To ciekawe, że anthropos en pneumati akatharto – człowiek w duchu nieczystym, wychodzi Jezusowi naprzeciw. Dlaczego? Bo naprzeciw wychodzi zazwyczaj przedstawiciel wspólnoty, rodziny, albo jakiejś społeczności. Tu, w kraju Gerazeńczyków, przedstawicielem witającym jest człowiek sponiewierany przez Legion. Opis tego człowieka aż krzyczy bólem! Dlaczego?
Bo nikt nie mógł go powstrzymać. Przed czym? Łaził między grobami kai katakopton heauton lithois – i tłukąc siebie kamieniami, wrzeszczał, krzyczał. Nie tylko „tłukł się”, bo można „tłuc się w kuchni”, „tłuc się w pokoju”. A on SIEBIE TŁUKŁ KAMIENIAMI!! Człowiek, który nienawidził swojego własnego życia, człowieczeństwa, czy jakkolwiek inaczej… Sam sobie zadaje krzywdę, ból, rani sam siebie.
I łazi miedzy tymi grobami, jakby chciał leżeć właśnie tam, między nimi. Jak bardzo trzeba nienawidzić własnego życia!
I świnie.
Żydzi uważali świnie za zwierzęta nieczyste, a pasterze świń w oczach Żydów byli gorzej niż grzesznikami. Nie byli to ludzie godni pogardy. To byli ludzie wyzuci z człowieczeństwa, z dobrych obyczajów. Pasterz świń, to ktoś, kto dotknął moralnego dna. Takiemu człowiekowi, w oczach Żydów, blisko było do szatana…
Kiedy Jezus wyrzuca Legion, pozwalając im wejść w świnie, to świnie biegną ku przepaści i toną w jeziorze. Autor wtedy opisuje pasterzy i reakcję ludzi. Po co?
Bo kiedy opis wraca do Jezusa i człowieka, który wyszedł Mu naprzeciw, czytamy, że człowiek ten siedzi ubrany i przy zdrowych zmysłach. Kto go ubrał? Myślę, że Jezus. Jezus nie wystawił jego intymności na pośmiewisko. Jezus zadbał o tego człowieka.
Grzech nieczystości prowadzi do tego, że zaczynam siebie nienawidzić. Dopadają mnie wyrzuty umienia, oskarżam siebie. Taki człowiek kocha życie w przyjemnościach, a równocześnie nienawidzi takiego życia. Tragedia polega na tym, że życie bez przyjemności też nie jest dla niego życiem! I choćby nawet otoczył się ludźmi o podobnych „zainteresowaniach” i kondycji moralnej – nic mu nie pomoże! Dopadnie go w końcu wszystko – cały Legion zła, który chce upokorzyć człowieka do końca.
I możesz się nawet okaleczać.
Nikt, prócz Jezusa, ci nie pomoże!
Tylko On ma moc ubrać Ciebie na nowo w godność człowieka i uleczyć Twoje zmysły, Twoje myśli. TYLKO ON!
W tym człowieku jednak było coś, czego nigdy nie może nam zabraknąć – chęć życia. Kiedy Legion włazi w świnie, pędzą one ku przepaści i giną. Tego nie udało się zrobić z tym człowiekiem! Ten człowiek, choć żył między trupami, choć przez złego ducha, ducha nieczystości, znienawidził swoje życie – nie potrafił sobie życia odebrać! Dlaczego? Bo tylko szatan nienawidzi życia. Ten człowiek jednak wyszedł naprzeciw Jezusa. Nie Legion. Marek pisze bardzo konkretnie – człowiek. A to, że w duchu nieczystym, to już inna sprawa. Najpierw człowiek. Ten człowiek jest W DUCHU NIECZYTYM, a nie duch nieczysty w nim. To zasadnicza różnica. Ten człowiek nie do końca poddał się złu! Zło nie weszło W NIEGO do końca. Pozostało w nim coś ludzkiego, co nie miało w sobie zła, choć było otoczone złem.
I nawet jeśli byłoby wstyd nam wrócić do domu, to mamy to uczynić i opowiadać o wszystkim, co Bóg dla nas uczynił. Nawet, jeśli wydaje się nam, że tak bardzo się ośmieszyliśmy, że już nie ma dla nas szansy. Ona zawsze jest. Zawsze do końca. Bo Jezus w naszych upadkach potrafi ukazać zwycięską siłę miłości. Jego MIŁOŚCI.
Jezu.
Cały Legion grzechów tak często odbiera mi godność bycia człowiekiem czystym, zdrowym, szczęśliwym. Przywróć mi, Panie, godność. Uzdrów mnie z nieczystości, zatroszcz się o mnie Ty, mój Boże! Amen.

