
Na początku
En arché. Czym jest to en arché? Trzeba tu trochę sięgnąć nie tyle po zwykłe tłumaczenie, ale nalży dotknąć nawet filozofii. Bo to arché, to coś więcej, niż „początek”. To praprzyczyna, zasada, coś, bez czego nie byłoby tego, co istnieje.
Tak zwani filozofowie jońscy poszukiwali tej praprzyczyny świata w żywiołach: ogień, woda, powietrze, itd. Szukali czegokolwiek, co mogłoby stać u początków zaistnienia całej rzeczywistości, wszystkiego, co jest. Ta myśl rozwijała się przez stulecia.
Św. Jan najprawdopodobniej zetknął się ze stoikami (to filozofowie greccy) i użył tego właśnie słowa: arché. Jan bowiem dokładnie wiedział, co, a raczej Kto, stoi u progu zaistnienia świata. Jan mówi wprost: Nim zaistniało cokolwiek z tego, co istnieje, istniał On, Słowo, Jezus Chrystus, Światło, Pomazaniec, Bóg. To On jest przyczyną zaistnienia świata. To On był na samym początku, kiedy jeszcze nie było czegokolwiek z tego, co stworzone.
I to Słowo, ta praprzyczyna zaistnienia wszechświata, nie dość, że było u Boga, to jeszcze Samo było Bogiem! Jan jest tu bardzo precyzyjny. Nie wiem skąd niektóre sekty biorą te swoje opinie, że Jan ma tu na myśli, że Jezus jest jakimś „mniejszym bogiem”. Jan pisze wprost: Słowo było u Boga i Bogiem było Słowo. Nie ma tu nic o „mniejszym”.
Ono był na początku u Boga. To Słowo, które było Bogiem, było u Boga. I Janowi się to się w ogóle nie gryzie, bo Jezus i Ojciec są Jednym. Jan nie pyta: „jak to możliwe?!”, nie orzeka: „To niemożliwe!”. Nie. Jan wierzy temu, co powiedział Jezus. I Jan doskonale rozumie, że to wymyka się ludzkiemu rozumowaniu. I Janowi w ogóle to nie przeszkadza!
Wszystko stało się przez Słowo
„Wszystko przez Nie się stało i bez Niego nie stało się ani jedno [z tego, co jest]”.
Wyobraźmy sobie ten moment, o ile potrafimy to w ogóle uczynić. Nie ma czegokolwiek. Nie ma wszechświata, a więc nie ma żadnej materii, a skoro nie ma materii, to nie ma czasu. Potrafimy sobie wyobrazić bez-czas? Bez-czas, w którym nie ma wczoraj, ani jutro, w którym nie ma przeszłości, ani przyszłości, a jest jedynie TERAZ. Wszystko jest teraźniejszością, w której nie można orzec, że coś było wcześniej, a coś później, bo wszystko było w tym samym momencie. Potrafimy wyobrazić sobie coś takiego?
To nie łatwe, ale nieco nam potrzebne.
Do bez-czasu dołóżmy brak jakiejkolwiek przestrzeni w naszym rozumieniu. Czyli nie ma bliżej, ani dalej, bardziej w lewo lub w prawo. Nie. Wszystko jest TU.
To wszystko, co pozostaje nam do wyobrażenia, a więc TERAZ i TU, to Bóg. Dlatego Kościół naucza, że nie ma żadnej różnicy w Bóstwie i Odwieczności Ojca i Syna i Ducha Świętego. Żadnej różnicy, bo gdzie nie ma czasu, nie można orzec, że Któryś z Nich był wcześniej, a któryś był później. Oni są od zawsze i na zawsze, wymykają się naszemu rozumieniu, które funkcjonuje w świecie zależnym od czasu od jego przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Bóg przedstawił się Mojżeszowi jako Jestem. JA JESTEM – oto imię Boga. On zawsze JEST.
A jedność Ojca i Syna i Ducha Świętego to nic innego, jak brak przestrzeni, żeby móc powiedzieć, że Jeden z Nich stoi tam, Drugi w innym tam, a Trzeci w jeszcze innym tam. Nie. Brak przestrzeni oznacza, że wszystko jest TU. Dlatego Trójjedyny jest Jeden bo wszystkie Trzy Osoby Boskie są nierozłączne, ba!, zawsze są złączone w sobie, zawsze są TU, które w pełni wypełniają swoją Obecnością.
Kiedy mówimy o Ojcu – naucza Kościół – to mówimy i o Synu i o Duchu Świętym. Kiedy mówimy o Duchu Świętym, to mówimy i o Synu i o Ojcu. A kiedy mówimy o Synu, to mówimy i o Ojcu i o Duchu Świętym. Ich nie można rozdzielić w żaden sposób.
I taki jest Bóg – Trójjedyny, nie podlegający czasowi ani przestrzeni – zechciał stworzyć świat, uzależniony od przestrzeni i czasu.
Ojciec wypowiada Słowo, ale żeby Słowo mogło wybrzmieć, potrzebne jest nierozdzielne z Nim, ze Słowem, Tchnienie. I oto przez Słowo, w Duchu Bożym, powstaje wszystko to, co jest.
Bóg mówi i wszystko zostaje stworzone. Powstało wszystko, co jest!
Życie w Nim
„To, co się stało w Nim, życiem było, i życie było światłem ludzi”.
Bóg stworzył świat, który był nową rzeczywistością, odrębną od Boga, ale Bóg w tej rzeczywistości był obecny. Jest to w teologii nazywane transcendencją (Bóg stworzył świat, ale pozostał wobec niego odrębny i niezależny) i immanentny (Bóg jest obecny w stworzonym przez Siebie świecie, działa w nim).
„To, co się stało w Nim, życiem było” – co się stało w Nim? Co się stało w Bogu? Jest to wielką tajemnicą Trójcy Świętej. Przydałaby się tutaj wielka precyzja teologiczna, ale nie wiem, czy mnie na nią stać. Dlatego powiem o tym tak, jak czuję, że powinienem o tym powiedzieć.
Ho Theos agápe estin – Bóg miłowaniem jest (1J 4, 8b). Agápe – miłowanie, czyli gotowość oddania wszystkiego, nawet własnego życia. Taka jest prawda o Bogu, taki jest Bóg Sam w Sobie: jest miłowaniem trzech Osób, tak ścisłym miłowaniem, że choć są to trzy Osoby, to jest to jeden, niepodzielny, nierozdzielny, ale definitywnie JEDEN Bóg.
Ojciec wszystko, co ma, całe swoje Miłowanie, oddaje Synowi. Syn przyjmuje to pełne, całkowicie oddane Mu Miłowanie Ojca. Ale tak bardzo Syn miłuje Ojca, że to Miłowanie, które otrzymał od Ojca, oddaje w pełni Ojcu razem z pełnym, swoim Miłowaniem. I Ojciec przyjmuje to oddane i ofiarowane Mu Miłowanie, choć i tak oddaje je Synowi. A Miłowanie pragnie być dawane i oddawane w pełni. A tym Miłowaniem jest Duch Święty.
Tak, Miłowanie jednoczy Ojca i Syna.
Dlatego właśnie Ojciec i Syn i Duch Święty są Jednym Bogiem. Ojciec w Miłowaniu cały traci się w Synu, Syn cały traci się w Ojcu dzięki Miłowaniu, a Miłowanie całe jest traceniem się w Synu i w Ojcu, przy równoczesnym pozostawaniu nadal Ojcem i Synem i Duchem Świętym.
I właśnie to jest życiem.
Przyjmowanie miłowania i oddawanie się w miłowaniu – to jest życie.
Żyć, to umieć TAK żyć.
Cały stworzony świat ukierunkowany był ku Bogu. Człowiek był gotowy bez reszty oddawać się Bogu. Do dnia, kiedy złamał zakaz. Do dnia, kiedy zaczął żyć dla siebie samego, chcąc być bogiem dla siebie. Lecz właśnie wtedy człowiek pogrążył się w mroku, w ciemności. Bo bycie dla samego siebie, ten narcyzm, egoizm i egocentryzm jest… zaprzeczeniem życia. Jest ciemnością.
Prawdziwym światłem dla człowieka jest życie. Takie życie, jakie jest w Bogu.