Zastanawiałem się kiedyś, co jest kluczem chrześcijaństwa w sensie dosłownym, w całej pełni. W czym chrześcijaństwo najbardziej się wyraża, co je określa par excellence. Ba! Nawet szukałem odpowiedzi na pytanie: czym jest prawdziwy, katolicki radykalizm. Odpowiedź znalazłem po prostu w Ewangelii.

Nie było to jakieś ogromne odkrycie. Wręcz przeciwnie. Po prostu zrozumiałem coś, co od zawsze wiedziałem. Wiedziałem, ale nie rozumiałem. Chodzi o jedno zdanie: „Miłujcie się wzajemnie”.

W tym jednym poleceniu, które jest równocześnie nowym przykazaniem danym nam przez Jezusa podczas Ostatniej Wieczerzy, jest zawarte wszystko. Chcesz być Katolikiem, chrześcijaninem? To miłuj. Jest to tak ogromny ciężar do udzwigniecia, że tylko pozornie jest to proste przykazanie.

Bo zacznij miłować człowieka, który Cię zdradzi. I tego, który się ciebie zaprze, kiedy stracisz swój cały autorytet. Miłuj tych, którzy opuszczą ciebie, gdy twoje życie zacznie się walić. Proste? Nie dla mnie.

Samo słowo „miłujcie” pochodzi od greckiego słowa „agape”. Wiele już powiedziano w Kościele o tym „agape”. A jakby wciąż za mało! Bo miłować, to znaczy być gotowym oddać nawet swoje życie, prestiż, pieniądze, dobre imię i tak dalej za drugiego człowieka. Oddać wszystko, byle miłować. Miłować do końca, jak Chrystus.

Poniżej dodałem zdjęcie, które zrobiłem w Rokitnie. Ukrzyżowany Jezus. Sedno radykalizmu prawdziwej, chrześcijańskiej miłości. Naprawdę nie wiem, co mogłoby mnie przekonać do tego, że prawdziwy chrześcijański radykalizm, to coś zupełnie odmiennego od Krzyża. Bezbronny, bo miłuje. Przebaczajacy, bo miłuje. Wyszydzony i wyśmiany, bo miłuje. Kogo miłuje? Mnie grzesznika. Komu przebacza? Mnie, grzesznikowi.

Staję przez Krzyżem zawsze z wielkim drżeniem w sercu. Bo patrzę na Ukrzyżowanego i zadaję sobie pytanie: „czy jestem do Ciebie podobny?”, „czy miłuje tak, jak Ty?”.

Jestem pewien co do tego, że radykalizm Ewangelii to radykalizm właśnie takiej miłości! Aż do bólu zapominającej o sobie miłości. Tak łatwo jest o tym zapomnieć i mówić o „godności chrześcijanina”. Tylko ile razy Jezus powiedział cokolwiek o godności chrześcijanina, której trzeba bronić? A ile razy mówił o prześladowaniach z powodu Ewangelii?

„To jest Moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali tak, jak Ja was umiłowałem”. Jedyne przykazanie dane nam przez Jezusa. W nim zawarte jest każde przykazanie Dekalogu, w nim ma sens jakakolwiek nauka Kościoła o godności człowieka, to w nim realizuje się prawdziwy radykalizm. To w końcu to przykazanie nadaje sens ubóstwu, czystości, posłuszeństwu. Jedyne, które nadaje sens Kościołowi, jako wspólnocie ludzi wierzących. Tylko ono może nadać sens przebaczeniu. Tylko w realizacji tego przykazania chrześcijanin jest chrześcijaninem. Bo miłuje jak Chrystus.

Oto klucz. Reszta to tylko breloczki przyczepione do tego klucza. Breloczki, które bez niego stają się tylko mało ważnym „czymś tam do czegoś”.