Eucharystia to nie ściema! – czyli katechezy liturgiczne

3. Jedność wielu w Eucharystii: Bóg, który służy, Bóg który kocha.

Ta konferencja, trzecia już dla Animatorów i Scholi, jest pierwszą dla naszych braci i sióstr Porządkowych! Dlatego właśnie teraz poruszona będzie sprawa służby. Niezależnie od tego, czy ktoś był wcześniej, czy nie, ta konferencja powinna być zrozumiała dla każdego.

Odczytanie: J 13

1. Zamiast słów konsekracji

Najpierw chciałbym zwrócić uwagę na słowa autora czwartej Ewangelii: Jezus, wiedząc, że nadeszła godzina Jego, by przeszedł z tego świata do Ojca, umiłowawszy swoich na świecie do końca ich umiłował. W czasie wieczerzy (…) wstał od wieczerzy i złożył szaty. A wziąwszy prześcieradło, nim się przepasał. Potem nalał wody do misy. I zaczął obmywać uczniom nogi i ocierać prześcieradłem, którym był przepasany.

Ten tekst dotyczy pierwszej Eucharystii. Zapisał go Jan Apostoł – naoczny świadek, uczestnik Ostatniej Wieczerzy. To on właśnie zajmował miejsce najbliżej Jezusa tak, że chcąc odpocząć, mógł oprzeć głowę na Jego piersi i wsłuchiwać się w bicie serca Jezusa. Uderzające jest, że w opisie Jana brakuje słów ustanowienia Eucharystii, Najświętszej Ofiary. Nie ma słów zapisanych u Marka, Mateusza czy Łukasza, a nawet przez św. Pawła w Pierwszym Liście do Koryntian: „Bierzcie i jedzcie; to jest Ciało moje. Bierzcie i pijcie; to jest Krew moja” (por. 11, 23-25).

Jan dlatego nie napisał słów ustanowienia, gdyż napisał nam, CZYM MA BYĆ Eucharystia i jak może ona przemienić, ukierunkować nasze życie. I zamiast napisać słowa ustanowienia, Jan opisuje obrzęd umywania uczniom nóg przez Jezusa – tak zwane mandatum.

Lecz nim się wgłębimy w ten gest i spróbujemy go zrozumieć, najpierw spróbujemy odpowiedzieć sobie na pytanie: co to znaczy LITURGIA.

2. Liturgia – czyn ludu i czyn dla ludu

Słowo to pochodzi od greckiego słowa LEITURGIA, które jest zestawieniem dwóch słów, oznaczających kolejno lud i czyn. Najczęściej tłumaczy się to słowo w ten sposób: Czyn ludu i wyjaśnia się, że chodzi o mój konkretny czyn, moje postawy, gesty lub nawet szeroko pojętą akcję liturgiczną. Lud ma coś czynić, żeby zadowolić Boga, księdza wikarego, albo żeby dostać jakąś nagrodę. Ale słowo LEITURGIA  możemy przetłumaczyć w jeszcze jeden sposób: czyn DLA ludu. Ale powstaje pytanie: czyn kogo i dla kogo?

Gest umywania nóg ma wiele znaczeń i można go rozumieć na kilku poziomach. Po pierwsze – podanie wody do nóg było w Ziemi Świętej czymś oczywistym. Na ogół panują tam wysokie temperatury, wszędzie jest piasek, pył – wypada więc, by wchodzącym do domu gościom podać wodę do umycia nóg. Jest to zwykły przejaw gościnności. Przykładem jest Abraham czy Izaak, którzy wykonują ten gest wobec swoich gości, albo o kobietach, które przynoszą gościom wodę do umycia nóg. Taką czynność sprawowała Abigail wobec Dawida.

W czasie Ostatniej Wieczerzy gospodarzem w Wieczerniku był Chrystus, toteż właśnie ON zadbał o umycie nóg swoich gości. To On wykonał ten gest. Prawdą jest, że to uczniowie na polecenie Jezusa znaleźli salę i ją przygotowali do przeżycia Paschy, ale to Jezus był gospodarzem!

Na przykład w Kanie Galilejskiej – zaprosili Jezusa, a po chwili Jezus stał się gospodarzem troszczącym się o gości weselnych i przemienił wodę w wino. Tego wina było jakieś… 800 litrów!

Kiedy Chrystus zastawia stół, uczta jest przeobfita!

My często przychodzimy na Mszę Świętą z poczuciem, że to my coś z siebie dajemy, że robimy coś dobrego, że wykonujemy „pobożny uczynek” – bo przecież poświęcamy Panu Bogu całą godzinę, a w czasie rekolekcji to nawet więcej!

To prawda – my coś Panu dajemy, ale tak naprawdę to zawsze On jest tym, który obdarowuje. To On zastawia stół. To On jest gospodarzem.

Trzeba nam bardzo mocno wniknąć w tę prawdę!

Jezus umywa nam nogi, Chrystus nas obsługuje! My coś daliśmy z siebie – przyszliśmy, nalaliśmy wina do ampułki, wrzuciliśmy komunikant do pateny, przygotowaliśmy śpiewy, zrobiliśmy próbę asysty, ale kiedy rozpoczyna się Msza, to JEZUS OBSŁUGUJE SWÓJ LUD. Wielka to sprawa! Pomimo wszystkich naszych przygotowań, poświęconego czasu, pozwolić na to, by to On zajął miejsce gospodarza, a nie ja. By to On był Panem, a nie ja.

3. Chrystus Sługa

Druga kwestia, to sprawa Chrystusa Sługi.

Jezus nie bez przyczyny składa szaty. To stwierdzenie: złożył szaty jest niesamowicie głębokie! Przytoczę słowa z 10 rozdziału Ewangelii według św. Jana, dokładnie – 17 i 18 werset: Dlatego miłuje Mnie Ojciec, bo Ja życie moje oddaję, aby je znów odzyskać. Nikt mi go nie zabiera, lecz Ja od siebie je oddaję. Mam moc je oddać i mam moc je znów odzyskać. Użyte tutaj sformułowania oddać [położyć – tithemi] i odzyskać [otrzymać – lambano] mają swoje bliźniacze znaczenie w 13 rozdziale: złożył i przywdział.  Jezus mówi: Mam moc oddać życie i odzyskać życie, a nieco później Jezus pokazuje uczniom, że jest to prawda – składa szaty i znów przywdziewa je. Greckie słowa są (niemalże) identyczne, mają ten sam źródłosłów, etymologię! To pokazuje Jezus: składam przed wami moje życie, aby was obsłużyć i ja odzyskam życie – a wy? Wy będziecie mieli życie, jeśli pozwolicie mi na to, bym Was obsłużył.

I tutaj przyjrzyjmy się postawie Piotra.

Piotr, jak zawsze z resztą, jest taki, jak u synoptyków: wyrywa się ze swoją wiarą, a ponadto jest niesamowicie popędliwy: nie rozumiejąc gestu umywania nóg, najpierw odmawia Jezusowi, a po chwili gorąco Go prosi o umycie całego ciała! Równie nierozważnie przysięga, że pójdzie za Nim nawet na śmierć, wymachuje mieczem w Ogrójcu i wreszcie, zanim zapieje kogut, wypiera się swojego Mistrza i Pana. Ale skupmy się na tym geście umywania nóg.

Jezus podchodzi do Piotra i chce mu umyć nogi. A Piotr na to: Non lavabis mihi pedes in aeternum! – tak z greckiego na łacinę przełożył zdanie Piotra św. Hieronim w Wulgacie, a więc w łacińskim przekładzie Biblii. Co to znaczy? Nie będziesz mi umywał nóg na wieczność! Parafrazując: Choćbyś mnie całą wieczność prosił, nie zgodzę się na to! Jaki on zaborczy!

Ale gdy tylko Jezus mówi mu, że jeśli na to nie pozwoli, to nie będzie miał udziału z Nim – wtedy Piotr mówi: Całego mnie umyj! No bo jak już pojawia się zysk, udział, wtedy zmienia się rozmowa! Piotr ma chrapkę na dużo, bo nawet CAŁEGO siebie chce dać do mycia.

Piotr nie zrozumiał w ogóle gestu Jezusa. Piotr szukał zysku. I te dwie postawy Piotra powinny być dla nas przestrogą, gdyż i w naszym życiu jest tak, że albo wszystko my, albo wszystko Bóg. Już tłumaczę, co mam na myśli.

Często przyjmujemy wobec Liturgii dwie skrajne postawy. Pierwsza: Panie Boże, Ty sobie tu stój, a ja Ci kwiatki ułożę, ja kartki w Mszale ładnie poodwracam, ja ślicznie będę śpiewał, ja odprawię, ja przeczytam, ja, ja, ja… Druga postawa: Panie Boże, skoro chcesz, to masz mnie, ja Ci się cały daję, a Ty rób, co chcesz, ja Ci nie będę przeszkadzał. Rób jak chcesz i co chcesz. Nie będę się odzywał, śpiewał, angażował się, bo po co. Przecież Ty i tak mnie kochasz takiego, jakim jestem.

Ani w jednej, ani w drugiej postawie nie ma właściwego podejścia do Liturgii, bowiem pierwsza postawa to jest NADAKTYWNOŚĆ, natomiast druga, to zwyczajne OLEWATORSTWO.

Piotr, zabraniając Jezusowi umycia swoich stóp, głęboko się myli! Okazuje się, że to nie Chrystus, ale Piotr chce odwrócić rzeczywistą relację między Bogiem a człowiekiem. O tym, jaka jest rzeczywista relacja między Bogiem a człowiekiem, najlepiej mówi tekst zaczerpnięty z Ewangelii według św. Łukasza 12, 37: Kiedy Pan ich zastanie czuwających, gdy wróci, to każe im zasiąść za stołem, a sam obchodząc będzie im usługiwał. Czyli w wieczności, w Raju, będzie tak, że my usiądziemy za stołem, a Chrystus będzie nam usługiwał! Człowiek, który chce służyć Bogu, ostatecznie odkryje, że tak naprawdę to Bóg służy jemu.

Liturgia, to jest ciągle uobecniana w życiu Kościoła służba Chrystusa dla zbawienia człowieka, służba, która wyraża się w posłuszeństwie aż do śmierci na krzyżu. Jezus został wywyższony w zmartwychwstaniu, dlatego że stał się posłuszny, że się uniżył. To jest tajemnica paschalna Chrystusa – przejście Chrystusa w postawie sługi, w posłuszeństwie przez całe życie, aż do śmierci. To jest właśnie rzeczywistość, która uobecnia się, trwa w życiu Kościoła przez liturgię.

Jeżeli tak popatrzymy na istotę liturgii, to od razu zrozumiemy głębiej jedną cechę z nią związaną – wymaganie posłuszeństwa Kościołowi w jej sprawowaniu. W liturgii nie można niczego dobrowolnie zmieniać! Wszyscy w Kościele są zobowiązani do sprawowania liturgii w duchu posłuszeństwa.

Ale i nie tylko posłuszeństwa, również do braterstwa.

4. Braterstwo miłości w Chrystusie

W 18 rozdziale Ewangelii Janowej, mamy bardzo ciekawy dialog Jezusa z Piłatem. Piłat pyta Jezusa, czy jest Królem, na co Jezus odpowiada Piłatowi: Królestwo moje nie jest z tego świata. Co Jezus ma na myśli? To, że Jego królestwo NIE JEST TAKIE, JAKIE SĄ KRÓLESTWA TEGO ŚWIATA!

W tym świecie walczonoby, zadawanoby śmierć, a Jezus mówi – takie Moje królestwo NIE JEST.

A jakie jest?

Odpowiedź jest ściśle związana z przykazaniem danym nam przez Jezusa podczas Ostatniej Wieczerzy: Aute estin he entole he eme, hina agapate allelus kathos egapesa hymas – To jest przykazanie Moje, abyście miłowali siebie nawzajem, jak ja umiłowałem was. To przykazanie dał nam Jezus podczas ostatniej wieczerzy.

Miłować, czyli greckie agape. Animatorzy i Schola znają już znaczenie tego słowa: kochać i być gotowym oddać wszystko, nawet życie dla drugiej osoby – to kryje się za słowem miłować. To jest miłość rzetelna! Miłość DO KOŃCA! Gotowa wybaczać zawsze i wszystko – niesamowicie miłosierna!

Ale my nie będziemy gotowi sami z siebie do takiego miłowania! Nigdy! Bo to miłowanie może w nas stać się rzeczywistością tylko wtedy, gdy Pan, gdy Chrystus, stanie się moim Panem. Nie moją mocą zacznę miłować, ale Jego mocą! On będzie mnie uczył takiego miłowania.

Umywanie nóg – gest czyniony w kontekście celebrowania tajemnicy Eucharystii i kapłaństwa – wyraża głębię tego, co jest istotą tych sakramentów: uczynienie siebie sługą w stosunku do drugiego człowieka. Być sługą na wzór Jezusa, to wybaczyć temu, który mnie zranił. Wtedy też uzyska swój pełny wymiar moje służenie tajemnicy Jezusa Chrystusa.

Jezus oddaje swoje życie za nas. Przybity do krzyża, cały pobity, ubiczowany, wyszydzony i upokorzony oddaje swego Ducha w ręce Ojca (Łk 23, 46).

Jezus wyciągnął ręce między Niebem a Ziemią. W historii Mojżesza ten gest pojawia się wiele razy. Mojżesz wyciąga ręce do Pana. Gdy trzyma je wzniesione, izraelici wygrywają w bitwie z Amalekitami. Gdy opadają mu ręce ze zmęczenia, Izraelici przegrywają. Wtedy Aaron i Chur przybiegają i podtrzymują ręce Mojżesza – aż do momentu zwycięstwa Izraelitów (Wj 17, 8-16). Natomiast ręce Jezusa po prostu przybito do krzyża.

I Jezus zwyciężył. Umarł, lecz zmartwychwstał. Zwyciężył w najważniejszym zmaganiu się: z wolą własnego Ojca, gdy błagał o miłosierdzie dla nas, miłosierdzie, które mogłoby złagodzić sprawiedliwość, prosił o miłosierdzie dla nas, którzy jesteśmy zapatrzeni we własne „bycie bogiem”, pomieszane „bycie bogiem”, które płodzi często nienawiść, złość, gniew, wojny, śmierć, kłamstwo… To są nasze owoce.

A owocem największej naszej zbrodni, czyli zabicia Jezusa, jest życie wieczne dla nas. I to nie ze względu na jakieś wielkie nasze zasługi! Nie. To dzięki temu, że Jezus pokazał nam, czym jest posłuszeństwo wobec Boga. To On pokazał nam, że pełne Jego posłuszeństwo dało nam wszystkim życie.

Tym jest też służba!

Kiedy ktoś mnie rani, ja wybaczam. Zawsze.

Eucharystia nas tego uczy! Przekazanie znaku pokoju, konieczność bycia w jednym budynku z kimś, do kogo być może nie pałam sympatią. Więcej nawet! I ja i ten, kogo mogę nie znosić, stajemy się jednym ciałem, gdy przyjmujemy Pana w komunii. Stajemy się JEDNYM JEZUSEM.

To jest królestwo Jezusa.

Pełne przebaczenia, miłości, dobra, piękna. Pełne całkowitego oddania siebie, zrezygnowania z własnych planów! Wszystko oddajemy w ręce Jezusa, jako słudzy wobec Niego po to, by On ostatecznie obsłużył nas i doprowadził do życia wiecznego.

To wszystko nieustannie wyraża Liturgia Eucharystii.

My przygotowujemy Mszę Świętą, ale to Bóg jest gospodarzem. Ojciec daje nam swojego Syna: w Słowie i pod postacią Chleba i Wina. Mamy Boga w naszych rękach. I co z Nim robimy? Zabijamy Go!

Rozdzielenie ciała od krwi to zabijanie! Krew jest w kielichu, a Ciało leży na patenie – Bóg zabity! Sama krew dla Izraelitów była symbolem życia, dlatego też krew ofiar składanych ze zwierząt była oddzielana od ich ciała i rozlewana na ołtarzu na znak, że Bóg jest Panem życia. Ale chwilę przed komunią, kapłan łamie Hostię i jej cząstkę wpuszcza do kielicha. W Eucharystii połączenie Ciała i Krwi Chrystusa wskazuje na obecność Zmartwychwstałego – żyjącego i chwalebnego.

I ten Żyjący daje się nam, a my Go spożywamy, zjadamy! Łamiemy Go, gryziemy, miażdżymy! Zabijamy! I co się dzieje?

Wchodzimy w komunię z Nim. On mieszka w nas. On upodabnia nas do Siebie. On nas przeprowadza przez życie i śmierć do Życia Wiecznego, do prawdziwego i jedynego Królestwa Niebieskiego, do Domu Ojca.

Kochani moi.

To Jezus w Eucharystii nas obsługuje. Oddał za nas życie i pozostawił nam Swoje Ciało i Krew, abyśmy wchodząc z Nim w komunię stawali się podobni do Niego i byśmy potrafili stanowić jedno w Nim.

I tak na koniec: Gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich (Mt 18, 18). Te słowa z Ewangelii według świętego Mateusza padają chwilę przed pytaniem Piotra o to, ile razy trzeba przebaczać. Znamy odpowiedź: nie AŻ SIEDEM razy, ale SIEDEMDZIESIĄT SIEDEM RAZY!! Nie swoją mocą. To Jezus, obecny w nas i pośród nas umożliwi nam wybaczanie. W Nim bowiem wszystko jest możliwe.

Otwórzmy się więc na Jego działanie w Eucharystii.

[W przygotowaniu tej katechezy posłużyłem się: R.A. Burridge, Cztery Ewangelie, jeden Jezus?, Kraków 2014; F. Blachnicki, Chrystus Sługa światłem Kościoła, Kraków 2007; G. Ryś, Mandatum. To czyńcie na Moją pamiątkę (J 13, 1-20), Kraków 2013; Z. Kiernikowski, Dobra Nowina dla grzesznika, Pelplin 2004; Tenże, Od Paschy do Paschy. Katechezy wprowadzające w przeżywanie Triduum Paschalnego, Pelplin-Siedlce 2014; Tenże, Bliżej liturgii czyli o czym każdy wierzący wiedzieć powinien, Legnica-Wrocław 2015; I. de la Potterie, Męka Jezusa Chrystusa według Ewangelii Jana, Kraków 2006; oraz notatkami własnymi z medytacji.]