GENEALOGIA MESJASZA cz. 5

Logo

Abram

Abram był starcem, który nie mógł mieć dzieci ze swoją żoną Saraj. Cierpiał z tego powodu, bo oto ktoś obcy miał odziedziczyć jego spadek. Abram był człowiekiem, który potrafił zawierzyć Bogu. Kiedy Bóg mówi mu, aby wyszedł ze swojej rodzinnej ziemi, Abram czyni to bez namysłu (Rdz 12, 1-4). Co ciekawe – w tekście hebrajskim Bóg mówi do Abrama: leh leha – wyjdź dla siebie.

Bóg nie nakazuje stawiając Siebie w pozycji władcy absolutnego. I co więcej – Bóg jest daleki od tego, by wydany przez Niego rozkaz miał dać coś Jemu. Bóg mówi do Abrama: wyjdź DLA SIEBIE. Bądź posłuszny dla twojego dobra! Bóg nie chce, by Abram zrobił to dla Boga, ale dla siebie samego.

Terach, Ojciec Abrama, wziąwszy ze sobą całą rodzinę, udał się w drogę do Kanaanu, ale osiedlili się w Charanie. Nie doszli do swego celu. Więc teraz Bóg „wkroczył do akcji”.Leh leha! Wyjdź dla siebie z tego miejsca które wydaje się tobie dobre, gdzie jest ci miło, gdzie wszystko już sobie poukładałeś. Wyjdź z tego wszystkiego DLA TWOJEGO DOBRA.

Wybrać tę opcję, gdzie jedynym gwarantem stabilności jest Bóg – nie jest łatwo. Nie decydować w swoim życiu i być zawsze zaskoczonym – nie jest łatwo! Być zawsze w drodze, nie wiedząc, co się wydarzy za miesiąc lub za dwa – nie jest łatwo!! Ale jeśli wierzy się Bogu, to udaje się w drogę, jeśli On mówi, że to jest dobre dla mnie.

Tak zrobił Abram.

Bez obietnicy

Tu nie ma żadnej obietnicy prócz jednej: Ja wszystko zrobię. Ty wyjdź dla siebie, a Ja, Bóg, będę błogosławił, Ja uczynię, Ja będę złorzeczył tym, którzy tobie złorzeczą i Ja będę błogosławił tym, którzy tobie będą błogosławili.

Warto zadać sobie samemu pytanie: Czy ja zgodziłbym się na takie warunki? Czy zgodziłbym się na to, by to Bóg decydował w moim życiu? Czy jestem gotów zrezygnować z mojego, po mojemu poukładanemu życiu, na rzecz jedynej stałości Jego, Boga, obietnicy, że On zrobi WSZYSTKO za mnie?

Wszystko!

A wszystko znaczy: WSZYSTKO!

Obietnica

            Z Abramem jednak związana jest również obietnica. Abram jest starcem, ale Bóg zapowiada mu liczne potomstwo i zawiera z nim przymierze. I tutaj chciałbym zwrócić uwagę na jedno zdanie, z wersetu 6 (Rdz 15): Abram uwierzył i Pan poczytał mu to za zasługę. Słowo „zasługa” to tak dosłownie w tym miejscu „sprawiedliwość”. Ale jedno i drugie znaczenie jest potrzebne do dobrego zrozumienia pewnej sprawy.

Ustalmy jedno: ABRAM NIC NIE ZROBIŁ!

Nie ma jeszcze ani obrzezania, ani Prawa. Abram nie zrobił niczego, za co mógłby spodziewać się nagrody czy zapłaty. Nie wykonał żadnego gestu! Niczego nie zrobił w tym momencie, za co mógłby sobie zasłużyć na dobre traktowanie przez Boga. Prócz jednego.

Abram uwierzył słowu Pana.

Najpierw Bóg obiecuje mu liczne potomstwo, potem Abram uwierzył, a wtedy Bóg uznał to za sprawiedliwość. To totalnie przekracza schemat zasługa-zapłata! Okazuje się, że Bóg niczego nie oczekuje od Abrama, aby mu potem móc coś obiecać.

Pierwszy krok należy do Boga.

Bo uwierzył

Poczytane za sprawiedliwość zostało to, że Abram uwierzył Bogu w daną mu obietnicę. Koniec! Wszystko, co następuje dalej, jest poniekąd konsekwencją wiary Abrama. Wystarczy zauważyć, że obrzezanie pojawia się o wiele później, kiedy Abram ma syna Izmaela z niewolnicy Hagar. Lecz to nie był syn obietnicy…

Nie-Boże przyspieszanie

             Saraj i Abram chcą „przyspieszyć” rozwój zdarzeń. Saraj wysłała więc do Abrama swoją niewolnicę, która po nocy spędzonej z Abramem zachodzi w ciążę. I rodzi się Izmael. W trakcie późniejszych lat Hagar zaczyna wynosić się nad Saraj, która czuje się zagrożona i upokorzona, dlatego sama postanawia upokorzyć swoją niewolnicę. Hagar ucieka, ale Anioł Pański ją znajduje i każe jej wrócić… Istna opera mydlana!

I w końcu Abram ma 99 lat.

I zanim tu się zatrzymamy, powinniśmy wybiec nieco do przodu. Ewangelia według św. Jana, rozdział 8, werset 56: Jezus powiedział do Żydów: „Abraham, ojciec wasz, rozradował się z tego, że ujrzał Mój dzień – ujrzał go i ucieszył się”. Jak Abram mógł zobaczyć „dzień Jezusa Chrystusa”?!

Oczywiście są tacy, którzy mówią, że Abraham, już po śmierci, w Otchłani, miał „objawienie” o działającym już Zbawcy. Jak dla mnie – niezły i pobożny mit, tudzież – legenda.

Wróćmy do Księgi Rodzaju, rozdziału 17-go.

Śmiech wiary

Bóg przychodzi do Abrama, zmienia mu imię na Abraham, czyli Ojciec Mnóstwa, wchodzi z Abrahamem w przymierze, którego znakiem ma być obrzezanie, zmienia imię Saraj na Sara, to znaczy Księżniczka i mówi Bóg: dam ci z niej syna!

I tu bardzo ważny jest werset 17: Abraham, upadłszy na twarz, roześmiał się; pomyślał sobie bowiem: „Czyż człowiekowi stuletniemu może się urodzić syn? Albo czy dziewięćdziesięcioletnia Sara może zostać matką?”

W tekście hebrajskim pada słowo: sachaq. A oznacza ono: „zaśmiał się”. Dla mnie jest to piękny obraz!

Wiecie, co czuje człowiek, kiedy dostaje coś, czego bardzo pragnął, ale sam nie mógł tego zdobyć? Albo radość dziecka, które dostało prezent? A może radość matki, która dowiaduje się, że jej syn cudem przeżył wypadek?

Coś nieosiągalnego staje się osiągalne, ale nie dzięki nam, lecz dzięki – tak to najczęściej nazywamy – cudowi.

Bardzo lubię oddawać tę scenę w sparafrazowanych słowach: „Abraham zaśmiał się, bo oto zrozumiał, że Bóg ma wielką moc i może uczynić coś, co po ludzku jest niemożliwe. Abraham zrozumiał, że Bóg jest wszechmocny i uwierzył w to. Stąd ta radość”.

I o to chodziło Jezusowi! Bóg może uczynić wszystko. Definitywnie wszystko! Bóg może zmienić moje życie NIEZALEŻNIE OD TEGO, w jakim bagnie i gnoju życiowym jestem. Bóg może definitywnie przemienić moje życie w pełni, jeśli tylko Jemu zawierzę. Jeśli przylgnę w pełni do Niego, jak dziecko pełne radości przytulające się do taty lub mamy, których kocha i w których rękach czuje się bezpiecznie.

Abraham miał sto lat, kiedy urodził się mu Izaak – syn z łona Sary.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *