Żydzi próbują jak najszybciej skazać Jezusa. Potrzeba było dwóch zgodnych w zeznaniach świadków, a byłoby po sprawie (przeczytajcie 13 rozdział Księgi Daniela). Problem ich polegał na tym, że nie znalazło się dwóch świadków zeznających identycznie.
Kłamią na temat Jezusa, a On stoi, milczący i godny. Wie, że to są kłamstwa – nie dyskutuje z nimi. Jezus odzywa się dopiero wtedy, gdy pada pytanie: „Czy Ty jesteś Mesjasz, Syn Błogosławionego?”, mówiąc: „EGO EIMI! – Ja jestem. I od razu przywołuje proroctwo, które było znane Żydom (Ps 110, 1; Dn 7, 13).
Ktoś, kto jest po prawicy, ma współudział we wszystkim, co należy do tego, po którego prawej stronie stoi. Miejsce uprzywilejowane! Wielkie wyróżnienie! I Jezus daje im tymi słowami do zrozumienia, że On jest Synem Człowieczym.
My naprawdę nie potrafimy odczuć ciężkości tych Jezusowych słów. Jesteśmy ubodzy w rozumienie tych stwierdzeń. Ale Żydzi rozumieli je bardzo dobrze. Dlatego nie potrafili ich udźwignąć patrząc na Jezusa.
Zauważyliście kiedyś, że wszystkie ciosy wymierzone w Jezusa, dotykały Jego twarzy? Pluli Mu w TWARZ. Zakrywali Mu TWARZ. Policzkowali Go po TWARZY. Nawet słudzy bili Go pięściami PO TWARZY! JAKŻE WIELKĄ DUMĘ I GODNOŚĆ MUSIAŁA WYRAŻAĆ TWARZ JEZUSA! I jak bardzo musieli chcieć Go pozbawić tej dumy i godności.
Z czego wypływała ta duma?
Jezus wiedział, kim jest i nikt nie mógł pozbyć Go dumy i zaszczytu bycia Mesjaszem, Synem Najwyższego.
Za co więc Go skazali?
Za prawdę.
Jezus jest Synem Bożym i tego nie ukrywał. Co więc zrobili? Postanowili Go zabić.
To, że bili Go nawet słudzy, pokazuje jedno: przez swoich współbraci Jezus uznany został za… kogoś, kto nie jest człowiekiem. Słudzy to także niewolnicy, a niewolnik często był traktowany jak przedmiot. Skoro niewolnik (sługa) bije kogoś po twarzy, to ten ktoś musi być jak zwierzę… Na pewno nie człowiek..
Kiedy Jezus przed swymi oskarżycielami odsłonił swą tożsamość, Piotr się Go zapierał. Trzy razy. A tak bardzo się zarzekał…
Służąca najpierw odezwała się do Niego. Później do innych. Na koniec ci, którzy tam stali, odezwali się do Piotra, stwierdzając: „Na pewno jesteś jednym z nich…”. A Piotr zaczął się zaklinać i przysięgać…
Kai epibalon echlaien – i rzuciwszy się płakał. Nie wybuchnął płaczem. Rzucił się. Może na ziemię, może do ucieczki, a może na ratunek? Nie wiemy. Rzucił się i płakał.
Nie potrafił przyjąć prawdy o swojej słabości od Jezusa. Teraz – nie potrafił przyjąć prawdy o swojej tożsamości. Tożsamości ucznia Jezusa.
Jezus znał swą tożsamość i był dumny. Piotr – wypierał się swej tożsamości. A ja? Gdzie jestem? Gdzie siebie odnajduję?
Jezu.
Pozwól mi być dumnym z bycia Twoim uczniem, dzieckiem Ojca w Tobie. Pozwól mi. I spraw, bym był wiadomy swojej tożsamości do końca i pomimo trudności, strachu, bólu… Proszę. Amen.

