GENEALOGIA MESJASZA cz.4

Logo

Olbrzymy

             Autor Rdz stara się wykazać genealogiczne powiązanie między pierwszym człowiekiem, a Noem. Wymienia więc patriarchów przed potopem (rozdział 5), a następnie pisze o fakcie mnożenia się ludzi na ziemi i o Synach Boga (początek rozdziału 6.). Jest to legenda dotycząca również olbrzymów (hebr. Nefilim), którzy byliby jakimiś wschodnimi tytanami, zrodzonymi ze związku istot śmiertelnych z istotami niebieskimi. Jest to po prostu zapis legendy, mało wiarygodnej i raczej mitologicznej, który miał dać nam pewne pojęcie o tym, co zaraz nastąpi.

Oto zuchwała rasa nadludzi staje się dla nas przykładem rosnącej przewrotności!

I choć początkowo uważano, że chodzi w Synach Bożych o upadłych aniołów, to ostatecznie – kiedy już zrozumieliśmy, że aniołowie są istotami duchowymi i bezcielesnymi – interpretacja kwestii Synów Bożych idzie w nieco inną stronę. Uważa się obecnie, że w synach Bożych autor widział linię pochodzącą od Seta, natomiast w synach ludzkich potomków Kaina.

W końcu padają słowa: „Kiedy zaś Pan widział, że wielka jest niegodziwość ludzi na ziemi i że usposobienie ich jest wciąż złe, żałował, że stworzył ludzi na ziemi i zasmucił się”. Żal Boga wyraża na ludzki sposób to, czego domaga się świętość Boga, która nie może znieść grzechu. Jednak później nastąpi odcięcie od zbyt dosłownej interpretacji. W 1Sm 15,29 przeczytamy: „Chwała Izraela nie kłamie i nie żałuje, gdyż to nie człowiek, aby żałował”. Chwała Izraela to Bóg. Ludzie musieli dojrzeć do takiego rozumienia Boga, który – jeśli coś stwarza – to stwarza to z miłości, w miłości i dla miłości. Jednak to my – niestety – często niszczymy dobro stworzenia, bo chcemy być jego (stworzenia) panami i decydować, czy to jest dobre, czy złe. Nasze kategorie są zupełnie różne od Bożych!

Bóg, według autora Rdz, postanawia zgładzić ludzi. Jednak był jeden człowiek, którego Bóg darzył życzliwością.

Oto dzieje Noego

„Oto dzieje Noego” – czytamy w Rdz 6, 9. Był to człowiek prawy, nieskazitelny, który żył w przyjaźni z Bogiem. Miał on trzech synów: Sema, Chama i Jafeta.

„Ziemia uległa skażeniu wobec Boga i napełniła się gwałtem. Gdy Bóg widział, iż ziemia jest skażona, że wszyscy ludzie postępują na ziemi niegodziwie, rzekł do Noego…” (Rdz 6, 11-13). Zanim przejdziemy do tego, co rzekł Bóg, chciałbym, byśmy się zatrzymali nad powyższym fragmentem. Na chwilę.

Nam się wydaje, że potop był czymś złym. Mówimy o karze dla ludzi, którą zesłał Bóg. Może i była to kara, ale spróbujmy się zastanowić, czy aby na pewno. Bo przecież Bóg wie, co jest dla nas dobre. I Bóg chce dla nas dobra. My traktujemy śmierć jako coś złego, ale przecież śmierć pomaga nam wyzwolić się z cierpienia, dalej nam wolność od konieczności śmierci. Wiem, że to brzmi dziwnie, ale przecież stworzeni jesteśmy do życia. Kiedy dotyka nas śmierć i kiedy umieramy, to zaczynamy żyć w nowej rzeczywistości. Śmierć pomaga nam wyzwolić się z naszej śmiertelności! Choć to jeszcze nie jest takie oczywiste tutaj, w Rdz, gdzie nie ma Jezusa.

Bóg zsyła potop, aby definitywnie zakończyć lawinę grzechu, w którą wpadł człowiek. Jeśliby człowiek nadal uprawiał gwałt i postępowałby niegodziwie i nikt by tego nie przerwał – ściągnął by na siebie potępienie i by nie osiągnął życia wiecznego. Jeśli tak na to spojrzymy, to kara okazuje się litościwym i wspaniałomyślnym darem od Boga. Ktoś musiał przerwać ten upadek ludzi. A kto, jak nie Bóg?

Budowa Arki i potop

Bóg powiedział do Noego: „Postanowiłem położyć kres istnieniu wszystkich ludzi, bo ziemia przez nich jest pełna gwałtu; zatem zniszczę ich wraz z ziemią. Ty zaś zbuduj sobie arkę z drzewa żywicznego, uczyń w arce przegrody i powlecz ją smołą wewnątrz i zewnątrz (…). Ja zaś sprowadzę na ziemię potop, aby zniszczyć wszelką istotę pod niebem, w której jest tchnienie życia; wszystko, co istnieje na ziemi, wyginie, ale z tobą zawrę przymierze” (Rdz 6, 13-14. 17-18).

Noe miał zbudować arkę. Przecież ludzie to widzieli. Wychodzi na to, że NIKT się nie opamiętał, NIKT się nie nawrócił. Jak wielkie musiało to być zepsucie! Musieli śmiać się z Noego, bo przecież nie rozumieli go, a budowa „wielkiej łodzi” musiała być co najmniej dziwna i nie wierzę, że nie zwracała na siebie uwagi.

Potem Noe z rodziną i zwierzętami weszli do Arki, spadł deszcz i… „trysnęły z hukiem wszystkie źródła Wielkiej Otchłani i otworzyły się upusty nieba; przez czterdzieści dni i przez czterdzieści nocy padał deszcz na ziemię” (Rdz 7, 11). Wszystko, co pozostało na ziemi, zginęło.

Minęło sto pięćdziesiąt dni i wody zaczęły opadać (Rdz 8, 3).

Noe najpierw wypuścił kruka – ale ten wylatywał i wracał. Potem wypuścił gołębicę, ale i ona wróciła. Następnie znów Noe wypuścił gołębice – wróciła z zielonym listkiem drzewa oliwnego w dziobie. Kiedy ponownie ją wypuścił – nie wróciła już.

Kiedy ziemia już wyschła, Bóg nakazał Noemu wyjść z Arki.

W 17 wersecie 8 rozdziału mamy powtórzenie błogosławieństwa: „niech będą płodne i niech się rozmnażają”. To błogosławieństwo jest związane z opisem stworzenia świata w Rdz 1. Oto nowy początek. Bóg niejako na nowo tworzy świat.

Noe wybudował ołtarz i złożył ofiarę ze wszelkich czystych zwierząt. Kiedy Bóg poczuł miłą woń, powiedział: „Nie będę już więcej złorzeczył ziemi ze względu na ludzi, bo usposobienie człowieka jest złe od młodości. Przeto już nigdy nie zgładzę wszystkiego, co żyje, jak to uczyniłem. Będą zatem istniały, jak długo trwać będzie ziemia: siew i żniwo, mróz i upał, lato i zima, dzień i noc”. Miła woń to tak dosłownie zapach uspokajający. Słuszny gniew Boga mógł w końcu minąć. Natomiast usposobienie człowieka możemy oddać również inaczej: zamysły serca człowieka. Przecież serce jest zawsze odróżniane od tego, co na zewnątrz nas. To w sercu rodzą się nasze myśli, uczucia, słowa, decyzje, działanie. Bóg zna nasze serca do głębi, choć nie wiem, jak bardzo próbowalibyśmy udawać innych, pozorować (1Sm 16,7; Ps 17, 3; Jr 11, 20n). Przecież to właśnie w sercu szukamy Boga (Pwt 4,29; Ps 105,3), słuchamy Go (1Krl 3,9 Oz 2,16), służymy Mu (1Sm 12, 20), uwielbiamy Go (Ps 111, 1) i kochamy (Pwt 6,5). Serce proste, prawe, czyste to takie, którego nie oddzielają od Boga ani od ludzi żadne zastrzeżenia, ukryte myśli, żadne udawanie.

Bóg ponownie ustanawia prawa świata – na zawsze. On wie, że nasze serce pozostaje skłonne do zła, ale to przecież Bóg zbawia swoje stworzenie i – wbrew człowiekowi – prowadzi je tam, dokąd sam chce.

Przymierze

Przymierze Boga z Noem, którego znakiem jest tęcza, rozciąga się na całe stworzenie. Dotyczy każdego – człowieka i zwierzęcia. Każdej istoty żywej. Człowiek na nowo zostaje pobłogosławiony i uświęcony jako król stworzenia, ale nie jest to już królestwo pokoju. Nowa era ujrzy walki zwierząt z ludźmi oraz walki ludzi między sobą. Rajski pokój zakwitnie na nowo dopiero na końcu czasów (Iz 11, 6n). I jeszcze jedno. Każda krew należy do Boga, choć szczególnie dotyczy to człowieka uczynionego na Jego obraz. Stąd wielka przestroga: „Kto przeleje krew ludzką, przez ludzi ma być przelana krew jego” (Rdz 9, 6).

Uważam, że zasada krew za krew jest przestrogą, która miała na celu powstrzymać człowieka przed zabijaniem. Jeśli ktoś by chciał przelać krew innej osoby, zastanowiłby się, nim by to uczynił – przynajmniej ze strachu. Myślę również, że jest to odpowiedź na pytanie o przyczynę potopu. Kiedy Kain zabił brata, wtedy rozpoczęła się lawina zabijania siebie nawzajem. Bóg chciał to powstrzymać i dowodem na to jest przymierze z Noem. Niestety – ludzkość wzięła sobie dosłownie słowa Boga. Stworzono nawet „mścicieli krwi” (Lb 35, 19n).

Człowiek nie przestał zabijać. Zabił nawet własnego Boga – na krzyżu.

Noe pobłogosławił przed śmiercią Sema, swego pierworodnego syna (Rdz 9, 26-27). Sem jest przodkiem Teracha (Rdz 11, 10-26). Terach natomiast jest ojcem Abrama…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *