Archiwum kategorii: Genealogia Mesjasza

GENEALOGIA MESJASZA, cz. 17

Logo

Król, który wiele miał za uszami 

             Achaz nie był dobrym królem. Miał wiele za uszami. Dość, że składał ofiary kadzielne bożkom, to jeszcze własnego syna przeprowadził przez ogień, czyli – ofiarował go na ofiarę całopalną dla jakiegoś bożka. W Księdze Kapłańskiej czytamy: „Nie będziesz dawał dziecka, aby było przeprowadzone przez ogień dla Molocha, nie będziesz w ten sposób bezcześcił imienia Boga swojego. Ja jestem Pan!”. Achaz więc łamie zakaz Boga. Składał również ofiary krwawe i kadzielne na wyżynach i pagórkach i pod zielonymi drzewami – wszystko dla bożków.

Achaz naprawdę odwrócił się od Boga Izraela i szukał oparcia w pogańskich bóstwach. Ale i nie tylko. Szukał też oparcia w ludziach zamiast w Bogu.

No właśnie – Resin i Pekach, obcy królowie nasłani na Achaza przez Pana…

„Proś o znak!” 

Księga proroka Izajasza , rozdział 7. Resin, król Aramu razem z Pekachem, synem króla Izraela Remaliasza, wyruszyli przeciw Jerozolimie (czyli przeciw Królestwu południowemu – Judzie). Stanęli obozem w Efraimie, bowiem nie mogli jej zdobyć. Nie bardzo rozumiem tę sytuację – chyba chodzi o to, że nie mogąc zdobyć Jerozolimy, postanowił Resin zająć inne miejsca Judy i w pewnym sensie odciąć Jerozolimę od nich.

„Wówczas zadrżało serce króla i serce ludu jego, jak drżą od wichru drzewa w lesie” (Iz 7, 2b). Bo oto Resin włączył Elat do Aramu, wypędził z Elat Judejczyków i wprowadził tam Aramejczyków (2Krl 16, 6). Król strasznie się bał. Posłał więc posłów do Tiglat-Pilesera, króla asyryjskiego i prosząc go o pomoc, praktycznie złożył mu hołd lenny.

A Bóg miał inny plan.

Kiedy Achaz się wystraszył i zanim posłał do króla asyryjskiego prośbę o pomoc, Pan posłał do niego proroka Izajasza wraz z synem proroka, Szear-Jaszub.

Imię syna Izajasza znaczy dosłownie: „Reszta powróci”. Jego obecność miała być znakiem dla Achaza, że powróci do Judy utracony Elat. Również słowa, które wypowiedział Izajasz były pełne pociechy i wzywały do wary (Iz 7, 4-9b).

Ale Achaz nie posłuchał Izajasza. Kiedy miał wyprawić posłów, prorok przyszedł do niego i mówił: „Proś dla siebie o znak od Pana, Boga twego, czy to głęboko w Szeolu, czy to wysoko w górze”. Bóg, dla potwierdzenia swojego zapewnienia, był gotowy uczynić WSZYSTKO, co tylko zechciałby Achaz. Rozumiecie to? Prorok mówi: Proś o cokolwiek! Co tylko chcesz! Bóg uczyni każdy znak! Każdy! Co tylko zechcesz!

„Nie będę prosił” 

Problem Achaza polega na tym, że wie on, iż poproszenie o znak w konsekwencji niesie ze sobą dwie rzeczy: 1. będzie musiał uwierzyć Bogu, bo cud się na 100% stanie; 2. będzie musiał zrezygnować z bitwy i będzie musiał uznać wielkość Boga, równocześnie doświadczając własnej małości. Achaz myśli, że wtedy Bóg „spije” śmietankę, a nie on.

Dlatego jego odpowiedź jest pełna ironii, pychy, dumy i przekory: „Nie będę prosił i nie będę wystawiał Pana na próbę”. Wydawać by się mogło, że wielką pokorą wykazał się król Achaz. Ale to nie jest pokora. Izajasz nie mówił: „możesz prosić, jeśli zechcesz”, ale: „PROŚ”. Bóg był zdeterminowany do okazania Achazowi swej potęgi, a Achaz uniósł się dumą  i pychą.

A wtedy prorok Izajasz wpadł w świętą furię (to moja subiektywna opinia i autorskie określenie 🙂 ). Duch Pański, na 100%, napełnił proroka, który zaczął wołać: „Słuchajcie więc, domu Dawidowy…!”. Tutaj prorok, w swojej świetej furii, już nie zwraca się do Achaza, ale do całego Domu Dawidowego. To jego mówienie jest bardzo długie (od 7,13 do 12,6). W tym jego uniesieniu prorockim obrywa się wszystkim! Lecz gdzieś pomiędzy słowami, prorok wypowiada wielkie, mesjańskie, proroctwa:

„Dlatego Pan sam da wam znak: oto PANNA pocznie i porodzi Syna i nazwie Go imieniem Emmanuel…”; „Naród kroczący w ciemnościach ujrzał światłość wielką; nad mieszkańcami kraju mroków światło zabłysło… Albowiem Dziecię nam się narodziło, Syn został nam dany, na Jego barkach spoczęła władza. Nazwano go imieniem: Przedziwny Doradca, Bóg Mocny, Odwieczny Ojciec, Książę Pokoju. Wielkie będzie Jego panowanie…”; „I wyrośnie różdżka z pnia Jessego, wypuści odrośl z jego korzeni. I spocznie na niej Duch Pański… Owego dnia to się stanie. Korzeń Jessego stać będzie na znak dla narodów. Do niego ludy przyjdą po radę i sławne będzie miejsce Jego spoczynku”.

Sam prorok nie miał świadomości, że mówi o Jezusie Chrystusie, który urodzi się w Betlejem z Maryi jakieś 700 lat później. Z resztą – Izajasz ma wiele proroctw mesjańskich, które wypełniły się w Jezusie. Choćby sam początek jego księgi: „Niebiosa, słuchajcie, ziemio, nadstaw uszu, bo Pan przemawia: <<Wykarmiłem i wychowałem synów, lecz oni wystąpili przeciw Mnie. Wół rozpoznaje swego pana i osioł żłób swego właściciela; Izrael na niczym się nie zna, lud mój niczego nie rozumie>>”. Jak dla mnie – genialne. I choć założę się, że Izajasz miał na myśli fakt, osioł wie, który żłób jest żłobem jego właściciela i z niego je siano, tak samo jak i wół rozpoznaje swojego właściciela i się go słucha, a Izrael na ich tle wypada jak banda głupców, bo zapominają, że Bóg jest ich Panem, to jednak kiedy czytamy w Łk: „Kiedy (…) nadszedł dla Maryi czas rozwiązania, powiła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie”, to od razu rozumiemy słowa Izajasza zupełnie inaczej. Wół i osioł rozpoznają Boga w Jezusie leżącym w żłobie, a Izrael nie potrafi tego zrozumieć.

Tak – Izajasz to wielki prorok.

Konsekwencje nieposłuszeństwa  

Achaz postąpił tak, jak chciał. Wezwał króla asyryjskiego na pomoc. Przybył Tiglat-Pileser, król Asyrii, ale przygniótł raczej, niż wspomógł, Achaza (2Krn 28, 20). Nie pomogło królowi judzkiemu nawet obrabowanie świątyni, pałacu i naczelników i obdarowanie tym króla asyryjskiego. Chciał otrzymać pomoc – ściągnął na siebie ucisk. A żeby było ciekawej – składał ofiary bożkom Damaszku, którzy go pokonali. Dlaczego? Bo wymyślił sobie, że skoro królowie Aramu wygrali z nim, to znaczy, że ich bogowie są „potężni”. Więc chciał zdobyć sobie ich przychylność.

Tak też może być w naszym życiu. Trzeba się tego mocno wystrzegać. Achaz był po prostu pysznym człowiekiem, który myślał, że jego pomysły są najlepsze. Zderzał się jednak z rzeczywistością swojej głupoty. Wtedy więc szukał akceptacji w obcych bożkach.

Być przy Panu, to uznać Jego mądrość, nie moją. I pozwolić na to, by to Bóg prowadził mnie przez życie. On wie lepiej. I zawsze mogę to uczynić, choć już długi czas postępuję własnymi drogami. Jeśli zwrócę się do Pana, On mnie poprowadzi.

Do przesiedlenia babilońskiego było jeszcze pięciu królów.

GENEALOGIA MESJASZA, cz. 16

Logo

Abijam, Asa, Jozafat i Joram.

Abijam, Asa i Jozafat poprzedzają Jorama. Spójrzmy, kim byli i jacy byli.

Abijam rządził trzy lata i „poszedł on drogą wszelkich grzechów swego ojca, które [ten] przednim popełniał, dlatego że serce jego nie było szczere jego przodka, Dawida”. A jednak to ze względu właśnie na Dawida Bóg zachowuje „płomyk” jego dynastii w Jerozolimie.

Asa królował czterdzieści jeden lat i był… dobrym człowiekiem i sprawiedliwym. Kazał wysiedlić z kraju uprawiających nierząd sakralny i usunąć wszelkie bożki. Jest tylko jeden problem – nie usunięto wyżyn. Lecz i tak serce Asy było szczere wobec Pana. Tak bardzo, że pozbawił własną matkę tytułu „królowej-matki”, bo sporządziła sobie bożka ku czci Aszery, bogini czczonej wraz z Baalem.

Jozafat, syn Asy, objął władzę w wieku 35 lat i królował 25 lat. I postępował tak, jak jego ojciec, czyniąc to, co słuszne w oczach Bożych. Usunął resztę czyniących nierząd sakralny i był dzielnym, walecznym wojownikiem. W jego miejsce królem został jego syn, Joram.

Joram stracił Edom, który odłączył się od Judy i wybrał własnego króla. Sam Joram czynił to, co złe w oczach Boga.

Łatwo zauważyć wzloty i upadki wśród Judzkich monarchów. Wiele spraw było zależnych od kaprysu władcy – niestety. To ciekawe, że Mateusz daje nam cztery postaci, z których pierwsza i ostatnia są złe, a dwie środkowe są sprawiedliwe. Ale sens jest chyba łatwy do odczytania – Jezus nie jest ani tylko z tych dobrych, ani tylko z tych złych. Jezus w swoim rodowodzie ma różnych królów.

I jeszcze jedno tu wybrzmienia – sprawiedliwy jest ten, którego serce jest szczere wobec Pana. To jest jak gdyby recepta na sprawiedliwość: mieć serce szczere wobec Pana. Zauważcie – to nie jest recepta, która brzmi: „bądź sprawiedliwy!”. Nie. Ona brzmi: „Miej szczere serce wobec Pana”. Prawdziwie. Niczego w nim nie ukrywaj przed Bogiem. Bądź przejrzysty – nawet w tych gorszych chwilach w Twoim życiu. Wszystko oddaj Panu.

Musimy o taką szczerość serca się modlić. A Pan poprowadzi nas drogą sprawiedliwości.

Przed Achazem 

Zostali nam jeszcze do omówienia Azariasz, Jotam i Achaz, którzy królowali po tych władcach, których Mateusz pominął. Jak oni się prezentują?

Azariasz był królem po Amazjaszu. To był dobry człowiek, postępujący tak, jak jego ojciec, a jego czyny były słuszne w oczach Boga. Rządził 52lata, choć dotknął go trąd za jego pychę, kiedy sam chciał złożyć ofiarę świątyni zamiast kapłanów (2Krn 26, 16-23 – tu występuje pod imieniem Ozjasz, ale to ta sama osoba). Już do śmierci pozostał trędowaty. To właśnie za jego panowania swą działalność rozpoczął prorok Izajasz (Iz 1,1).

Jotam został królem po Azariaszu, swoim ojcu. Panował szesnaście lat. Zbudował Bramę Górną świątyni Pańskiej i postępował sprawiedliwie, choć wyżyn nadal nie usunięto. I to właśnie w czasie jego panowania Pan zaczął nasyłać na Judę Resina, króla Aramu i Pekacha, syna Remaliasza.

I niby ta informacja jest jedynie wtrąceniem wersetu 37 w 15 rozdziale 2Krl. Lecz tak naprawdę konsekwencja tej informacji nosi na sobie ciężar kolejnej mesjańskiej zapowiedzi.

Jotam umiera, a w jego miejsce królem zostaje Achaz. 2Krl 16, 1-20 to opis skrótowy jego panowania, natomiast szerszy mamy w 2Krn 28, 1-27. Czas rządów Achaza zbiegł się w czasie z jeszcze jedną osobą- z Izajaszem, prorokiem Pańskim.

GENEALOGIA MESJASZA cz. 15

Logo

Błąd młodego władcy 

Roboam, syn Salomona, zrobił jedne błąd. Zamiast posłuchać rady Starszych, doradców jego ojca, wolał posłuchać młodzieńców, którzy doradzali mu rzeczy miłe jego uszom (1Krl 12,8). Dlatego to właśnie on jest odpowiedzialny za rozłam Królestwa.

Jeroboam, ten, który od proroka Achiasza otrzymał dziesiątą część podartego, nowego płaszcza, powrócił do Jerozolimy z Egiptu. To właśnie on w imieniu ludu prosił o to, by Roboam ulżył im w okrutnej pańszczyźnie. No i właśnie wtedy Roboam posłuchał rady młodzieńców i stwierdził: „Mój ojciec nałożył na was jarzmo, a ja dołożę do waszego jarzma. Mój ojciec karcił was biczami, ja zaś będę was karcił biczami z cierni” (1Krl 12, 14).

Budzenie strachu nigdy nie przysłuży się jedności. Mądry władca służy ludowi i słucha ludu, nie jest belką ciążącą na ramionach swych poddanych. Roboam jednak dał się poprowadzić młodzieńczej butności. I to był problem.

Mamy więc dwie postacie: Roboama i Jeroboama. I teraz uwaga! Królestwo Dawida zostało podzielone! Mamy rok 931 przed Chrystusem. Powstały wtedy dwa królestwa: Judzkie, którego stolicą była Jerozolima i które pozostało w rękach rodu Dawida (Królestwo Południowe) oraz Królestwo Izraelskie, które obwołało królem Jeroboama, sługę Samuela, według zapowiedzi proroka (Królestwo Północne).

Królestwo Północne – Izrael, a Królestwo Południowe – Juda i tak już do końca. Genealogia Jezusa pozostaje wierna zapowiedzi danej Dawidowi, dlatego pozostaniemy w Judzie. Jednak chciałbym wam powiedzieć jeszcze kilka słów o królestwie Północnym.

Dla zadowolenia ludu wszystko (?) 

Jeroboam bał się, że gdy Izraelici będą chodzić do jerozolimskiej świątyni, by składać ofiary, źle się to skończy dla jego królestwa i znów jego poddani powrócą pod panowanie Radu Dawida. Dlatego sporządził dwa złote cielce, okrzyknął je „Bogiem Izraela, który wyprowadził lud z Egiptu”, ustawił je w Betel i w Dan, urządził przybytki na wyżynach, wybrał spośród zwykłego ludu kapłanów (nie byli to lewici!) i ustanowił święta na wzór świąt w Jerozolimie.

Jeden wielki kult bałwochwalczy!

Każdy podział zawsze kończy się tak samo! Pozwala się na wszystko, byle tylko nie doprowadzić do pojednania.

Królestwo Izraela, Północe, ma jeszcze jedną nazwę, bardzo dobrze znaną – Samaria. Za czasów Jezusa Samarię trzeba było omijać, jeśli szło się do Galilei, bo była to zmienia nieczystych ludzi. A Jezus chodził przez Samarię, a nawet rozmawiał z kobietą i pił wodę, którą ona Mu podała (J4). Jezus chciał połączyć bowiem to, co przez człowieka zostało podzielone.

Kolejni królowie i ci pominięci

Choć powstało Królestwo Izraela, my pozostaniemy w Królestwie Judy. Mateusz Ewangelista jest niesamowicie precyzyjny w kwestii zachowania linii królewskiej w genealogii Jezusa, choć zdarza się mu opuścić czasami kilka postaci.

Roboam nie może poszczycić się wspaniałymi rządami. Również Juda (Królestwo Judy) stawiał stele, budował wyżyny i aszery przy ołtarzach na wzgórzu i pod drzewami zielonymi. Do tego został złupiony przez Egipt. To możemy przeczytać w 1Krl 14, 21-31.

Później królami byli Abijjam (1Krl 15, 1-8), Asa (1Krl 15, 9-24), Jozafat (1Krl 22, 41-51), Joram (2Krl 8, 16-24), Ochozjasz (2Krl 8,25-29 i 9, 27-29), Joasz (2Krl 12, 1-22), Amazjasz (2Krl 14, 1-22), Azariasz (2Krl 15, 1-7), Jotam (2Krl 15, 32-38) i Achaz (2Krl 16, 1-20).

Z wymienionych tu królów, św. Mateusz w genealogii pomija: Ochozjasza, Joasza i Amazjasza. Co to za królowie?

Otóż – Ochozjasz to król, który czynił to, co złe w oczach Pana. Joasz czynił to, co słuszne w oczach Pana, gdyż pouczał go kapłan Jojada. Lecz nie usunął wyżyn, więc lud nadal składał ofiary krwawe i kadzielne Bożkom. Zarządził naprawę Świątyni, choć złoto oddał Chazadowi, królowi Aramu, by ten nie napadał na Jerozolimę. Sam król został zamordowany. Jego następcą był Amazjasz, jego syn. Wzmianka o nim informuje nas, że jest to człowiek, który czynił to, co dobre w oczach Pana, postępował jak jego ojciec, choć nie były jego czyny tak słuszne, jak czyny króla Dawida. Trochę z pychy wdał się w konflikt z królem Izraela – Joachazem. Skończył się on grabieżą Jerozolimy i Świątyni, oraz zabraniem niewolników do Samarii. Sam Amazjasz zginął z ręki spiskowców.

Nie ma błędu w stwierdzeniu św. Mateusza, że Joram był ojcem Ozjasza. Choć dzielą ich trzej inni królowie. Najważniejsze jest to, że zachowana jest linia genealogiczna. W Biblii często stosuje się ten zabieg.

Wszyscy trzej wymienieni tu, choć pominięci przez Mateusza królowie, wykazują tendencję zmierzania ku poprawie. Choć Ochozjasz wypada źle i tak tez jest oceniony przez autora 2Krl, to trzeba zauważyć, że jego następcy zdecydowanie działają lepiej – choć nadal pozostają tylko ludźmi, którym grozi popadnięcie w pychę.

GENEALOGIA MESJASZA cz. 14

Logo

Mądrość Salomona

Król Dawid mianował swoim następcą Salomona, który panował w latach 970-931 przed narodzeniem Chrystusa. O jego panowaniu możemy czytać w 1 Księdze Królewskiej w rozdziałach od 1 do 11, oraz w 2 Księdze Kronik od 1 do 9 rozdziału. Księgi Królewskie (1 i 2) oraz Księgi Kronik (1 i 2) uzupełniają się nawzajem i traktują praktycznie o tym samym. Różnice są zasadniczo niewielkie.

Chciałbym dotknąć trzech spraw: mądrości Salomona, budowy Świątyni oraz złego wpływu żon na króla (wybaczcie mi dziewczyny!).

Mądrość Salomona pochodziła od Boga. Po objęciu władzy Salomon udał się do Namiotu Spotkania i nakazał złożyć tysiąc ofiar całopalnych. I w nocy, po tym dniu, ukazał się mu Pan, pytając, co chciałby otrzymać. A Salomon odpowiedział: „Udziel mi mądrości i wiedzy, abym mógł występować wobec tego ludu. Któż bowiem zdoła sądzić ten lud Twój tak wielki?”.

Bóg odpowiedział Salomonowi spełnieniem jego prośby, albowiem zauważył Bóg, że Salomon nie prosił dla siebie o bogactwa, a o mądrość. Mądrość, którą chciał wykorzystać dla ludu, dla dobra powierzonych mu ludzi.

To jest świetny moment, by zadać sobie pytanie: czy to, o co proszę Boga, ma przynieść nowe korzyści dla mnie, tylko dla mnie, czy też ma przysłużyć się moim bliźnim? Jakie są moje intencje, gdy proszę Boga o coś dla siebie?

Nie wiem, czy kiedyś zadaliście dobie pytania: dla kogo Jezus przyszedł na świat? Dla Ojca, czy dla nas? Często mówimy, ze przyszedł, aby w jakiś sposób wynagrodzić Ojcu nasze grzechy. Pamiętam, że jako dziecko często słyszałem taką właśnie odpowiedź. Tyle, że to nie jest takie proste.

Jezus przyszedł, aby nas zbawić, nas odkupić, nad oddać Ojcu. Jego  ofiara na krzyżu ma konkretne konsekwencje dla nas. Jezus przyszedł na świat, aby wypełnić wolę Ojca, tak – zdecydowanie. Ale wypełnienie woli Ojca jest ZYSKIEM DLA NAS! Tym zyskiem jest miłosierdzie, przebaczenie i zbawienie.

Posłannictwo Jezusa jest dla naszego dobra. Przeczytajcie Izajasza (Iz 52, 13-53, 12). Szczególnie piękne fragmenty to te, które mówią o naszych grzechach, które obarczą Sługę Jahwe, o tym, że On wyda swe życie na ofiarę za grzechy i że On usprawiedliwi wielu. I choć to jeszcze nie czas na Izajasza, to wspominam o tym, aby podkreślić fakt daru Jezusa dla nas, dla naszego zbawienia.

Salomon słynął ze swojej mądrości nie tylko wśród ludu, ale także na świecie. Jego wyroki sądowe (np. w sprawie dziecka, o które kłóciły się dwie kobiety – 1Krl 3, 16-28) były prawdziwie sprawiedliwe, a gdy królowa Saby (Saba leżała w Afryce) usłyszała o jego sławie – przybyła, aby zobaczyć to, o czym słyszała (2Krl 9, 1-12).

Świątynia Pana 

Salomon zbudował też świątynię dla Boga. Było to pragnieniem Dawida, lecz Pan, przez proroka Natana, powiedział wtedy: „Czy ty zbudujesz mi dom na mieszkanie?” (2Sm 7). Świątynia była wspaniała! Salomon dołożył wszelkich starań, by wybudowana Świątynia dla Pana była wielka i godna Boga Izraela. Mamy dwa opisy budowy: 1Krl 5, 15 – 9, 25 i krótszy 2Krn 3,1 – 7,22. Salomon to taki  trochę nasz polski król Kazimierz, który zastał Polskę drewnianą, a zostawił murowaną.

Przy budowie świątyni porusza mnie modlitwa Salomona (1Krl 8, 22-53). Przytoczę kilka fragmentów: „O Panie, Boże Izraela! Nie ma takiego Boga, jak Ty, ani w górze na niebie, ani w dole na ziemi, tak dochowującego przymierza i łaski względem Twoich sług, którzy czczą Cię z całego serca (…). Czy jednak naprawdę zamieszka Bóg na ziemi? Przecież niebo i niebiosa najwyższe nie mogą Cię objąć, a tym mniej ta świątynia (…). Niech w nocy i w dzień Twoje oczy będą otwarte na tę świątynię (…). Niech w nocy i w dzień Twoje oczy będą otwarte na tę świątynię (…). Dlatego wysłuchaj błagania sługi Twego i Twojego ludu, Izraela, ilekroć modlić się będzie na tym miejscu. Ty zaś wysłuchaj w miejscu Twego przebywania – w Niebie. Nie tylko wysłuchaj, ale też i przebacz (…). Oddaj każdemu według jego postępowania, bo Ty znasz jego serce, bo jedynie Ty znasz serce każdego człowieka (…). Niech wszystkie narody ziemi poznają Twe imię, by przejąć się bojaźnią wobec Ciebie za przykładem Twego ludu, Izraela (…). Niech Twoje oczy będą otwarte na błaganie Twego sługi i błaganie Twego ludu, Izraela, być ich wysłuchał ilekroć będą wołać do Ciebie. Wszak Ty wybrałeś sobie ich ze wszystkich ludów świata na dziedzictwo, jak powiedziałeś, o Panie, Boże, przez Twego sługę, Mojżesza, kiedy wyprowadziłeś naszych przodków z Egiptu”.

A gdy zakończył modlitwę i gdy kapłani wnieśli Arkę Przymierza do Świątyni, obłok chwały Pańskiej wypełnił Świątynię (2Krn 5, 11-14).

To, co mnie porusza, to fakt, że modlitwa Salomona była modlitwą o wysłuchiwanie modlitw, o miłosierdzie, o łaskawe spoglądanie na lud. W tej modlitwie chodziło o lud. Znów o kogoś innego niż Salomon. Salomon jest świadomy swojej pozycji i swego powołania. Ale nie wykorzystuje tego dla siebie, ale prosi o swój lud.

Kochliwy, mądry Król 

Jednak Salomon, przy całej swojej wielkości i wspaniałości, miał jedną wadę… Był bardzo kochliwy. 1Krl 11,1n: „Król Salomon pokochał też wiele kobiet obcej narodowości, a mianowicie: córkę Faraona, Moabiti, Ammonitki, Edomitki, Sydonitki i Chittytki, z narodów, co do których Pan” zabronił Izraelitom wchodzenia w związki małżeńskie. Dlaczego? Bowiem wyznawali oni innych bogów i „na pewno zwrócą wasze serce ku swoim bogom”.

A Salomon miał 700  żon-księżniczek i 300 żon drugorzędnych! I one uwiodły jego serce. Nie pozostało ono wierne, jak serce Dawida. Bo w tym momencie mamy zupełnie inną sytuację niż w przypadku Dawida. Ojciec Salomona zgrzeszył – ale się nawrócił. A Salomon na starość coraz bardziej dał się zaślepić swym żonom, które go wykorzystywały do budowania posągów bóstw, wciągając go coraz bardziej w ich wierzenia.

Dwa razy Bóg ukazał się Salomonowi (1Krl 11, 9-10) i ostrzegał go, ale Salomin NIC SOBIE Z TEGO NIE ROBIŁ. Był sprawiedliwy, ale stał się niewierny. 1Krl 11, 11-13 to zapowiedź tego, co się wydarzy. Bóg wyrwie królestwo z ręki Salomona i da je jego słudze. Nie uczyni tego jednak za jego życia, ze względu na obietnicę daną Dawidowi, ale po śmierci Mądrego Króla. I również ze względu na obietnicę daną Dawidowi raz ze względu na Jeruzalem – syn Salomona otrzyma jedno pokolenie.

1Krl 11, 14-40 możemy przeczytać o wrogach Salomona i o proroku Achiaszu, który spotykając Jeroboama, sługę Salomona, porozdzierał swój płaszcz i dał Jeroboamowi dziesięć jego części. Wtrakcie mowy proroka padają takie słowa (zacytuję tylko dwa fragmenty): „Jego [Salomona] zaś synowi dam jedno pokolenie, aby przez to zachować przed sobą płomyk mego sługi Dawida, po wszystkie czasy w Jeruzalem, które sobie obrałem, by tam umieścić moje imię (…). Potomstwo zaś Dawida poniżę, jednak nie po wszystkie dni” (w. 36 i 39).

Salomon zmarł i został pochowany w Mieście Dawida. W jego miejsce królem został Roboam. I to właśnie za jego rządów spełni się zapowiedź proroka Achiasza.

GENEALOGIA MESJASZA cz. 13

Logo

Absalom – zbuntowany syn 

            Historia buntu syna Dawida, Absaloma, została opisana w 2Sm w rozdziałach od 15 do 19. Absalom, syn Dawida, podstępem i kłamstwem na temat swego ojca przez cztery lata zjednywa sobie poddanych króla. A kiedy nadszedł czas sposobny, Absalom zajął tron swego ojca – oczywiście podstępem.

Chciałem zwrócić na ten moment uwagę z trzech powodów, które sa związane z trzema konkretnymi fragmentami: 2Sm 15, 30; 2Sm 16, 1-4 oraz 2 Sm 19, 1-3.

Uciekający król płacze 

Dawid ucieka przed swoim synem. Najpierw pierwszy fragment: „Dawid tymczasem wstępował na Górę Oliwną. Wchodził na nią, płacząc i z zakrytą głową. Szedł boso…”. Zawsze ten moment mnie jakoś szczególnie dotyka, choć nieczęsto do niego wracam. Kojarzy mi się bowiem z Jezusem, który udaje się na modlitwę na tę samą górę, lecz kilkadziesiąt (a raczej kilkaset) lat później. Tu Dawid płacze, albowiem jego syn chce go zgładzić. A Jezus? Chcieli go zgładzić ci, którzy byli jego narodem, czy też braćmi z narodu. Jest to strasznie ciężki moment, kiedy ktoś, kogo kochasz, próbuje się ciebie pozbyć, zniszczyć cię, zabić cię, zdyskredytować w oczach innych czy znieważyć.

Dawid wolał uciekać przed własnym synem, niż go zabić. Jeżeli w tym kluczu odczytamy Jezusa, to zrozumiemy, że z wielkiej miłości do nas nie był w stanie nas zniszczyć. Nie. Dawid poniekąd ucieka przed sprawiedliwością, którą winien wymierzyć Absalomowi. Poniekąd. Jezus nie ucieka przed sprawiedliwością. On daje swoje życie w nasze ręce – niesprawiedliwych – aby nas uczynić sprawiedliwymi. Nie przez nasze zasługi, lecz dzięki Swej miłosiernej miłości i ofierze. Ale to mógłby być temat całych rekolekcji…

Drugi fragment dotyczy nada ucieczki Dawida.

Osioł, wino i chleb 

Dawid zszedł trochę poniżej szczytu góry, a wtedy wyszedł mi naprzeciw Siba, sługa Meribbaala. Prowadził ze sobą parę objuczonych osłów, które niosły dwieście chlebów, sto gron rodzynek, sto świeżych owoców i bukłak wina. Król zapytał Sibę po co to, a ten odparł: „Osły niech służą do noszenia królewskiej rodziny, chleb i świeże owoce na posiłek dla służby, wino zaś za napój dla odczuwających znużenie na pustyni”.

To przecież również spełniło się w Jezusie. Wjazd do Jerozolimy na ośle (Mt 21, 1-4) miał już nawet znaczenie mesjańskie. Prorok Zachariasz pisał: „Raduj się wielce, Córo Syjonu, wołaj radośnie, Córo Jeruzalem! Oto Król twój idzie do Ciebie, sprawiedliwy i zwycięski. Pokorny – jedzie na osiołku, na oślątku, źrebięciu oślicy” (Za 9,9).

A chleb i wino? Pojawiają się podczas Ostatniej Wieczerzy, gdy Jezus ustanawia sakrament Eucharystii (Mk 14, 22-25).

Przeczytajcie sobie też 2Sm 16, 5-14 – obraz Dawida wyzywanego i obrzucanego kamieniami przez Szimeiego, który cierpliwie to znosi jest po prostu piękny.

Rozpacz po śmierci syna 

I ostatni fragment.

Absalom zginął z ręki Joaba, więc Dawid jest już bezpieczny. Ale co robi Dawid? Płacze, mówiąc: „Synu mój, Absalomie! Absalomie, synu mój, synu mój! Obym ja umarł zamiast ciebie! Absalomie, mój synu, mój synu!”.

Kto by dał, bym umarł zamiast ciebie – powiedział dosłownie Dawid. Jezus otrzymał taki dar – Ojciec pozwolił na to, by Jego Jedyny Syn umarł za nas. Pragnienie Dawida jest pragnieniem samego Boga.

To dlatego – tak myślę – Dawid stał  figurą Mesjasza, niejako Jego zapowiedzią. Dawid miał swoje słabości, to prawda. Lecz był również niesamowicie pokorny wobec Boga.

I jeszcze na momencik chciałbym zatrzymać się przy Meribbaalu, którego sługą był Siba.

Wiecie kto to był?

Dobro zawsze wraca 

Kiedy zginął Saul, który chciał zabić Dawida, zginął również Jonatan, syn Saula. A Jonatan był wielkim przyjacielem Dawida (19 i 20 rozdział 1Sm). Ich przyjaźń może być wzorem przyjaźni dla wszystkich.

Kiedy zginął Jonatan i gdy Dawid przejął już władzę, zapytał, czy pozostał jeszcze ktoś z rodu Saula. Sprawa konfliktu Saula i Dawida w ogóle jest ciekawa. Dawid nie zabija Saula, choć ma taką możliwość kilka razy, bo uważa, że nikt nie ma prawa podnieść ręki na pomazańca Bożego. Kiedy Saul zginął przez dobicie z ręki młodzieńca, Dawid każe zabić młodzieńca, bowiem ten zabił króla. Potem Dawid opłakuje śmierć Saula i Jonatana.

No, ale wróćmy.

9 rozdział 2Sm.

Dawid pytał, czy pozostał ktoś z rodu Saula. Odpowiedzieli, ze tak – Maribbaal. Dawid wzywa go więc do siebie. Meribbaal jest chromy (niepełnosprawny – 2Sm 4,4 to opis przyczyny jego niepełnosprawności).

Kiedy Meribbaal, syn Jonatama, przybył do Dawida, to padł przed nim na twarz i powiedział najpiękniejsze słowa, jakie znam: „Czym jest sługa twój, że byłeś łaska spojrzeć na zdechłego psa, jakim ja jestem?” (2Sm 9,8). Kiedyś często tymi słowami się modliłem, a w ostatnich miesiącach o tym zapomniałem… Może wrócę do tej modlitwy? Jest to bowiem piękna modlitwa dziękczynienia wobec Boga.

Tak, wiem, że były to słowa Meribbaala do Dawida. Ale kiedy pomyślę, jak wiele zawdzięczam Jezusowi i Jego zbawieniu i odkupieniu i gry uświadamiam sobie, że moje życie jest chrome od grzechu, a On nadal mnie zbawia, kocha, pomaga mi, to czasami dobrze jest choć westchnąć: „Panie mój, czym jestem ja, sługa Twój, że byłeś łaskaw spojrzeć na zdechłego psa, jakim ja jestem”.

Dawid dał Meribbaalowi wszystko to, co należało do Saula, a sam Meribbaal był częstym gościem Dawida w jego pałacu (w.11). Siba natomiast zarządzał dobrami Meribbaala z rozkazu Dawida. I to właśnie Siba przyszedł w geście przyjaźni ofiarowując osły, chleb, wino i owoce.

Wyświadczone dobro wraca. Czasami w najmniej oczekiwanym momencie. Dawid tego doświadczył, choć minęło sporo lat odkąd okazał dobro wobec syna swego przyjaciela Jonatama, a sam Dawid po drodze popełnił kilka błędów i grzechów. Dobro wróciło.

Po śmierci Dawida królem został Salomon – jego syn.