14. Jeszcze nie macie wiary? – Mk 4, 35-41

Żydzi wierzyli, że w wodach (nie tylko Jordanu) zamieszkuje demon, którego nazywali Lewiatanem. I wiedzieli, ze wobec niego są bezradni. Tylko Bóg mógł pokonać Lewiatana – demona z wieloma łbami (Ps 74, 14).

A uczniowie Jezusa, doświadczeni rybacy, przerażeni gwałtownym wichrem, zapominają z Kim płyną. Tak przynajmniej zawsze myślałem – no bo przecież kto, jak nie Apostołowie, od zawsze mieli niezachwianą wiarę?

No właśnie… Nie do końca sprawa ich wiary jest tak kolorowa.

Jezus stanął w łodzi, zgromił wicher, a do jeziora rzekł: Siopa! Pefimoso! – Milcz! Załóż sobie kaganiec. Jezus ucisza demona. Ucisza Lewiatana.

Kai ekopasen ho anemoc kai egeneto galene megale – I uciszył się wiatr i stała się wielka cisza.

Wielka cisza.

Przez tę krótką chwilę nawet umysły uczniów jak gdyby przestały myśleć. Wielka cisza. Głęboka cisza.

I dało się słyszeć słowa Jezusa: Ti deiloi este? Upo echete pistin? – Dlaczego trwożliwi jesteście? Jeszcze nie macie wiary?

Ryk Lwa uciszył wszystko dookoła.

Stoję twarzą w twarz z Nim, czyli z osobą posiadającą nie tylko moc, ale POTĘGĘ.

Wierzę?

Tłumaczenie Tysiąclatki nie jest złe, ale myślę, że zamiast zarzutu: „Jakże brak wam wiary!”, w obliczu tego, co się dokonało już wcześniej i co się dokonuje, lepiej brzmi pytanie: „Jeszcze nie macie wiary?”. W greckim tekście nie ma znaków interpunkcyjnych i często pisany był nawet bez przerwy między wyrazami, bo materiał, na którym pisano, był kosztowny i w taki sposób oszczędzano miejsce. Musimy więc niekiedy interpretować sami niektóre słowa, zdania. Ważny jest kontekst.

I tu kontekst, w moim odczuciu, rodzi pytanie, które równocześnie jest wielkim wyrzutem wobec uczniów.

„Jeszcze nie macie wiary?” – słyszysz to pytanie?

Jezus ma władzę nad zwierzętami, aniołami, demonami, chorobami… A uczniowie się bali, że zginą. Teraz pokazał swą władzę nad naturą! A uczniowie myślą sobie: „Kim On jest właściwie…?”.

Zderzyli się z prawdą o Jezusie! Ewidentnie! „Ty [Boże] zmiażdżyłeś łby Lewiatana…” (Ps 74, 14a). I co? I zastanawiają się, kim jest Jezus.

Czy nie jest tak, że ja interpretuję Jezusa po swojemu? Sprowadzam Go do mojego wygładzonego wyobrażenia? Że traktuję Go jak maszynkę do spełniania życzeń? Moich życzeń? Czy w ogóle zastanawiam się nad tym, KIM ON JEST DLA MNIE?

Czy ja mam w sobie tak naprawdę wiarę? Czy ja w ogóle wierzę w Jezusa? Tak naprawdę? Tak z całych sił? Definitywnie?

Czy wierzę w to, że On jest POTĘŻNYM BOGIEM?

Jezu pozwól mi doświadczyć głębokiej ciszy, w której spotkam Ciebie i usłyszę to niełatwe pytanie: Jeszcze nie masz wiary? Ucisz łby Lewiatana, które chcą zatopić łódź mego życia w odmętach rozpaczy i strachu. Ucisz Panie moje serce! I daj mi wiarę w to, że nawet podczas największych burz, Ty jesteś ze mną. Jeśli moje życie prawdziwie będzie narażone, Ty obudzisz się i uratujesz mnie.

Dziękuję Ci za to, że jesteś. Chcę, byś mógł odpocząć w mojej łodzi. Przepraszam, ze tak często Cię budzę. Naucz mnie ufności wobec Ciebie. Wiary w Twoją cichą obecność. Amen.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *