, bo pierwszy (ode) mnie był.

Bo z pełności jego my wszyscy wzięliśmy, [jak] i łaskę [prawdy] zamiast łaski [Prawa].

Bo Prawo przez Mojżesza dane zostało, łaska prawdy przyszła w Jezusie Pomazańcu.

Boga nikt (nie) zobaczył kiedykolwiek. Jednorodzony Bóg będący (w) łonie Ojca, On  (nam) opowiedział [o Bogu].

I to właśnie Prolog Jonowy będziemy rozważali przez najbliższe dni.

GENEALOGIA MESJSZA, cz. 22

Logo

Kiedy, co i jak? 

W jakim kontekście padają słowa o Eleazarze?

Musimy przytoczyć cztery fragmenty: 1Mch 2,5; 6,43-47; 8,17 oraz  2Mch 6,17-31. W 1Mch 2,5 czytamy: „Eleazara zwanego Auaran i Jonatana zwanego Apfus”. Jest to jeden z fragmentów, w których wymienieni są synowie Matatiasza. Wśród nich jest Eleazar. Jaki jest kontekst? Aleksander, syn Filipa, Macedończyk, pokonał Dariusza, króla Persów i Medów (1Mch 1,1). Kiedy Aleksander umarł, jego wodzowie podzielili pomiędzy siebie jego wielkie królestwo (1Mch 1, 7-9).

Spomiędzy owych wodzów, wyszedł „grzeszny korzeń” – Antioch Epifanes, syn króla Antiocha. Lata rządów Epifanesa, to 175-164 przed Chrystusem. Był on młodszym bratem Seleukosa IV, a synem Antiocha III. Królewski epitet epifanēs, oznacza: „ten, który objawił się w blasku”. Jest to wyraz roszczeń króla, by być ziemskim objawieniem się Zeusa. Sam Antioch IV znajdował się wśród zakładników oddanych Rzymianom przez jego ojca po klęsce pod Magnezją Sipyle w 189 r. W tym to czasie wystąpili synowie wiarołomni (1, 11), którzy chcieli przyjąć pogańskie obyczaje (1, 13).

Religia, prawo i zwyczaje czyniły z Żydów wydzieloną grupę, jakby obce ciało w świecie orientalnym, zjednoczonym i zhellenizowanym, odkąd Aleksander przystąpił do podbojów. Asymilacja, która – w wymiarze ludzkim – przynosiła z sobą korzyści nowej cywilizacji, mogła się jednak dokonać wyłącznie kosztem złamania ram, gwarantujących czystość wiary. Wspomniane innowacje w 1Mch 1, 15 nie były jeszcze praktykami idolatrycznymi, które król narzucił w siedem lat później, mnożyły one jednak okazje, by w nich uczestniczyć. Na tym polega dramat stanowiący tło ksiąg Machabejskich. Te tendencje u Żydów prohelleńskich mogły być jedynie popierane przez Antiocha Epifanesa, gorącego szerzyciela kultury greckiej.

Eleazar, syn Matatiasza 

Po drodze dochodzi do prześladowania Żydów, którzy pozostali wierni Prawu. To prześladowanie sprawia, że budzi się świadomość religijna. Opozycja przeciwko hellenizmowi przybiera formę najpierw brutalnej interwencji (2,15-28), potem biernego oporu (2, 29-38), a wreszcie świętej wojny już za Matatiasza (2, 39-48), ale przede wszystkim za Judy Machabeusza (rozdz. 3-5). Ten ostatni zrozumiał, że utrzymanie religii wiąże się z niepodległością i dlatego walka trwa nawet wtedy, gdy już została przyznana wolność religijna (6, 57-62). Jednak to przeniesienie konfliktu na teren  polityczny otworzyło furtkę rozmaitym kompromisom i walkom stronnictw, opisanym w ostatniej części księgi. W końcu problemy religijne zostaną odsunięte na drugi plan, co w oczach ludzi naprawdę religijnych  skompromituje dynastię Hasmoneuszów, której początek dali Machabeusze.

Eleazar jest więc synem Matatiasza, tego, który był odpowiedzialny na wszczęcie świętej wojny w obronie prawowiernej religii i kultury judaistycznej.

Kiedy u władzy był już Antioch V, rozegrała się bitwa pod Bet-Zacharia. Była to kompania Antiocha V i Lizjasza. Eleazar Auaran, syn Matatiasza, oddał podczas niej życie. Dosłownie: oddał samego siebie. Była to ofiara za lud. Jak to się stało? Otóż – Eleazar podbiegł do słonia, wszedł pod niego i ranił go od spodu. Zabił słonia, ale słoń upadł na niego, i zabił Eleazara.

Syn Eleazara, Jazon, udał się później do Rzymu, aby poprosić o pomoc w zrzuceniu jarzma greckiego.

Te informacje wypływają z 1Mch. A z 2Mch?

Eleazar, uczony w Piśmie 

2 Księga Machabejska opisuje historię niejakiego Eleazara, jednego z pierwszych uczonych w Piśmie, męża w podeszłym wieku, o bardzo szlachetnej powierzchowności. Historia jest dosyć tragiczna, bowiem Eleazar zginął pod ciosami w miejscu kaźni. Zginął dlatego, bowiem nie zgodził się jeść mięsa z ofiar złożonych dla bożków, choć nakazał tego król. Jego przyjaciele namawiali go, aby chociaż udawał, że je to mięso, ale Eleazar nie zgodził się na to. Dlaczego? Stwierdził bowiem, że: „Udawanie bowiem nie przystoi naszemu wiekowi. Wielu młodych byłoby przekonanych, że Eleazar, który już ma dziewięćdziesiąt lat, przyjął pogańskie obyczaje. Oni to przez moje udawanie, i to dla ocalenia maleńkiej resztki życia, przeze mnie byliby wprowadzeni w błąd, ja zaś hańbą i wstydem okryłbym starość” (2Mch 6, 24-25).

Zapewne jest to zupełnie ktoś inny, niż Eleazar, syn Matatiasza. Ale był to człowiek prawy i nielubiący udawania. Ludzie, którzy byli razem z nim wyznaczeni do uczty, namawiali go do udawania. Ale on się nie zgodził. Co więcej – „ci, którzy go przyprowadzili, na skutek wypowiedzianych przez niego słów zamienili miłosierdzie na surowość, sądzili bowiem, że były one szaleństwem”. Wygląda na to, że ci sami ludzie, którzy namawiali go do udawania, rozsierdzili się, kiedy usłyszeli słowa Eleazara. Jego wiara była – dziś by powiedzieli – ortodoksyjna! Zbyt konserwatywna! Ale ona musi taka być! Wystarczy przeczytać ten fragment, aby zauważyć, że postawa Eleazara jest podana jako przykład dla innych. Nie ma miejsca na jakiekolwiek odstępstwa. Żaden liberalizm dotyczący wiary NIGDY nie będzie podany za wzór!

Którzy święci są często ukazywani jako wzory dla nas? Ci, którzy byli ortodoksyjni, konserwatywni: św. Franciszek, św. Dominik, św. Ignacy Loyola, św. Wojciech, św. Stanisław, i wielu, wielu innych. Ortodoksja i konserwatyzm są w cenie. Ale te dobrze rozumiane. Nie te skrajne, zamykające się na innych, ale otwarte dla bliźnich i UCZĄCE, gotowe do rozmów, nawet tych niełatwych, szukający rozwiązania, podających dobre, logiczne i spójne argumenty i nie stosujące siły, przemocy. Nie. Świadectwo życia jest najcenniejsze! Tak, jak świadectwo życia Eleazara – uczonego w Piśmie starca.

Ostatnie osoby ostatniej czternastki 

Mateusz wymienia jeszcze kilku, których niestety nie udało mi się odnaleźć. Może komuś się to powiedzie? Byłbym rad z tego powodu. Mateusz wymienia jeszcze: Salatiela (ojca Zorobabela), a po Zorobabelu i przed Eleazarem wymienia: Abiuda, Eliakima, Azora, Sadoka, Achima i Eliuda. Natomiast po Eleazarze Mateusz podaje imiona: Mattan, Jakub, Józef i Maryja, z której narodził się Jezus zwany Chrystusem.

Narodził się z Maryi, nie z Józefa. Pisałem o tym w cz. 1. Oryginalny tekst mówi za każdym razem, że, np. „Jakub zrodził Józefa”. Tak od Abrahama do Józefa. Bo Jezusa już zupełnie ktoś inny. Jezus narodził się z Maryi. Nie z Józefa. Więc kto jest ojcem?

Józef? Tak, ziemskim ojcem jest Józef, ale Józef nie spłodził Jezusa. Jezus bowiem nie potrzebował być spłodzonym. On bowiem istniał, zanim powstał świat.

En arché – Na początku…

Pora sięgnąć do Ewangelii według św. Jana.

GENEALOGIA MESJASZA, cz. 21

Logo

Ciągłość genealogiczna 

Mateuszowi bardzo zależało na tym, by zachować ciągłość genealogiczną. Dlatego też podaje nam Jechoniasza jako zamykającego drugą czternastkę i tego samego Jechoniasza jako otwierającego trzecią czternastkę.  Zależy mu na tym, by wszystko było ze sobą powiązane.

Być może zauważyliście, że od jakiegoś czasu podążałem za genealogią Mateusza, nieco pozostawiając genealogię Łukasza na uboczu. Wynika to z tego, że Łukasz stara się przedstawić genealogię bardziej uniwersalistyczną, sięgającą do Adama, czyli początki całej ludzkości. Co ciekawe – w okresie od Dawida do Józefa obie listy mają jedynie dwa, zbieżne ze sobą, imiona. Powód podałem w cz. 1 – tam chętnych, by sobie przypomnieć, odsyłam.

Trzecia czternastka  

Co ciekawe – w trzeciej czternastce możemy spotkać tylko dwa imiona, które możemy odnaleźć w ST. Jest to Zorobabel (Ezd 2,2 i Ne 12,47) oraz Eleazar (1Mch 2,5; 6,43; 8,17. 2Mch 6, 17n. 18-26).

Zorobabel wspominany jest w Księdze Ezdrasza i w Księdze Nehemiasza, których głównym motywem jest powrót Narodu Wybranego z Babilonu do Ziemi Obiecanej. Natomiast Eleazar wspominany jest w 1 i 2 Księdze Machabejskiej i to w tych historiach, które traktują o próbie przymusowej hellenizacji Żydów.

Nie wiemy, czy to ich miał na myśli Mateusz. Możemy jedynie przypuszczać, że jest to możliwe. Byłby to ciekawy zabieg – Naród Wybrany powrócił z niewoli babilońskiej, zaczął odbudowę miasta i świątyni, i tak się zjednoczył między sobą, że mimo wielkiego trzęsienia kulturowego zafundowanego przez Seleucydów, uchronił się przed wpływami greckimi, o czym możemy się dowiedzieć dzięki wpleceniu postaci Eleazara. Równocześnie Mateusz spina ze sobą rok 538, czyli moment, kiedy Cyrus pozwala Izraelitom powrócić do ojczyzny i lata 190-141, kiedy to Palestyna przechodzi pod władzę Seleucydów, Antioch IV Epifanes bezcześci świątynię, kiedy zaczyna się prześladowanie religijne Żydów i ma swój początek powstanie machabejskie pod wodzą Judy Machabeusza. A dzięki temu od wspomnianego Eleazara do Jezusa pozostaje jakieś, mniej więcej, 100 lat.

Zorobabel 

Kim jest Zorobabel?

W Księdze Ezdrasza możemy przeczytać: „A oto mieszkańcy tego okręgu, którzy przybyli z niewoli na obczyźnie; uprowadził ich na wygnanie do Babilonii Nabuchodonozor, król babiloński, lecz powrócili oni do Jerozolimy i Judy – każdy do swego miasta. Przybyli oni z Zorobabelem, Jozuem, Nehemiaszem, Serajaszem, Reelajaszem, Nachamanimem, Mardocheuszem, Bilszanem, Misparem, Bigwajem, Rechumem, Baaną” (Ezd 2, 1-2). Przytoczone tu imię Zorobabela, to hebrajskie Zerubbabel, co z akadyjskiego oznacza: Potomstwo Babilonu. Ale o to kolejna niespodzianka!

Zorobabel bowiem jest wspomniany w 1 Księdze Kronik! Krn 3, 19: „Synowie Pedajasza [syna Jechoniasza]: Zorobabel i Szimei. Synami Zorobabela: Meszullam i Chananiasz oraz ich siostra Szelomit”. Kto w końcu był ojcem Zorobabela? Pedajasz czy Salatiel? No cóż… Może to być ta sama osoba, ale w języku hebrajskim mająca inne imię lub przynajmniej inaczej brzmiące niż w języku grecki, w którym pisze Mateusz.

Zorobabel jest prawdziwie Potomstwem Babilonu. Chodzi bowiem o to, że najprawdopodobniej urodził się na obczyźnie.

W Księdze Nehemiasza możemy przeczytać o Zorobabelu przy okazji opisania sposobu utrzymania kapłanów i lewitów, otóż: „Za dni Zorobabela i za dni Nehemiasza cały Izrael składał udziały na utrzymanie śpiewaków i odźwiernych; i wydzielano świętą należność lewitom, a lewici wydzielali ją synom Aarona”.

Nowy rozdział 

Ten czas, kiedy pojawia się Zorobabel, to czas wielkiej radości wśród Narodu Wybranego. Czas odnowienia przymierza z Bogiem (Ne 10), czas odbudowy ołtarza i Świątyni (Ezd 3-5). Pomimo różnych podstępów (np. Ezd 4, 7), którymi nieżyczliwi ludzie chcieli utrudnić, a nawet uniemożliwić odbudowę Jerozolimy Żydom, Naród Wybrany konsekwentnie dopełniał swoich powinności. I Jerozolima została odbudowana.

Ok. 400 r. dokonano wspomnianego wyżej odnowienia przymierza z Bogiem i sprzeciwiono się małżeństwom mieszanym. Żyd miał mieć żonę Żydówkę. I koniec dyskusji. Chodziło o to, by oczyścić krew.

Mój wykładowca ze ST powtarza często, że jest to pierwszy krok do stworzenia gett. Nam getta kojarzą się z II wojną światową, jednak jest to bardzo nieprecyzyjny skrót myślowy. Getta oznaczały bowiem pewnego rodzaju oddzielenie się Żydów od pozostałych nieczystych. Żydzi byli jednakowi kulturowo, mentalnie, religijnie i wszystko to, co się temu sprzeciwiało i było spoza tego małego świata, pozostawało niejako na zewnątrz, poza wspólnotą Żydów, do której nie miało dostępu.

Zaczęto uważać, że Prawo jest dla Żydów, zbawienie dla Żydów, a i Mesjasz będzie dla Żydów.

Niemniej, rozpoczął się nowy rozdział w historii Narodu Wybranego.

GENEALOGIA MESJASZA, cz. 20

Logo

Skrót Mateuszowy 

Mateusz napisał, że Jozjasz był ojcem Jechoniasza (Mt 1, 11). Ale po drodze było jeszcze dwóch królów: Joachaz, syn Jozjasza, później Jojakim, syn Joachaza i dopiero po nim Jojakin, czyli Jechoniasz.

Mateusz robi pewien skrót, gdyż chce zakończyć etap przed przesiedleniem babilońskim na czternastu pokoleniach. Nie jest to błąd, raczej celowa zagrywka. Takie niby licentia poetica.

Joachaz panował 3 miesiące. Był złym człowiekiem, bo robił wszystko, co złe w oczach Pana. Tak samo z resztą Jojakim i Jechoniasz. Byli to pewnego rodzaju odstępcy. Chcieli rządzić po swojemu. I odbiło im się to czkawką.

Faraon, danina, podatki i Nabuchodonozor… 

Kiedy panował Joachaz, faraon Neko najechał Judę, uprowadził króla, nałożył daninę na kraj, a królem ustanowił Jojakima. Joachaz natomiast zmarł w Egipcie (2Krl 23, 31-35). Jak wiadomo – gdzie jest danina, tam muszą być podatki. No i były – dość spore. Jojakim panował jedenaście lat, ale za to został podbity przez Nabuchodonozora i choć się zbuntował, to niczego nie wskórał.

I kiedy panował Jojakin, Nabuchodonozor zdobył Judę. 16 marca 597roku Nabuchodonozor zdobył Jerozolimę i nastąpiło pierwsze przesiedlenie do Babilonu. Wtedy rozpoczyna swoją działalność prorok Ezechiel.

W 586 roku przed Chrystusem, Nabuchodonozor ponownie zdobywa i niszczy Jerozolimę (19 lipca) wraz ze świątynią (18 sierpnia), a było to za czasów Sedecjasza. Wtedy też dokonano drugiego przesiedlenia i nastąpił koniec Królestwa Judy.

Na przełomie 582/581 r. miało miejsce trzecie przesiedlenie.

Dlaczego to się wydarzyło? Przez niewierność Narodu Wybranego. To był skutek niewierności wobec Boga. 2Krl 24,3-4: „Jedynie z rozkazu Pana przyszło to na Judę… Także skutkiem [to było] krwi niewinnej, którą wylał [Jojakim] topiąc Jerozolimę w niewinnej krwi, Pan już nie chciał przebaczyć”.

Łzy

Księga Lamentacji – to ona opisuje dramat ludu niewiernego, który musi odejść z Jerozolimy. Całe te wydarzenia zostały opisane od strony interpretacyjnej tego zdarzenia, to znaczy: Bóg kara swój lud, który był niewierny.

Jeremiasz (tradycyjnie to jemu przypisuje się autorstwo Lm) pisze w lamentacjach: „Wołaj sercem do Pana, Dziewico, Córo Syjonu; niech łzy twe płynął jak rzeka we dnie i w nocy; nie dawaj sobie wytchnienia, niech źrenica oka nie zazna spoczynku” (Lm 2,18). Jeremiasz miał nadzieję na to, że Bóg zmieni zdanie, że może nie wyda Judy bezbożnym Babilończykom. Piękne jest jedno: nagle zero ofiar. Tylko łzy, serce wołające do Pana, błagania.

Tragedia podboju i deportacji nie była karą. Naprawdę! To była KONSEKWENCJA czynów Narodu Wybranego, jego niewierności, jego cudzołożenia z bożkami (o cudzołożeniu, do którego przyrównuje się czczenie innych bóstw pisali m.in. Ezechiel i Ozeasz). Naród wybrany był oblubienicą Boga, a Bóg był Oblubieńcem swego Ludu. Niczym mąż i żona – o tym pisał Salomon w Pnp, w których wyrażana jest ta piękna idea Narodu Wybranego jako małżonki Boga.

Ale Naród Wybrany stał się cudzołożnicą. Powtórzę raz jeszcze – to co się wydarzyło było KONSEKWENCJĄ czynów Izraela.

My mówimy nieraz: „Bóg pokarał!”.

Tyle, że Bóg nie kara! Bóg jest miłością (1J 4, 8)! Jan używa tu słowa pochodzącego od greckiego agape – miłowanie! Czym jest owo miłowanie? To gotowość oddania wszystkiego, nawet życia, osobie, którą się miłuje. To jest rzetelna miłość do końca, do całkowitej utraty siebie.

Bóg nie kara, bo On jest gotowy oddać Siebie za swój lud. A lud odwrócił się od Boga. Lud poszedł własnymi drogami. Nie był wierny! I w końcu lud musiał zjeść owoc swoich decyzji, wypić kielich goryczy, który sam napełnił swą niewiernością. Czy byli gotowi ponieść konsekwencje własnych decyzji? A czy ktoś z nas jest gotowy na to?

Mam takie wrażenie, że początkowo lud chciał wmówić innym, że to Bóg zesłał na nich karę. Ale lud w końcu zrozumiał. „Nawróć nas, Panie, do Ciebie wrócimy” (Lm 5, 21).

Lud stanął pod murem, wpadł w dół, który sam wykopał i zrozumiał, że nawrócenie wewnętrzne człowieka jest dziełem łaski. I to Bóg ich sprowadzi z powrotem. Bóg – bo sami nie wrócą – Jr 31, 7-40. Słowa Boga zapisane przez proroka Jeremiasza. Przeczytajcie je. Warto.

GENEALOGIA MESJASZA, cz. 19

Logo

Manasses – nawrócony grzesznik 

            Po Ezechiaszu, dobrym i sprawiedliwym królu, na tronie zasiadł jego syn, Manasses. Pięćdziesiąt pięć lat panował w Jerozolimie i zdążył mocno nagrzeszyć. Odbudował wyżyny, wznosił ołtarze Baalom i porobił aszery, zbudował ołtarze obcym bogom w Świątyni Pana, przeprowadził przez ogień swoich synów, uprawiał wróżbiarstwo, czary, magię, ustanowił zaklinaczy i wieszczków, rzeźbiony posąg postawił w Domy Bożym. Pal licho, że sam wszedł w ten gnój. Gorzej, że pociągnął za sobą lud (2Krn 33, 1-10).

Czasami zastanawiam się, dlaczego ludzie czynią takie rzeczy. Po co? Bo wciąż chcemy się poczuć „jak Bóg”, a zawsze (ZAWSZE!) okazujemy się jedynie żałosną karykaturą. I musi nas spotkać jakieś nieszczęście, aby coś się zmieniło w naszym życiu. Dopiero, kiedy doświadczamy konsekwencji własnych grzechów, krzyczymy (a raczej wrzeszczymy) do Boga, żebrząc o pomoc.

Manasses przelał niewinną krew w tak ogromnej ilości, że napełnił nią Jerozolimę, od krańca do krańca (2Krl 21, 16). I Bóg sprowadził dowódców wojsk asyryjskich, którzy pochwycili Manassesa i uprowadzili go do Babilonu.

Manasses tam, na wygnaniu, nawrócił się (2Krn 33, 12-13). Wrócił do Jerozolimy, zburzył ołtarze cudzych bogów. Tak… Kiedy zaczynamy rozumieć, że tylko Pan jest Bogiem, potrafimy odmienić nasze życie. Bo On daje nam do tego siłę.

Amos 

Amos (Amon) był synem Manassesa. I on się nie nawrócił do Boga. Kiedy zmarł Manasses, a Amos został królem, czynił to, co złe w oczach Boga. Wiecie co robił? To, co jego ojciec przed nawróceniem.

Tak może czasami być, że nasze złe czyny ukształtują kogoś innego. My się nawrócimy, ale ten drugi człowiek… On będzie postępował zgodnie ze swoim źle uformowanym sumieniem i może nie doświadczyć nawrócenia.

Naprawdę musimy być roztropni. I musimy trwać przy Panu, jeżeli kiedykolwiek formujemy, kierujemy, prowadzimy drugiego człowieka. Nasze skrzywienia mogą bowiem odcisnąć piętno na drugim człowieku, którego żaden człowiek nie będzie w stanie uleczyć.

Amosa zabili spiskowcy w jego pałacu. A to byli jego słudzy. Spiskujących zabiła ludność kraju. Rozlew krwi zawsze prowadzi do rozlewu krwi. Niestety (2Krn 33, 24-25).

Lud wybrał nowego króla. Został nim Jozjasz.

Jozjasz, który przywrócił prawy kult

Miał osiem (!) lat, kiedy objął władzę. Rządził trzydzieści jeden lat. Był to dobry król (2Krn 34). Miał szesnaście lat, kiedy zaczął poszukiwać Boga swego praojca Dawida. Szesnaście lat! A miał tak wielkie pragnienie poznania Boga, ze aż zaczął go szukać. Kiedy miał dwadzieścia lat, usunął wyżyny, aszery, bożki rzeźbione i odlewane z metalu. Cztery lata poznawał Boga, a kiedy Go poznał, usunął wszystkie fałszywe bóstwa. Wydał także rozkaz odrestaurowania Świątyni Pańskiej.

Podczas wydobywania ze skarbca świątynnego pieniędzy na pokrycie kosztów prac przy Świątyni, kapłan Chilkiasz odnalazł księgę Prawa Pańskiego, przekazaną za pośrednictwem Mojżesza (2Krn 34, 15). Dał ją pisarzowi Szafanowi, a Szafan odczytał jej treść przed królem. Kiedy Jozjasz usłyszał słowa Prawa, rozdarł szaty. Zdał sobie bowiem sprawę z tego, że jego przodkowie postępowali wbrew Prawu.

Okazuje się, że można uznawać siebie za Żyda, a nie znać Prawa. Tak samo można uważać siebie za katolika, a postępować wbrew nauce Boga, nie znając Jezusa Chrystusa! Tak nie może być!

Za niewierności ludu Bóg postanowił zesłać karę. Słuszną karę. Ale obiecuje Jozjaszowi, że on nie będzie oglądał tego ogromu nieszczęścia. Umrze, nim zacznie się to wszystko dziać.

Pamiętacie, co pisałem omawiając Noego? Śmierć nie jest karą. Śmierć jest czasami ratunkiem, a czasami – jak tu, w historii Jozjasza – może być nagrodzą. Wiecie, co robi Jozjasz? Odnawia przymierze z Bogiem (2Krn 34, 29-33). Później uroczyście obchodzą Paschę. Po raz pierwszy od czasów Samuela obchodzono Paschę w sposób nakazany przez Boga w Prawie Mojżesza.

Jozjasz zginął w walce z faraonem Neko. Przeszyty strzałami zmarł w Jerozolimie. Miał jedynie 39 lat. Najprawdopodobniej zgubiła go niechęć do króla egipskiego, bo w sumie nie przeciw Jerozolimie wyruszył Neko. Chciał on pomóc ostatniemu królowi asyryjskiemu, który został wygnany przez Medów i Babilończyków. Jozjasz jednak nie ufał faraonowi. Brawura? Raczej troska o lud i jego bezpieczeństwo.