Archiwum kategorii: Biblijnie

GENEALOGIA MESJASZA, cz. 26

Logo

Być dzieckiem Bożym 

            „Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby stali się dziećmi Bożymi. [Dało moc] tym, którzy wierzą w imię Jego”.

Tak, mogę być dzieckiem Bożym. Jezus udzielił mi tę moc – moc bycia dzieckiem Boga – na mocy chrztu świętego. Zanurzył mnie wtedy w Sobie, w Swojej śmierci i w Swoim zmartwychwstaniu. Dostąpię zaszczytu bycia dzieckiem Boga tylko wówczas, kiedy uwierzę w imię Jezusa – to znaczy: uwierzę w Niego, uwierzę, że jest Synem Boga! Tylko On, Bóg, Jezus Chrystus, Syn Ojca może dokonać w moim życiu tej przemiany. Polega ona na tym, że tak ściśle jednoczę się z Nim, że w końcu powtarzam za św. Pawłem” Teraz już nie ja żyję, ale żyje we mnie Chrystus” (Ga 2, 20). I wtedy jestem dzieckiem Boga – w Jezusie Chrystusie. To może się dokonać przez Niego, w Nim i z Nim, bo On Sam jest Synem.

„On nie zrodził się z krwi ani z żądzy ciała, ani z woli męża, ale został zrodzony z Boga”.

Oto dowód powyższego. Tłumaczenie Pallottinum odnosi te słowa do tych, którzy wierzą w imię Słowa, ale gramatycznie poprawne jest również odniesienie tych słów do Słowa. I wydaje mi się, że jest to najlepsze tłumaczenie. Bo ono pokazuje prawdę o Chrystusie – został zrodzony z Boga i nie jest taki, jak my, ludzie, bo nie narodził się na sposób ludzki. „Zrodzony, a nie stworzony” – mówimy w wyznaniu wiary. Zrodzony z Ojca, równy Ojcu, Bóg prawdziwy z Boga prawdziwego. Taki jest Jezus Pan, który zapragnął stać się ciałem!

Ciało 

„I [to zrodzone z Boga] Słowo ciałem stało się i rozbiło namiot wśród nas, i ujrzeliśmy chwałę Jego, chwałę, jako Jednorodzonego, który przyszedł od Ojca. [To Słowo Wcielone] jest pełne łaski i prawdy”.

Sarks – ciało.

Jan używa właśnie tego słowa. Co się za nim kryje?

Gdyby Jan chciał powiedzieć tak w ogóle o ciele, na zasadzie: „Pani Kowalska ma ciało”, użyłby słowa SOMA – ciało. Tak po prostu – jakieś ciało. Jan jednak używa bardzo precyzyjnego słowa SARKS – ciało, które dosłownie znaczy MIĘSO. Takie mięso, jak mięso ludzkiego ciała, czyli takie ciało, jakie mam ja i jakie masz Ty. Uszczypnij się – Jezus tez czuł taki sam ból.

Często zapominam o tej dość ważnej sprawie – Jezus przyjął ludzkie ciało ze wszystkimi konsekwencjami posiadania ludzkiego ciała. Ze wszystkimi!

Jezus czuł ból, głód, pragnienie, zmęczenie, doświadczał pokus – tak, jak każdy z nas, zarówno tych związanych z pożądliwością jak i tych związanych z pychą, egoizmem, kłamstwem. Każdą pokusę, jaką zna człowiek, doświadczył także Jezus. Tyle, że On żadnej pokusie nie uległ. Kiedy my ulegamy pokusom, podszeptom szatańskim, kiedy poddajemy się im, bo wydaje się nam, że przegrywamy i już nie damy rady dłużej się jej sprzeciwiać, On, Jezus, pozostawał wierny.

On nigdy nie zgrzeszył.

On do końca był dla Ojca.

Namiot 

A co z namiotem?

W 40 rozdziale Księgi Wyjścia mamy opis tego, jak Bóg nakazuje Mojżeszowi postawić przybytek wraz z Namiotem Spotkania (w. 2) i umieścić w nim Arkę Świadectwa (w. 3). Kiedy tego dokonano, i gdy urządzono wszystko zgodnie z zaleceniem Boga, „wtedy to obłok okrył Namiot Spotkania, a Chwała Pana napełniła przybytek” (w. 34). Chrystus swoje Ciało nazywa Świątynią, która choć zburzona przez ludzi, w trzy dni może być wzniesiona na nowo (J 2, 19-21). Co nam próbuje powiedzieć Jan? Zdaje się mówić: niech was nie zwodzi to, że widzicie człowieka, bo choć ciało ma takie, jak wasze ciała, to jednak jest On Bogiem.

W Jezusie doszło do niesamowitego połączenia dwóch natur: Boskiej i ludzkiej. Cały czas, nieustannie był Bogiem, ale od momentu wcielenia był też człowiekiem. Jan cały czas chce nam powiedzieć jedno: Ten Człowiek jest też Bogiem.

Ciało Chrystusa to przybytek prawdziwej obecności prawdziwego Boga, Słowa, Jednorodzonego Syna. I tak, jak Izraelici patrząc na obłok, który opadał na Namiot Spotkania, „oglądali” Chwałę Boga w Namiocie, choć  stali wciąż na zewnątrz na miotu, tak samo mogli „oglądać” Chwałę Pana spoglądając na Jezusa Chrystusa.

A chwała Boża, to obecność Boża.

Jan mówi: jak patrzyliście na obłok i namiot, widząc Boga, wiedząc że jest On obecny, tak samo jest z Jezusem – patrzycie na ciało, ale pamiętajcie, że jest tam obecność prawdziwego Boga, który jest pełen łaski i prawdy, lub też, tłumacząc nieco inaczej: „łaski prawdy”. Jezus jest Prawdą (J 14, 6). Nie ma w Nim kłamstwa. Jest prawdziwym Bogiem, który prawdziwie chce nas wyzwolić przez prawdę – prawdę o Sobie i prawdę o Nas.

Jan po Nim, choć przed Nim 

„Jan świadczy o nim i zakrzyknął mówiąc: Ten był, (o) którym powiedziałem: [Ten] za mną przychodzący, przede mną stał się, bo pierwszy (ode) mnie był”.

Jan jest starszy od Jezusa o pół roku (Łk 1, 36). Więc – po ludzku patrząc – Jezus nie mógł być przed Nim, przed Janem. No i właśnie na tym polega funkcja prorocka Jana – On ma świadczyć o tym, że Jezus to Słowo Wcielone, które Jest Bogiem i zawsze było Bogiem, nawet wtedy, kiedy nie było świata stworzonego. Jan zaświadcza coś, co tak po ludzku jest trudne to zrozumienia i przyjęcia. Ale dla Boga? Dla Boga wszystko jest możliwe.

GENEALOGIA MESJASZA, cz. 25

Logo

Światło 

„I Światło w ciemności ukazuje się i ciemność go nie opanowała”.

Wyszła całkiem ciekawa konstrukcja gramatyczna tego zdania. Ja w tym widzę jedną rzecz: Światło zawsze ukazuje się w ciemności, a ciemność nigdy go nie opanowała i nie opanuje. Tak – w ciemnościach mojego egoizmu, pychy, narcyzmu, ukazuje się nieustannie światło, którego żadna ciemność nie jest w stanie opanować. Tym Światłem jest On – Jezus. Jest dla mnie i dla świata pogrążonego w mroku egoizmu światłem życia, bowiem On żyje dla Boga. I dlatego są tacy, którzy chcą stłamsić Go, zabić, zniszczyć, wyrzekają się Go, wiem… On jest wyrzutem, grudką soli w oku, jest znakiem dla nas, ludzi żyjących dla siebie, a ostatecznie umierających bez nadziei, że można żyć dla Boga oddać się Mu w pełni, stracić dla Niego wszystko – i żyć nawet po śmierci.

Jan 

„Był człowiek wysłany od Boga – na imię mu Jan. Ten przyszedł na świadectwo, aby zaświadczyć o Świetle, aby wszyscy uwierzyli przez Niego”.

Tak, Jan daje świadectwo o Jezusie. Inni mogą uwierzyć dzięki świadectwu Jana.

„Nie był on Światłem, ale [został posłany] aby zaświadczył o Świetle”. Kim są posłani? To prorocy. Oni są zawsze wysyłani, aby zaświadczać, aby świadczyć, wołać, pouczać. Jan jest ostatnim, starotestamentalnym prorokiem posłanym przez Boga. Prorokiem, który prorokuje w Duchu Eliasza. Kiedy Eliasz był brany do Nieba na ognistym rydwanie, Elizeusz był tego świadkiem. I Eliasz zrzucił mu swój płaszcz. Był to znak, że oto Eliasz ma udział w duchu prorockim Eliasza, niejako część tego ducha. Jan ma płaszcz z wielbłąda na sobie (Mk1, 6). Jan ma udział w duchu prorockim Eliasza.

Świat

„Było Światło prawdziwe, [Słowo], które oświetla każdego człowieka, przychodząc na świat [gdzie mieszkają ludzie]. Na świecie [gdzie mieszkają ludzie] było i [wszech]świat przez nie stał się, lecz świat [który uległ wpływom złego ducha] Go nie poznał. Do swoich przyszło i swoi Go nie przyjęli”.

Jan używa tam, gdzie pojawia się „świat” greckiego słowa: „kósmos”. To słowo ma wiele znaczeń, a jego interpretacja może być bardzo bogata. Te nawiasy kwadratowe mają pomóc w zrozumieniu kontekstu, jaki mógł mieć na myśli Jan Ewangelista. Tak interpretuje to ks. Jan Klinkowski, a mi wydaje się, że jest to dobra interpretacja.

Światłem dla nas, wzorem postępowania, jest Jezus Chrystus. On to stworzył cały wszechświat i On jest przyczyną zaistnienia wszechświata (czyli wszystkiego tego, co istnieje). Przyszedł On na świat ludzi, czyli na Ziemię. Ale oni Go nie poznali (ba! My go nie poznaliśmy). Jan ma na myśli to, że nie doszło w nas do zmiany moralnej postawy, choć stanął przed nami sam Bóg, Pan wszechświata. My wciąż chcemy żyć dla siebie i czynić wszystko tak, jak gdybyśmy byli sami bogami dla siebie.

Ulegliśmy złemu duchowi (Rdz 3, 4-5) i nie potrafiliśmy uznać, że Bóg jest naszym Panem i że Niego należymy. My wciąż chcemy należeć do samych siebie – oto nasz problem.

GENEALOGIA MESJASZA, cz. 24

Logo

Na początku 

En arché. Czym jest to en arché? Trzeba tu trochę sięgnąć nie tyle po zwykłe tłumaczenie, ale nalży dotknąć nawet filozofii. Bo to arché, to coś więcej, niż „początek”. To praprzyczyna, zasada, coś, bez czego nie byłoby tego, co istnieje.

Tak zwani filozofowie jońscy poszukiwali tej praprzyczyny świata w żywiołach: ogień, woda, powietrze, itd. Szukali czegokolwiek, co mogłoby stać u początków zaistnienia całej rzeczywistości, wszystkiego, co jest. Ta myśl rozwijała się przez stulecia.

Św. Jan najprawdopodobniej zetknął się ze stoikami (to filozofowie greccy) i użył tego właśnie słowa: arché. Jan bowiem dokładnie wiedział, co, a raczej Kto, stoi u progu zaistnienia świata. Jan mówi wprost: Nim zaistniało cokolwiek z tego, co istnieje, istniał On, Słowo, Jezus Chrystus, Światło, Pomazaniec, Bóg. To On jest przyczyną zaistnienia świata. To On był na samym początku, kiedy jeszcze nie było czegokolwiek z tego, co stworzone.

I to Słowo, ta praprzyczyna zaistnienia wszechświata, nie dość, że było u Boga, to jeszcze Samo było Bogiem! Jan jest tu bardzo precyzyjny. Nie wiem skąd niektóre sekty biorą te swoje opinie, że Jan ma tu na myśli, że Jezus jest jakimś „mniejszym bogiem”. Jan pisze wprost: Słowo było u Boga i Bogiem było Słowo. Nie ma tu nic o „mniejszym”.

Ono był na początku u Boga. To Słowo, które było Bogiem, było u Boga. I Janowi się to się w ogóle nie gryzie, bo Jezus i Ojciec są Jednym. Jan nie pyta: „jak to możliwe?!”, nie orzeka: „To niemożliwe!”. Nie. Jan wierzy temu, co powiedział Jezus. I Jan doskonale rozumie, że to wymyka się ludzkiemu rozumowaniu. I Janowi w ogóle to nie przeszkadza!

Wszystko stało się przez Słowo 

„Wszystko przez Nie się stało i bez Niego nie stało się ani jedno [z tego, co jest]”.

Wyobraźmy sobie ten moment, o ile potrafimy to w ogóle uczynić. Nie ma czegokolwiek. Nie ma wszechświata, a więc nie ma żadnej materii, a skoro nie ma materii, to nie ma czasu. Potrafimy sobie wyobrazić bez-czas? Bez-czas, w którym nie ma wczoraj, ani jutro, w którym nie ma przeszłości, ani przyszłości, a jest jedynie TERAZ. Wszystko jest teraźniejszością, w której nie można orzec, że coś było wcześniej, a coś później, bo wszystko było w tym samym momencie. Potrafimy wyobrazić sobie coś takiego?

To nie łatwe, ale nieco nam potrzebne.

Do bez-czasu dołóżmy brak jakiejkolwiek przestrzeni w naszym rozumieniu. Czyli nie ma bliżej, ani dalej, bardziej w lewo lub w prawo. Nie. Wszystko jest TU.

To wszystko, co pozostaje nam do wyobrażenia, a więc TERAZ i TU, to Bóg. Dlatego Kościół naucza, że nie ma żadnej różnicy w Bóstwie i Odwieczności Ojca i Syna i Ducha Świętego. Żadnej różnicy, bo gdzie nie ma czasu, nie można orzec, że Któryś z Nich był wcześniej, a któryś był później. Oni są od zawsze i na zawsze, wymykają się naszemu rozumieniu, które funkcjonuje w świecie zależnym od czasu od jego przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Bóg przedstawił się Mojżeszowi jako Jestem. JA JESTEM – oto imię Boga. On zawsze JEST.

A jedność Ojca i Syna i Ducha Świętego to nic innego, jak brak przestrzeni, żeby móc powiedzieć, że Jeden z Nich stoi tam, Drugi w innym tam, a Trzeci w jeszcze innym tam. Nie. Brak przestrzeni oznacza, że wszystko jest TU. Dlatego Trójjedyny jest Jeden bo wszystkie Trzy Osoby Boskie są nierozłączne, ba!, zawsze są złączone w sobie, zawsze są TU, które w pełni wypełniają swoją Obecnością.

Kiedy mówimy o Ojcu – naucza Kościół – to mówimy i o Synu i o Duchu Świętym. Kiedy mówimy o Duchu Świętym, to mówimy i o Synu i o Ojcu. A kiedy mówimy o Synu, to mówimy i o Ojcu i o Duchu Świętym. Ich nie można rozdzielić w żaden sposób.

I taki jest Bóg – Trójjedyny, nie podlegający czasowi ani przestrzeni – zechciał stworzyć świat, uzależniony od przestrzeni i czasu.

Ojciec wypowiada Słowo, ale żeby Słowo mogło wybrzmieć, potrzebne jest nierozdzielne z Nim, ze Słowem, Tchnienie. I oto przez Słowo, w Duchu Bożym, powstaje wszystko to, co jest.

Bóg mówi i wszystko zostaje stworzone. Powstało wszystko, co jest!

Życie w Nim  

„To, co się stało w Nim, życiem było, i życie było światłem ludzi”.

Bóg stworzył świat, który był nową rzeczywistością, odrębną od Boga, ale Bóg w tej rzeczywistości był obecny. Jest to w teologii nazywane transcendencją (Bóg stworzył świat, ale pozostał wobec niego odrębny i niezależny) i immanentny (Bóg jest obecny w stworzonym przez Siebie świecie, działa w nim).

„To, co się stało w Nim, życiem było” – co się stało w Nim? Co się stało w Bogu? Jest to wielką tajemnicą Trójcy Świętej. Przydałaby się tutaj wielka precyzja teologiczna, ale nie wiem, czy mnie na nią stać. Dlatego powiem o tym tak, jak czuję, że powinienem o tym powiedzieć.

Ho Theos agápe estin – Bóg miłowaniem jest (1J 4, 8b). Agápe – miłowanie, czyli gotowość oddania wszystkiego, nawet własnego życia. Taka jest prawda o Bogu, taki jest Bóg Sam w Sobie: jest miłowaniem trzech Osób, tak ścisłym miłowaniem, że choć są to trzy Osoby, to jest to jeden, niepodzielny, nierozdzielny, ale definitywnie JEDEN Bóg.

Ojciec wszystko, co ma, całe swoje Miłowanie, oddaje Synowi. Syn przyjmuje to pełne, całkowicie oddane Mu Miłowanie Ojca. Ale tak bardzo Syn miłuje Ojca, że to Miłowanie, które otrzymał od Ojca, oddaje w pełni Ojcu razem z pełnym, swoim Miłowaniem. I Ojciec przyjmuje to oddane i ofiarowane Mu Miłowanie, choć i tak oddaje je Synowi. A Miłowanie pragnie być dawane i oddawane w pełni. A tym Miłowaniem jest Duch Święty.

Tak, Miłowanie jednoczy Ojca i Syna.

Dlatego właśnie Ojciec i Syn i Duch Święty są Jednym Bogiem. Ojciec w Miłowaniu cały traci się w Synu, Syn cały traci się w Ojcu dzięki Miłowaniu, a Miłowanie całe jest traceniem się w Synu i w Ojcu, przy równoczesnym pozostawaniu nadal Ojcem i Synem i Duchem Świętym.

I właśnie to jest życiem.

Przyjmowanie miłowania i oddawanie się w miłowaniu – to jest życie.

Żyć, to umieć TAK żyć.

Cały stworzony świat ukierunkowany był ku Bogu. Człowiek był gotowy bez reszty oddawać się Bogu. Do dnia, kiedy złamał zakaz. Do dnia, kiedy zaczął żyć dla siebie samego, chcąc być bogiem dla siebie. Lecz właśnie wtedy człowiek pogrążył się w mroku, w ciemności. Bo bycie dla samego siebie, ten narcyzm, egoizm i egocentryzm jest… zaprzeczeniem życia. Jest ciemnością.

Prawdziwym światłem dla człowieka jest życie. Takie życie, jakie jest w Bogu.

GENEALOGIA MESJASZA, cz. 23

Logo

Trzecia genealogia 

Przeszliśmy drogę genealogii Jezusa, rozpoczynając od rodowodu św. Łukasza, aby później trzymać się królewskiego rodowodu spisanego przez św. Mateusza. Dzięki temu mogliśmy w jakimś stopniu poznać historię Narodu Wybranego, z którym te genealogie są tak ściśle związane.

A teraz, niejako w przededniu Uroczystości Narodzenia Pańskiego, jesteśmy w momencie, kiedy warto sięgnąć do Prologu Ewangelii wg św. Jana.

Dlaczego właśnie Jan? Z dwóch powodów. Po pierwsze: Jan był tym, który widział to, o czym pisał (J 19,35; 1J 1,2). Po drugie: Jan widzi dalej, niejako głębiej, postać Jezusa.

Kiedy Łukasz i Mateusz starają się wiązać Jezusa z ludźmi, ukazywać Jego powiązania z Adamem, Noem, Abrahamem czy Dawidem, Jak w ogóle zdaje się nie zaprzątać sobie tym głowy. Tak, jak gdyby to w ogóle nie było ważne w obliczu prawdy o Jezusie Chrystusie jako Tym, który był en arché.

Trzecia genealogia została spisana przez Jana, a jest to genealogia Słowa, które było u Boga i było Bogiem. Jan niejako oderwał się od ziemi – dlatego właśnie przydzielono mu w symbolice orła. Jan nie odcina się od ziemskiego życia Jezusa, ale nie chce zrezygnować z prawdy o Nim, jako Bogu. Jan chce nam ukazać Jezusa jako Syna Ojca, który jest równy Ojcu, który jest z Ojcem jednym, nierozdzielnym, a którego posłannictwo ma na celu tak przemienić nasze życie, abyśmy stali się dziećmi Bożymi. Bo „co się stało w Nim, życiem było” – jak można przetłumaczyć 3 werset 1 rozdziału.

Ale z kim?

Z Jezusem Chrystusem, Słowem, które było en arché – na początku.

Prolog 

Niektórzy bibliści uważają, że Prolog był czymś w rodzaju wczesnochrześcijańskiego credo, był jednym z pierwszych wyznań wiary. Faktycznie – traktuje przecież o Bogu, którym jest Wcielone Słowo – Jezus Pomazaniec.

Po sprawdzeniu w kilku książkach i po przejrzeniu przypisów w Biblii Tysiąclecia, Biblii Jerozolimskiej i Biblii Paulistów, po sięgnięciu do słowników, itd., itp., postanowiłem dokonać rzeczy dla mnie, zawsze tak myślałem, będącej poza zasięgiem Spróbowałem zrobić nowe tłumaczenie z elementami komentarza (w nawiasach kwadratowych […]).

To tłumaczenie jest próbą oddania tego, co mówi prolog w Ewangelii wg św. Jana. Podczas tworzenia go, korzystałem z wielu książek, m.in.: R. Popowski, M. Wojciechowski, Grecko-polski Nowy Testament. Wydanie interlinearne z kodami gramatycznymi, Warszawa 1993. S. Mędala, Ewangelia według świętego Jana, rozdziały 1-12. Wstęp. Przekład z oryginału. Komentarz, cz. 1. I. de la Potterie, Męka Jezusa Chrystusa według Ewangelii Jana, Kraków 2006. J. Klinkowski, Analiza dramatyczna Ewangelii św. Jana, Wrocław 2012. R. Popowski, Wielki słownik grecko-polski Nowego Testamentu. Wydanie z pełną lokalizacją greckich haseł, kluczem polsko-greckim oraz indeksem form czasownikowych, Warszawa 1995.

Nie śmiem uważać, że jest to jedyne, słuszne, pełne i definitywne tłumaczenie! Po prostu chciałem to uczynić, aby zrozumieć pewne myśli, które Jan ukrył w prologu. Chciałem też, abyście i wy mogli zrozumieć, może lepiej niż zwykle, o co chodzi w tym tajemniczym prologu Janowym.

Na [samym] początku było Słowo i Słowo było u Boga i Bogiem było Słowo.

Ono było na początku u Boga.

Wszystko przez Nie się stało i bez niego (nie) stało się ani jedno [z tego, co jest]. To, co się stało w Nim, życiem było, i życie było światłem ludzi.

I Światło w ciemności ukazuje się i ciemność go nie opanowała.

(Był) człowiek wysłany od Boga – na imię mu Jan.

Ten przyszedł na świadectwo, aby zaświadczyć o Świetle, aby wszyscy uwierzyli przez nie(go).

Nie był on Światłem, ale [został posłany] aby zaświadczył o Świetle.

Było Światło prawdziwe, [Słowo], które oświetla każdego człowieka, przychodząc na świat [gdzie mieszkają ludzie].

Na świecie [gdzie mieszkają ludzie] było i [wszech]świat przez nie stał się, lecz świat [który uległ wpływom złego ducha] Go nie poznał.

Do swoich przyszło i swoi Go nie przyjęli.

Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby stali się dziećmi Bożymi. [Dało moc] tym, którzy wierzą w imię Jego.

On nie zrodził się z krwi ani z żądzy ciała, ani z woli męża, ale został zrodzony z Boga.

I [to zrodzone z Boga] Słowo ciałem stało się i rozbiło namiot wśród nas, i ujrzeliśmy chwałę Jego, chwałę, jako Jednorodzonego, który przyszedł od Ojca. [To Słowo Wcielone] jest pełne łaski i prawdy.

Jan świadczy o nim i zakrzyknął mówiąc: Ten był, (o) którym powiedziałem: [Ten] za mną przychodzący, przede mną stał się, bo pierwszy (ode) mnie był.

Bo z pełności jego my wszyscy wzięliśmy, [jak] i łaskę [prawdy] zamiast łaski [Prawa].

Bo Prawo przez Mojżesza dane zostało, łaska prawdy przyszła w Jezusie Pomazańcu.

Boga nikt (nie) zobaczył kiedykolwiek. Jednorodzony Bóg będący (w) łonie Ojca, On  (nam) opowiedział [o Bogu].

I to właśnie Prolog Jonowy będziemy rozważali przez najbliższe dni.

GENEALOGIA MESJSZA, cz. 22

Logo

Kiedy, co i jak? 

W jakim kontekście padają słowa o Eleazarze?

Musimy przytoczyć cztery fragmenty: 1Mch 2,5; 6,43-47; 8,17 oraz  2Mch 6,17-31. W 1Mch 2,5 czytamy: „Eleazara zwanego Auaran i Jonatana zwanego Apfus”. Jest to jeden z fragmentów, w których wymienieni są synowie Matatiasza. Wśród nich jest Eleazar. Jaki jest kontekst? Aleksander, syn Filipa, Macedończyk, pokonał Dariusza, króla Persów i Medów (1Mch 1,1). Kiedy Aleksander umarł, jego wodzowie podzielili pomiędzy siebie jego wielkie królestwo (1Mch 1, 7-9).

Spomiędzy owych wodzów, wyszedł „grzeszny korzeń” – Antioch Epifanes, syn króla Antiocha. Lata rządów Epifanesa, to 175-164 przed Chrystusem. Był on młodszym bratem Seleukosa IV, a synem Antiocha III. Królewski epitet epifanēs, oznacza: „ten, który objawił się w blasku”. Jest to wyraz roszczeń króla, by być ziemskim objawieniem się Zeusa. Sam Antioch IV znajdował się wśród zakładników oddanych Rzymianom przez jego ojca po klęsce pod Magnezją Sipyle w 189 r. W tym to czasie wystąpili synowie wiarołomni (1, 11), którzy chcieli przyjąć pogańskie obyczaje (1, 13).

Religia, prawo i zwyczaje czyniły z Żydów wydzieloną grupę, jakby obce ciało w świecie orientalnym, zjednoczonym i zhellenizowanym, odkąd Aleksander przystąpił do podbojów. Asymilacja, która – w wymiarze ludzkim – przynosiła z sobą korzyści nowej cywilizacji, mogła się jednak dokonać wyłącznie kosztem złamania ram, gwarantujących czystość wiary. Wspomniane innowacje w 1Mch 1, 15 nie były jeszcze praktykami idolatrycznymi, które król narzucił w siedem lat później, mnożyły one jednak okazje, by w nich uczestniczyć. Na tym polega dramat stanowiący tło ksiąg Machabejskich. Te tendencje u Żydów prohelleńskich mogły być jedynie popierane przez Antiocha Epifanesa, gorącego szerzyciela kultury greckiej.

Eleazar, syn Matatiasza 

Po drodze dochodzi do prześladowania Żydów, którzy pozostali wierni Prawu. To prześladowanie sprawia, że budzi się świadomość religijna. Opozycja przeciwko hellenizmowi przybiera formę najpierw brutalnej interwencji (2,15-28), potem biernego oporu (2, 29-38), a wreszcie świętej wojny już za Matatiasza (2, 39-48), ale przede wszystkim za Judy Machabeusza (rozdz. 3-5). Ten ostatni zrozumiał, że utrzymanie religii wiąże się z niepodległością i dlatego walka trwa nawet wtedy, gdy już została przyznana wolność religijna (6, 57-62). Jednak to przeniesienie konfliktu na teren  polityczny otworzyło furtkę rozmaitym kompromisom i walkom stronnictw, opisanym w ostatniej części księgi. W końcu problemy religijne zostaną odsunięte na drugi plan, co w oczach ludzi naprawdę religijnych  skompromituje dynastię Hasmoneuszów, której początek dali Machabeusze.

Eleazar jest więc synem Matatiasza, tego, który był odpowiedzialny na wszczęcie świętej wojny w obronie prawowiernej religii i kultury judaistycznej.

Kiedy u władzy był już Antioch V, rozegrała się bitwa pod Bet-Zacharia. Była to kompania Antiocha V i Lizjasza. Eleazar Auaran, syn Matatiasza, oddał podczas niej życie. Dosłownie: oddał samego siebie. Była to ofiara za lud. Jak to się stało? Otóż – Eleazar podbiegł do słonia, wszedł pod niego i ranił go od spodu. Zabił słonia, ale słoń upadł na niego, i zabił Eleazara.

Syn Eleazara, Jazon, udał się później do Rzymu, aby poprosić o pomoc w zrzuceniu jarzma greckiego.

Te informacje wypływają z 1Mch. A z 2Mch?

Eleazar, uczony w Piśmie 

2 Księga Machabejska opisuje historię niejakiego Eleazara, jednego z pierwszych uczonych w Piśmie, męża w podeszłym wieku, o bardzo szlachetnej powierzchowności. Historia jest dosyć tragiczna, bowiem Eleazar zginął pod ciosami w miejscu kaźni. Zginął dlatego, bowiem nie zgodził się jeść mięsa z ofiar złożonych dla bożków, choć nakazał tego król. Jego przyjaciele namawiali go, aby chociaż udawał, że je to mięso, ale Eleazar nie zgodził się na to. Dlaczego? Stwierdził bowiem, że: „Udawanie bowiem nie przystoi naszemu wiekowi. Wielu młodych byłoby przekonanych, że Eleazar, który już ma dziewięćdziesiąt lat, przyjął pogańskie obyczaje. Oni to przez moje udawanie, i to dla ocalenia maleńkiej resztki życia, przeze mnie byliby wprowadzeni w błąd, ja zaś hańbą i wstydem okryłbym starość” (2Mch 6, 24-25).

Zapewne jest to zupełnie ktoś inny, niż Eleazar, syn Matatiasza. Ale był to człowiek prawy i nielubiący udawania. Ludzie, którzy byli razem z nim wyznaczeni do uczty, namawiali go do udawania. Ale on się nie zgodził. Co więcej – „ci, którzy go przyprowadzili, na skutek wypowiedzianych przez niego słów zamienili miłosierdzie na surowość, sądzili bowiem, że były one szaleństwem”. Wygląda na to, że ci sami ludzie, którzy namawiali go do udawania, rozsierdzili się, kiedy usłyszeli słowa Eleazara. Jego wiara była – dziś by powiedzieli – ortodoksyjna! Zbyt konserwatywna! Ale ona musi taka być! Wystarczy przeczytać ten fragment, aby zauważyć, że postawa Eleazara jest podana jako przykład dla innych. Nie ma miejsca na jakiekolwiek odstępstwa. Żaden liberalizm dotyczący wiary NIGDY nie będzie podany za wzór!

Którzy święci są często ukazywani jako wzory dla nas? Ci, którzy byli ortodoksyjni, konserwatywni: św. Franciszek, św. Dominik, św. Ignacy Loyola, św. Wojciech, św. Stanisław, i wielu, wielu innych. Ortodoksja i konserwatyzm są w cenie. Ale te dobrze rozumiane. Nie te skrajne, zamykające się na innych, ale otwarte dla bliźnich i UCZĄCE, gotowe do rozmów, nawet tych niełatwych, szukający rozwiązania, podających dobre, logiczne i spójne argumenty i nie stosujące siły, przemocy. Nie. Świadectwo życia jest najcenniejsze! Tak, jak świadectwo życia Eleazara – uczonego w Piśmie starca.

Ostatnie osoby ostatniej czternastki 

Mateusz wymienia jeszcze kilku, których niestety nie udało mi się odnaleźć. Może komuś się to powiedzie? Byłbym rad z tego powodu. Mateusz wymienia jeszcze: Salatiela (ojca Zorobabela), a po Zorobabelu i przed Eleazarem wymienia: Abiuda, Eliakima, Azora, Sadoka, Achima i Eliuda. Natomiast po Eleazarze Mateusz podaje imiona: Mattan, Jakub, Józef i Maryja, z której narodził się Jezus zwany Chrystusem.

Narodził się z Maryi, nie z Józefa. Pisałem o tym w cz. 1. Oryginalny tekst mówi za każdym razem, że, np. „Jakub zrodził Józefa”. Tak od Abrahama do Józefa. Bo Jezusa już zupełnie ktoś inny. Jezus narodził się z Maryi. Nie z Józefa. Więc kto jest ojcem?

Józef? Tak, ziemskim ojcem jest Józef, ale Józef nie spłodził Jezusa. Jezus bowiem nie potrzebował być spłodzonym. On bowiem istniał, zanim powstał świat.

En arché – Na początku…

Pora sięgnąć do Ewangelii według św. Jana.