Ofiara z syna
Czynię spore skróty, albowiem uważam je za potrzebne. Nie omawiamy przecież całej historii Abrahama, a naszym celem jest zrozumienie genealogii Jezusa. No właśnie. Czy Jezus miał z czego być dumny?
21 rozdział Księgi Rodzaju opisuje narodziny Izaaka, oddalenie Izmaela i przymierze Abrahama z Abimelekiem. Tu skupimy się na narodzinach Izaaka i oddaleniu Izmaela.
Sara urodziła w końcu Izaaka, Syna Abrahama, którego mu obiecał Bóg. Niemożliwe stało się możliwe dzięki łasce Boga. Abraham obrzezał Izaaka, a kiedy Izaak podrósł i odłączono go od piersi Sary, ta z zawiścią spoglądała na Hagar i Izmaela. Nakazała więc Abrahamowi, aby oddalił Izmaela i Hagar, a co równie zadziwiające – Bóg to potwierdza!
To Izaak jest Synem Obietnicy. Izmael został zrodzony przez pomysłowość Sary, nie przez obietnicę od Boga. Dlatego Izmael musi odejść.
Dwa razy pojawia się: „Nazajutrz rano”. Pierwszy raz, to dzień oddalenia Izmaela. Abraham daje Hagar chleb oraz bukłak z wodą i oddala ją wraz z Izmaelem. Zauważmy – słowa Sary były dla Abrahama „złe” (werset 11). Ale kiedy Bóg potwierdza te słowa, Abraham nie dyskutuje, tylko czyni tak, jak Bóg tego pragnie.
Hagar błąka się po pustyni Beer-Szeby, aż w końcu zabrakło jej wody. Położyła Izmaela pod krzakiem i odeszła daleko (jak łuk doniesie – czyli na odległość, jaką może przebyć wystrzelona strzała), bo nie chciała patrzeć na śmierć swojego dziecka. I zaczęła głośno płakać.
Bóg usłyszał jęk dziecka.
To też ciekawe. Nie usłyszał głośnego płaczu matki, ale jęk chłopca. Jak głośny mógł być jęk spragnionego, niemogącego stać o własnych siłach chłopca? Raczej cichy…
Płacz Hagar był szczery, niewątpliwie! Jednak to dziecku groziła śmierć. Bóg usłyszał jęk chłopca. I Anioł Boży zawołał na Hagar: „Cóż ci to, Hagar? Nie lękaj się…!”. I otworzył jej oczy, a ona zobaczyła, że niedaleko jest studnia.
Tak czasami może być i w naszym życiu. Widzimy, jak ktoś umiera, jak się stacza, jak tracimy kogoś bliskiego, ważnego dla nas i czujemy się niemocni w tej sprawie. Wydaje nam się, że pozostaje nam jedynie rozpacz z bezsilności.
A Bóg nam pokazuje, że jest rozwiązanie. I że nie ma się czego bać. Jeśli Bóg obiecał, dotrzyma danego słowa. Wstań. Przestań rozpaczać. Pan Ci wskaże rozwiązanie.
Ofiara z syna 2
„Nazajutrz rano” – pojawia się jeszcze raz. Po tym, kiedy Abraham oddalił Izmaela i Hagar na życzenie Sary potwierdzone przez Boga, Bóg nakazuje Abrahamowi ofiarować Sobie Izaaka, „jedynego syna, którego miłujesz” – powiedział Bóg. Jedynego syna! Izmaela już nie ma! Abraham wcześniej złożył ofiarę z Izmaela, teraz ma złożyć ofiarę z Izaaka.
Wiecie, co mnie urzeka w Abrahamie?
Uwierzył Bogu, że będzie miał syna, dostał syna, stracił pierwszego syna, a teraz ma stracić drugiego, a jednak – nic nie mówi! Zero reakcji! Bóg nakazuje, Abraham milcząco przyjmuje to do wiadomości i czyni to.
My często myślimy, że Izaak miał jakieś „naście” lat. Okazuje się jednak, że można to zinterpretować nieco inaczej.
Sara, kiedy urodziła Izaaka, miała 90 lat (Abraham – 100 lat). W Rdz 23, 20 czytamy: „Po tych wydarzeniach…” a w 23,1: „Sara doczekała się stu dwudziestu siedmiu lat życia”. Musimy pamiętać, że oryginalny tekst ciągiem, bez podziału na rozdziały i wersety. Co by to dla nas oznaczało?
Że Izaak miał wtedy około 37 lat!
Abraham nie prowadzi do Morii nastolatka! Abraham prowadzi tam DOROSŁEGO MĘŻCZYNĘ!
Dlaczego?
Musiały się wydarzyć dwie rzeczy. Abraham musiał „uwolnić się” od Izaaka, a Izaak musiał się usamodzielnić. Abraham musiał przestać traktować Izaaka „jak boga” i uzależniać od niego swoje szczęście, a Izaak musiał stać się samodzielny, dojrzały i musiał zobaczyć i zrozumieć, na czym polegała dojrzałość wiary jego ojca.
Trzy dni trwała ich droga. W ogóle w opisie tej sceny można znaleźć wiele ciekawych „zapowiedzi”. Drwa na barkach Izaaka – drzewo krzyża na ramionach Jezusa. Wiekiem Izaak i Jezus byliby do siebie zbliżeni. Posłuszeństwo obu (przecież Izaak na pewno był silniejszy od swego ojca, a jednak nie stawia oporu). No i trzy dni – Jezus tyle był w grobie, a trzeciego dnia zmartwychwstał.
Trzeciego dnia Abraham odzyskał syna. Bo czyż te trzy dni drogi nie były dla Abrahama dniami umierania jego syna Izaaka? Jak gdyby już go nie miał.
I jeszcze jedno – werset 19 (22 rozdziału): „Abraham wrócił do swych sług i wyruszył razem z nim w drogę, poszedł do Beer-Szeby”. Abraham. Sam. Bez Izaaka!
Czasami musimy stracić to, co najcenniejsze w naszym życiu. Musimy ofiarować to Bogu. Tylko po to, by stać się wolnymi, w pełni niezależnymi.
Izaak zobaczył wiarę swego ojca, jej bezkompromisowość i całkowite oddanie. I mógł stać się samodzielny. I stał się.
No i – bądźmy szczerzy – czy Abraham zostawiłby nastolatka samego? Wątpię. Izaak zaczął prowadzić samodzielne życie wiary.
I tego nam życzę.
A tak dla zaspokojenia ciekawości chciałbym wam powiedzieć, gdzie zamieszkał Izaak: Rdz 24, 62 „A Izaak, który naówczas mieszkał w Negebie, właśnie wracał od studni Lachaj-Roj…”.
Abraham musiał złożyć dwóch synów w ofierze. Najpierw Izmaela, później Izaaka. Resztą pokierował już Bóg.


