Eucharystia to nie ściema! – czyli katechezy liturgiczne

2. Jezus Drogą – Eucharystia Bramą: „Jam jest Drogą…”, czyli jak iść PO Jezusie.

Odczytanie: J 14

            Wiele treści jest w przytoczonym fragmencie, dokładniej mówiąc w tym 14 rozdziale Ewangelii według św. Jana. W jakiś sposób ukryte jest tu tyle znaczeń, że gdybym chciał wydobyć je wszystkie, to siedzielibyśmy tutaj aż do naszej dzisiejszej, wieczornej, Mszy Świętej. Ale to nie będzie konieczne!

1. Ewangelia

Ewangelia. Czym jest Ewangelia?!

Słowo ewangelia pochodzi od greckiego euangelion. Przedrostek eu- oznacza „dobry”, natomiast druga część tego słowa, to angelion, czyli słowo pochodzące od czasownika angello – „obwieszczać”, „zwiastować”. Stąd terminy grecki i łaciński (angelos, angelus) oznaczające anioła, czyli posłańca.

Euangelion, czyli po polsku Ewangelia, to „dobra wiadomość”, „dobre przesłanie”. Rozszerzając to pojęcie, możemy powiedzieć, że Ewangelia to nic innego, jak „dobre prowadzenie”, ukazanie dobrej drogi. Drogi dokąd? Do domu Ojca Jezusa (por. J 14, 2).

Wczoraj o tym domu była mowa – domu, w którym trwają symfonie na wielu płaszczyznach życia, wypływające z przebaczenia i pragnienia zbawienia dla nas – grzeszników. Pragnienia, które jest w Ojcu i jest możliwe dzięki Jego Synowi, Wcielonemu Słowu, Jezusowi Chrystusowi.

2. Droga

A o jaką drogę chodzi? Słyszeliśmy słowa Jezusa: Ja jestem drogą i prawdą i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej, jak tylko przeze Mnie. To Jezus jest DROGĄ. Tekst grecki jest bardziej konkretny, bo Jezus mówi o sobie: Ego eimi he hodos kai he aletheia kai he dzoe – Ja jestem DROGA i PRAWDA i ŻYCIE. Tu nie chodzi o to, że Jezus jest czymś, czyli drogą (Kim jest Jezus? Drogą), ale Jezus to to samo co DROGA (to tak, jakbyśmy zapytali Go, jakie jest Twoje imię, a On by odpowiedział: Droga; Jak ci na imię? Droga).

Jest w nas taka pokusa, zauważam to również w sobie, że my lubimy wskazywać drogę DO Jezusa, albo mówimy komuś, że jak szuka prawdy, to powinien pójść DO Jezusa, a jeżeli chce żyć, to powinien prosić Jezusa, żeby mu to życie dał. I niby wszystko jest w porządku, ale coś mi się tutaj gryzie… Bo Jezus stawia sprawę bardzo konkretnie! Szukasz prawdy? Jezus! Szukasz życia? Jezus! Chcesz wejść na dobrą drogę? Jezus!

Każda inna droga, poza Jezusem, jest drogą błędną! Nie będziemy uszczęśliwieni, kiedy ruszymy jakąś drogą do Jezusa. Wybaczcie, jeśli brzmi to mocno. Ma tak brzmieć! Nie można tak mówić!! Jeżeli komukolwiek wskazujemy drogę do Chrystusa, to skazujemy go na niepowodzenie! Bo JEZUS JEST DROGĄ! Trzeba wprowadzać ludzi na Drogę – na Jezusa! Stawiać ludzi na Drodze, na Jezusie! Jeżeli ktoś chce poznać Prawdę, to trzeba postawić go przed Jezusem, zderzyć go z rzeczywistością Jezusa Chrystusa. A jeżeli ktoś chce żyć, to trzeba mu powiedzieć: jak nie będziesz w Jezusie, nie będziesz żył. Bo Jezus to Życie. Poza Nim nie ma życia!

3. Droga a Ewangelia

No i co teraz? I jak to wszystko ma się do Ewangelii?

Ewangelista Marek w pierwszym wersecie pierwszego rozdziału pisze: Arche tu euangeliu Jesu Christu hyju Theu – a my tłumaczymy to najczęściej: Początek Ewangelii Jezusa Chrystusa, Syna Bożego. I ten sam Marek na końcu swojej Ewangelii przywołuje słowa Jezusa w szesnastym rozdziale, piętnastym wersecie: Kai eipen autois: poreuthentes eis ton kosmon hapanta keryksate to euangelion pase te ktisei, czyli: I rzekł do nich: Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! Albo nieco innymi słowami, za tłumaczeniem interlinearnym: Podążywszy na świat cały ogłoście dobrą nowinę całemu stworzeniu!

Jaka jest ta dobra nowina?! Co jest treścią tej dobrej nowiny?! Jak ją rozumieć?

Żeby dobrze zrozumieć kwestię dobrej nowiny, trzeba nam dobrze przełożyć pierwsze zdanie Ewangelii według świętego Marka. A jak ten dobry przekład by brzmiał? Ewangelia, którą jest Jezus Chrystus. Taki przekład jest najbardziej pełny i właściwy. Nie chodzi o to, że poprzedni był zły. Nie był zły, ale ten: Ewangelia, którą jest Jezus Chrystus jest po prostu nieco lepszy.

Moi kochani! Jezus jest DOBRĄ NOWINĄ DLA NAS?! Dlaczego? Spróbuję odpowiedzieć na to pytanie.

4. Wydarzenie zbawcze Jezusa Chrystusa

Jezus Chrystus, który jest Słowem Boga, które było na początku (arche!), jak pisze św. Jan Ewangelista, przybył tutaj, na ziemię, pomiędzy ludzi. Zamieszkał pomiędzy nami! Dosłownie ten fragment 14 wiersza 1 rozdziału Ewangelii św. Jana, który brzmi: Kai ho logos sarks egeneto kai eschenosen en hemin tłumaczy się: I Słowo ciałem stało się i rozbiło namiot wśród nas. Tak, jak Arkę Przymierza przechowywano w namiocie podczas wędrówki z Egiptu do Ziemi Obiecanej, tak i Słowo między nami, pośród nas, rozbija swój Namiot. Jest obecne przy nas, z nami. Jest wśród nas. A 18 wiersz mówi: Boga nikt nigdy nie widział; ten Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, [o Nim] pouczył, albo, jak tłumaczy to Ignace de la Potterie SJ: Boga nikt nigdy nie widział; ten Jednorodzony Bóg, który powrócił na łono Ojca, On otworzył drogę.

Jezus otworzył nam drogę, kiedy wrócił do Ojca, kiedy powrócił na łono Ojca. W 14 rozdziale, który czytaliśmy na początku, Jezus sam o tym mówi – o swoim powrocie do domu Ojca. Ale nadal pozostaje pytanie: jak Jezus otworzył nam drogę do Ojca? Dlaczego On jest drogą? O co w ogóle w tym wszystkim chodzi?! Jest już tak gęsto od pytań…

Kochani moi.

Jezus przyszedł na świat. Jak o tym pisze św. Paweł w liście do Filipian: On to, istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stając się podobnym do ludzi (Flp 2, 6n). Bóg, który pozwolił na to, by być ograniczonym, by być podobnym do ludzi: być głodnym, jak oni, spragnionym, jak oni, by czuć ból i zmęczenie – jak oni. Stał się po prostu taki, jak my. Z jednym wyjątkiem: władca tego świata nie miał nic swego w Nim. Co to znaczy? Że Jezus był wolnym od grzechu. Jezus nie grzeszył. A jeżeli nie zgrzeszył, to nie ponosił odpowiedzialności, czy tez konsekwencji grzechu, a więc śmierci. Nie musiał umierać.

Nie musiał, to prawda, ale… Umarł. Wiemy o tym. Zmarł na krzyżu. Dlaczego? Aby  świat się dowiedział, że Jezus miłuje Ojca i tak czyni, jak Ojciec Mu nakazał. Jezus jest do końca posłuszny Ojcu.

Zanim Jezus stał się człowiekiem, w swojej boskiej naturze był ofiarą z siebie dla Boga Ojca, ponieważ każda Osoba Boska jest czystą relacją miłości z drugą Osobą Boską. Syn jest odwiecznym Aktem, całkowitym i bezkresnym aktem miłości do swojego Ojca; całkowicie i na zawsze ofiaruje się Ojcu, tak, jak Ojciec całkowicie daje się Synowi. Dlatego z chwilą, kiedy Jezus przyjmuje ludzką naturę, poniekąd musi tę naturę złożyć Ojcu w darze. I dzięki temu właśnie jest zawsze posłuszny Ojcu. Składa wszystko w ręce Ojca – bezdyskusyjnie i w pełni.

Po grzechu pierworodnym i po złamaniu Przymierza z Bogiem, które zawarte było pod Synajem i w ogóle w historii Narodu Wybranego jak również całej ludzkości, wszystkie grzechy wypełniały niejako Kielich Bożego gniewu. Ten Boży gniew jest sprawiedliwym gniewem, gdyż człowiek sam odwracał się od Boga, szukał pocieszenia we własnych pomysłach i planach, ukrywał się przed Bogiem, który nieustannie wychodził z kolejną propozycją, który szukał człowieka (m.in. por. Rdz 3, Wj 19. 32 i wiele innych). Człowiek obiecał Bogu gruszki na wierzbie, a kiedy okazywało się, że nie jest w stanie tego dokonać, dziwił się, gdy Bóg mu cokolwiek wypominał. Kielich Bożego gniewu wypełnił się.

W tekstach proroków i w Psalmach kielich jest symbolem stosunku do własnego życia (zob. Ps 16, 5). Brać kielich w ręce oznacza podejmować swój los wyznając, że jest w nim obecny działający Bóg (np. zob. Ps 116, 10-14). Otrzymać kielich do picia – to być poddanym konsekwencjom swego życia (zob. Ez 23, 31-34). Motyw przyjęcia kielicha symbolizuje wyrażenie zgody na swój los (jako spełnienie woli Boga) powraca też w czasie modlitwy Jezusa w Ogrójcu. Oddal ode mnie ten kielich – to znaczy: ten rodzaj umierania, ten mój los, lecz: nie moja, ale Twoja wola niech się stanie (Mk 14, 36 i paral.).

Jezus wziął na siebie odpowiedzialność za grzechy wszystkich ludzi! Gniew Jezusa za grzechy świata jest równie wielki jak gniew Ojca, jednak aby pojednać świat z Bogiem, Jezus pije kielich gniewu Bożego AŻ DO DNA, znosi trwogę konania i opuszczenia Boga przez grzeszników, bierze na siebie całą winę swych braci, ludzi, i w ten sposób kładzie kres gniewowi Bożemu.

To Jezus jako pierwszy wziął ten kielich, będący znakiem gniewu Boga (zob. Rz 1, 18) jako słusznej reakcji na grzech, by mocą swego wydania się za nas podać go nam jako kielich zbawienia.

W akcie męki i śmierci Jezusa wylał się na Niego cały kielich goryczy, gniewu Boga, kielich, którego my sami nie bylibyśmy w stanie przyjąć! Jezus go przyjął. I nie tylko przyjął, ale nie odpowiedział złem na zło, lecz pozwolił, by całe cierpienie, które go spotkało, wniknęło w Niego i na nim się zakończyło. On odpowiedział przebaczeniem: Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią.

Jezus umarł. Złożył ofiarę ze swego życia. A co nastąpiło później?

Jezus PRZESZEDŁ PRZEZ ŚMIERĆ i ZMARTYCHWSTAŁ!

Dla każdego z nas śmierć oznacza koniec. Umieramy i już. Nasza ludzka natura ulega rozkładowi. Koniec. Definitywny koniec. I tak było aż do dnia, kiedy Jezus zmartwychwstał! Ten nasz definitywny koniec – a więc niewola śmierci – został skruszony!

Po grzechu pierworodnym śmierć kończyła nasze życie. Jezus natomiast przyjął ludzką naturę i PRZEPROWADZIŁ ją przez śmierć. Zmartwychwstanie bowiem nie jest wskrzeszeniem – ktoś umarł i znów żyje w tym świecie i na zasadach tego świata. Nie! Bo to oznacza, że taki ktoś znów musi umrzeć! A Jezus WSTAŁ Z MARTWYCH! Powstał do życia. Przeprowadził ludzką naturę przez śmierć i wprowadził ją do życia. Na nowo! Exodus Jezusa Chrystusa polega właśnie na tym.

Tak, jak Bóg przeprowadził Izraela przez Morze Czerwone, tak Jezus przeprowadził ludzką naturę przez Śmierć. Tak, jak Izrael stał się wolnym od panowania Faraona, tak ludzka natura stała się wolna od definitywnej śmierci – ludzka natura została wprowadzona w życie przez Jezusa Chrystusa. Ale to jeszcze nie koniec!

Jezus wstąpił do Nieba nie porzucając ludzkiej natury! Wprowadził ludzką naturę, jak mawiała św. Katarzyna Sieneńska – w morze boskości.

A co to oznacza dla nas?

5. Wejść do Nieba przez Chrystusa

Kochani moi!

To Jezus ma moc przeprowadzić mnie i was tą samą drogą, którą On przebył. Przyjmując Go jako Pana i Zbawiciela, ufając Mu i w pełni oddając się Jemu w każdym aspekcie życia, pozwalam Mu na to, by On przeprowadził mnie PRZEZ ŚMIERĆ DO ŻYCIA w sposób, jaki On uzna za słuszny!

Czymże jest więc Msza Święta? Czym jest Misterium Eucharystyczne? To rzeczywista obecność, to Ofiara! Ofiara to najwyższy akt religii, gdyż sprawia, iż uczestniczymy w samym życiu Syna Bożego: jest czystym aktem czci i miłości złożonym Ojcu na wieki. Chrystus wprowadza nas wszystkich w ten czysty akt bezgranicznej czci i miłości.

To cudowne! My ofiarowujemy Bogu Syna: składamy Twojemu Najwyższemu Majestatowi z otrzymanych od Ciebie darów: ofiarę czystą, świętą, doskonałą, która jest Twoim Synem. Tak mówi kapłan podczas Mszy Świętej. My za pomocą własnych cnót nie możemy wejść na łono  Ojca, ale Chrystus, wstępując do Nieba, zabiera nas wszystkich ze sobą na łono Boga. Bo jak w Adamie wszyscy zgrzeszyliśmy, a przez grzech podlegamy śmierci, tak w Jezusie i przez Jego posłuszeństwo wszyscy będą mieli udział w radości życia wiecznego (por. Rz 5, 12-21).

To właśnie przeżywamy podczas Mszy Świętej. Wchodzimy w najściślejsze życie Boga, w ową tajemniczą komunikację miłości, jaką Ojciec przekazuje Synowi, i która od Syna wstępuje do Ojca. W owym ogromnym strumieniu miłości zostajemy porwani przez samego Ducha Chrystusa; i przeżywamy tę ofiarę, ponieważ Syn Boży prowadzi nas ze sobą. Bo On stał się dla nas Drogą.

To jest właśnie Dobra Nowina, moi Kochani.

Nie przez nasze zasługi Bóg nas Zbawia, ale dzięki Synowi, w Nim i przez Niego. Jezus Chrystus ma moc dokonać w naszym życiu tego, czego dokonał w swoim życiu w ciele. Nasza ludzka natura, upodlona, może dostąpić chwały Nieba w dniu Zmartwychwstania, ale tylko wtedy, kiedy On stanie się naszym Panem i Zbawicielem, Przewodnikiem, jedyną Prawdą w która będziemy wierzyli (nie ma innej, prawdziwszej drogi do zbawienia!), jedyną Drogą, którą będziemy szli i Życiodajnym Źródłem (a nie szamani, uzdrowiciele, drzewka szczęścia, talizmany, amulety…).

Dlatego tak ważne jest wejście w komunię z Jezusem podczas Eucharystii – by On, będąc we mnie, mógł mnie przeprowadzić przez życie i śmierć. Bo jak pisze św. Paweł: Jeżeli mieszka w was Duch Tego, który Jezusa wskrzesił z martwych, to Ten, co wskrzesił Chrystusa z martwych, przywróci do życia wasze śmiertelne ciała MOCĄ MIESZKAJĄCEGO W WAS SWEGO DUCHA (Rz 8, 11).  Jezus sam powiedział przecież: Jeśli kto spożywa ten chleb [który zstąpił z nieba], będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało za życie świata. Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim (J 6, 51. 54. 56)

Karmiąc się Jezusem pozwalam Mu na to, by to On decydował w moim życiu i by mnie wprowadzał do domu Ojca. Nie zawsze będzie mi się to podobało, dlatego właśnie tak ważna jest ufność.

Zaufajcie Panu! Pozwólcie Mu na to, by upodabniał was do Siebie i pozwólcie Mu siebie przeprowadzić przez życie ziemskie i śmierć aż do życia wiecznego.

[W przygotowaniu tej katechezy posłużyłem się: D. Barsotti, Pascha z Chrystusem. Jak zrozumieć Mszę Świetą, Kraków 2009; H. U. von Balthasar, Księga Baranka. Medytacje nad apokalipsą św. Jana, Kraków 2005; I. de la Potterie, Męka Jezusa Chrystusa według Ewangelii Jana, Kraków 2006; Z. Kiernikowski, Światło i moc liturgii. Katechezy liturgiczne. Część II, Warszawa-Siedlce 2005; Tenże, Dobra nowina dla grzesznika, Pelplin 2004; Tenże, Eucharystia w życiu i misji Kościoła, [w:] A. Jarosiewicz, P. Kot, Teologia Eucharystii w dobie I Kongresu Eucharystycznego Diecezji Legnickiej, Legnica-Bolesławiec 2014, s. 18-38; Tenże, Od Paschy do Paschy. Katechezy wprowadzające w przeżywanie Triduum Paschalnego, Pelplin-Siedlce 2014; oraz notatkami własnymi z medytacji. ]