Co jest piękne w przypowieści o Jezusie Chrystusie? Bo to On jest Siewcą, który sieje Słowo Boże. Ba! On jest Słowem Wcielonym Ojca, posłanym by zasiać słowo.
Piękne jest to, że pozwala ziarnom słowa paść na każdą glebę. Nie wybiera tylko tej dobrej, lepszej, żyznej, która na pewno wyda plon. Wybiera każda i każdej daje szansę.
To sianie słowa dotyka głębi naszego bycia, naszego jestestwa, głębi serca. Bo gleba jest podłożem, na którym wzrasta ziarno. Jaką glebą jestem?
Zadałem Wam pytanie w Legnickim Polu: „Jaki ogród masz w sercu?”. Dziś pytam: jaką jesteś glebą?
Ja chyba tą glebą z cierniami. Już kiedyś w Piśmie Świętym zaznaczyłem ten fragment i napisałem obok: „Ja?”.
Chyba tak.
Jezus naucza.
Ode mnie zależy to, czy będę widział, rozumiał, nawracał się i czy pozwolę Bogu, aby odpuścił mi winy. Kiedy? Kiedy zacznę słuchać. Kiedy zacznę przyjmować Słowo, które czasami będzie dla mnie trudne, bolesne, zbyt realistyczne, nazbyt raniące. Ale coś musi się we mnie zmienić, a to nie ja mam moc dokonać w sobie przemiany. To On ma moc.
Czy otworzę serce dla Słowa?
Czy przyjmę Pana?
Jezu.
Dziękuję Ci za to, że Twoje ziarna padają także na taką glebę, jaką ja sam jestem – nieopłacalną, mało urodzajną. Proszę – oczyść mnie z tego, co ogranicza Twój wzrost we mnie. Uczyń mnie glebą żyzną, wydającą plony nie dzięki swoim zasługom, ale dzięki Twemu przebaczeniu i Twojemu zbawieniu. Tylko Ty możesz to uczynić. Ja w to mocno wierzę. Amen.

