#oJedenDzieńBliżej – 3. A co, jeśli…

Łatwo jest widzieć siebie w grupie prostaczków, uznać siebie za biednego czy ubogiego, albo za nędzarza, którego Pan ocali od śmierci. Zadałem sobie jednak pytanie, czy przypadkiem nie jestem w grupie zupełnie innej. Izajasz mówi, że wyrośnie „różdżka z pnia Jessego, wypuści odrośl z jego korzeni. I spocznie na niej duch Pański”. Odrośl nie będzie „sądził z pozorów, ani wyrokował według pogłosek”. Chwilę później mówi o biednych i o pokornych – tutaj też jest miło siebie zobaczyć. Ale nie o tej grupie myślę. W mojej głowie pojawiło się pytanie dotyczące fragmentu późniejszego: „Rózgą swoich ust uderzy gwałtownika, tchnieniem swoich warg uśmierci bezbożnego”. A co, jeśli jestem tutaj? Co jeśli w oczach Bożych należę do grupy bezbożnych gwałtowników? On nie będzie wyrokował według pogłosek, a już tym bardziej sądził z pozorów. Ludzie mogą mieć o mnie dobre zdanie, a ja mogę tworzyć piękne pozory. Tyle, że to w ogóle Pana nie zainteresuje. Liczy się coś zupełnie innego – prawda o mnie. Prawda bez tej całej otoczki, którą każdy z nas może tworzyć wokół siebie. Ta otoczka może nas mocno pokomplikować i utrudnić zauważenie przychodzącego Chrystusa, bo przez nią skupiamy się nie na Nim, ale na sobie, dbamy o to, by ludzie patrzyli na nas z podziwem. Być prostym, znaczy zrezygnować z tej skomplikowanej otoczki… Czyli pokazać prawdę, choćby teraz, gdy Jego przyjście jest #oJedenDzieńBliżej. Prawdę, która często bardziej przeraża nas samych, niż ludzi wokół nas. Ale warto. Bo wtedy, być może, usłyszymy słowa Jezusa: „szczęśliwe oczy, które widzą to, co wy widzicie”. Możemy Go zobaczyć, gdy przestaniemy skupiać się na otoczce. A wtedy zrozumiemy, co znaczy szczęście.

Iz 11, 1-10, Ps 72, Łk 10, 21-24

#oJedenDzieńBliżej – 2. To nie takie proste

Wydawać by się mogło, że to wszystko takie proste. Wyznać, że Jezus jest Panem, uwierzyć, że zmartwychwstał i cyk – zbawiony jesteś, nim zdążysz w ogóle o tym zamarzyć. Tyle, że św. Paweł pisze coś dalej. Wiara rodzi się ze słuchania, a żeby słuchać, trzeba usłyszeć słowo Chrystusa. Żeby usłyszeć Jego słowo, trzeba Go spotkać. Ale spotkanie Jezusa może przerodzić się w konieczność dokonania bardzo konkretnego czynu – pójścia za Nim. Dokąd? Doskonale znamy kierunek – ku Golgocie. Piotr i Andrzej zostawili sieci i poszli za Nim. Jan i Jakub zostawili swojego ojca i poszli za Jezusem. Spotkanie Chrystusa jest momentem podjęcia decyzji – idziesz za Nim, czy zostajesz? Oni nie znali kierunku. My znamy go doskonale. Wiara nie jest czymś miłym, dającą poczucie bezpieczeństwa emocją, ale konkretnym wezwaniem do drogi, ciężkiej i krętej, do podjęcia trudu, który związany jest z poświęceniem. Zrezygnujesz z dobrze płatnej pracy? Zostawisz rodzinę? To są konkretne pytania, na które powinno się odpowiedzieć samemu sobie dzisiaj, gdy przyjście Pana jest #oJedenDzieńBliżej. Bo gdy przyjdzie, gdy stanie przede mną i przed Tobą, możemy usłyszeć: „Pójdź za mną”. Co zrobisz? Bo ja modlę się, żebym umiał zostawić sieci, łódź, a nawet bliskich i pójść, choć wiem, że kierunek to Golgota. Ale Ewangelia nie kończy się na Golgocie. Ewangelia kończy się na Górze Wniebowstąpienia, a ja chciałbym do Nieba wejść. Pytanie tylko, czy wystarczy mi odwagi by pójść, bo dzisiaj myślę, że miałbym niemały problem.

Rz 10, 9-18, Ps19, Mt 4, 18-22

#oJedenDzieńBliżej – 1. Zwiędłe liście

Przerasta mnie trochę ten tekst Izajasza, bo obnaża grzech, skalanie, bunt i prawdę o tym, że wszystkie nasze dobre czyny są warte tyle, ile skrwawiona szmata. Nie wzywamy imienia Boga, bo wstydzimy się naszych słabości. Jego obecność wymusza konieczność skonfrontowania się z PRAWDĄ o nas samych – jesteśmy jak zwiędłe liście. A jednak Izajasz woła: „obyś rozdarł niebiosa i zstąpił”. Wiedział, że Bóg zobaczy naszą słabość, a nie wahał się domagać tego, by Pan zstąpił! Wiedział, co zobaczy Bóg, gdy przyjdzie. Wiedział doskonale, jak bardzo jesteśmy skalani, zbuntowani i grzeszni. Ale wiedział coś jeszcze – Bóg jest Twórcą, a my gliną. Bez Jego przyjścia nic się nie zmieni. My się nie zmienimy. Przyjście Jezusa stało się dla nas momentem ważnym, bo udzielona nam została łaska, która może sprawić, że staniemy się inni – umocnieni, bez zarzutu. Bóg chce nas zmienić, przemienić to nasze życie, by było warte więcej niż suche liście miotane wiatrem. On jest wierny, choć my tacy nie jesteśmy i będzie walczył o nas, nawet jeśli my uznamy samych siebie za przegranych. Da nam nowe życie. Trzeba jednak włożyć trochę wysiłku w czuwanie na Jego przyjście, które jest znów #oJedenDzieńBliżej. Przyjście, które może stać się nowym początkiem. Przyjście, które może wywrócić nasze życie do góry nogami.

Iz 63, 16b-17. 19b; 64, 3-7
Ps 80, 2ac i 3b. 15-16. 18-19
1 Kor 1, 3-9
Mk 13, 33-37

Pamiętajcie o nas

Cieszy mnie, że Biskupi coraz odważniej zabierają głos. Cieszy mnie to, że w końcu mam poczucie, że w polskim Kościele coś się zmienia. Lecz obok nieukrywanej radości z tego, że niewygodne sprawy w końcu zostaną – mam taką nadzieję – wyjaśnione, odczuwam także potrzebę powiedzenia głośno: NIE ZAPOMNIJCIE O LUDZIACH!

Czytaj dalej

Zapomniana Ewangelia

Zadaję sobie pytanie, co powiedziałby Jezus, gdyby zobaczył nas dzisiaj. Podzielonych, poróżnionych, nieszanujących innych ludzi. We wspomnienie św. Brata Alberta, o którym kardynał Wojtyła pisał, że Bóg zgiął jego kolana przed nędzą człowieka, zastanawiam się, czy my jeszcze w ogóle postępujemy zgodnie z Ewangelią. Czy przypadkiem nie zapomnieliśmy o nauce Jezusa…? 

Czytaj dalej