Król, który wiele miał za uszami
Achaz nie był dobrym królem. Miał wiele za uszami. Dość, że składał ofiary kadzielne bożkom, to jeszcze własnego syna przeprowadził przez ogień, czyli – ofiarował go na ofiarę całopalną dla jakiegoś bożka. W Księdze Kapłańskiej czytamy: „Nie będziesz dawał dziecka, aby było przeprowadzone przez ogień dla Molocha, nie będziesz w ten sposób bezcześcił imienia Boga swojego. Ja jestem Pan!”. Achaz więc łamie zakaz Boga. Składał również ofiary krwawe i kadzielne na wyżynach i pagórkach i pod zielonymi drzewami – wszystko dla bożków.
Achaz naprawdę odwrócił się od Boga Izraela i szukał oparcia w pogańskich bóstwach. Ale i nie tylko. Szukał też oparcia w ludziach zamiast w Bogu.
No właśnie – Resin i Pekach, obcy królowie nasłani na Achaza przez Pana…
„Proś o znak!”
Księga proroka Izajasza , rozdział 7. Resin, król Aramu razem z Pekachem, synem króla Izraela Remaliasza, wyruszyli przeciw Jerozolimie (czyli przeciw Królestwu południowemu – Judzie). Stanęli obozem w Efraimie, bowiem nie mogli jej zdobyć. Nie bardzo rozumiem tę sytuację – chyba chodzi o to, że nie mogąc zdobyć Jerozolimy, postanowił Resin zająć inne miejsca Judy i w pewnym sensie odciąć Jerozolimę od nich.
„Wówczas zadrżało serce króla i serce ludu jego, jak drżą od wichru drzewa w lesie” (Iz 7, 2b). Bo oto Resin włączył Elat do Aramu, wypędził z Elat Judejczyków i wprowadził tam Aramejczyków (2Krl 16, 6). Król strasznie się bał. Posłał więc posłów do Tiglat-Pilesera, króla asyryjskiego i prosząc go o pomoc, praktycznie złożył mu hołd lenny.
A Bóg miał inny plan.
Kiedy Achaz się wystraszył i zanim posłał do króla asyryjskiego prośbę o pomoc, Pan posłał do niego proroka Izajasza wraz z synem proroka, Szear-Jaszub.
Imię syna Izajasza znaczy dosłownie: „Reszta powróci”. Jego obecność miała być znakiem dla Achaza, że powróci do Judy utracony Elat. Również słowa, które wypowiedział Izajasz były pełne pociechy i wzywały do wary (Iz 7, 4-9b).
Ale Achaz nie posłuchał Izajasza. Kiedy miał wyprawić posłów, prorok przyszedł do niego i mówił: „Proś dla siebie o znak od Pana, Boga twego, czy to głęboko w Szeolu, czy to wysoko w górze”. Bóg, dla potwierdzenia swojego zapewnienia, był gotowy uczynić WSZYSTKO, co tylko zechciałby Achaz. Rozumiecie to? Prorok mówi: Proś o cokolwiek! Co tylko chcesz! Bóg uczyni każdy znak! Każdy! Co tylko zechcesz!
„Nie będę prosił”
Problem Achaza polega na tym, że wie on, iż poproszenie o znak w konsekwencji niesie ze sobą dwie rzeczy: 1. będzie musiał uwierzyć Bogu, bo cud się na 100% stanie; 2. będzie musiał zrezygnować z bitwy i będzie musiał uznać wielkość Boga, równocześnie doświadczając własnej małości. Achaz myśli, że wtedy Bóg „spije” śmietankę, a nie on.
Dlatego jego odpowiedź jest pełna ironii, pychy, dumy i przekory: „Nie będę prosił i nie będę wystawiał Pana na próbę”. Wydawać by się mogło, że wielką pokorą wykazał się król Achaz. Ale to nie jest pokora. Izajasz nie mówił: „możesz prosić, jeśli zechcesz”, ale: „PROŚ”. Bóg był zdeterminowany do okazania Achazowi swej potęgi, a Achaz uniósł się dumą i pychą.
A wtedy prorok Izajasz wpadł w świętą furię (to moja subiektywna opinia i autorskie określenie 🙂 ). Duch Pański, na 100%, napełnił proroka, który zaczął wołać: „Słuchajcie więc, domu Dawidowy…!”. Tutaj prorok, w swojej świetej furii, już nie zwraca się do Achaza, ale do całego Domu Dawidowego. To jego mówienie jest bardzo długie (od 7,13 do 12,6). W tym jego uniesieniu prorockim obrywa się wszystkim! Lecz gdzieś pomiędzy słowami, prorok wypowiada wielkie, mesjańskie, proroctwa:
„Dlatego Pan sam da wam znak: oto PANNA pocznie i porodzi Syna i nazwie Go imieniem Emmanuel…”; „Naród kroczący w ciemnościach ujrzał światłość wielką; nad mieszkańcami kraju mroków światło zabłysło… Albowiem Dziecię nam się narodziło, Syn został nam dany, na Jego barkach spoczęła władza. Nazwano go imieniem: Przedziwny Doradca, Bóg Mocny, Odwieczny Ojciec, Książę Pokoju. Wielkie będzie Jego panowanie…”; „I wyrośnie różdżka z pnia Jessego, wypuści odrośl z jego korzeni. I spocznie na niej Duch Pański… Owego dnia to się stanie. Korzeń Jessego stać będzie na znak dla narodów. Do niego ludy przyjdą po radę i sławne będzie miejsce Jego spoczynku”.
Sam prorok nie miał świadomości, że mówi o Jezusie Chrystusie, który urodzi się w Betlejem z Maryi jakieś 700 lat później. Z resztą – Izajasz ma wiele proroctw mesjańskich, które wypełniły się w Jezusie. Choćby sam początek jego księgi: „Niebiosa, słuchajcie, ziemio, nadstaw uszu, bo Pan przemawia: <<Wykarmiłem i wychowałem synów, lecz oni wystąpili przeciw Mnie. Wół rozpoznaje swego pana i osioł żłób swego właściciela; Izrael na niczym się nie zna, lud mój niczego nie rozumie>>”. Jak dla mnie – genialne. I choć założę się, że Izajasz miał na myśli fakt, osioł wie, który żłób jest żłobem jego właściciela i z niego je siano, tak samo jak i wół rozpoznaje swojego właściciela i się go słucha, a Izrael na ich tle wypada jak banda głupców, bo zapominają, że Bóg jest ich Panem, to jednak kiedy czytamy w Łk: „Kiedy (…) nadszedł dla Maryi czas rozwiązania, powiła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie”, to od razu rozumiemy słowa Izajasza zupełnie inaczej. Wół i osioł rozpoznają Boga w Jezusie leżącym w żłobie, a Izrael nie potrafi tego zrozumieć.
Tak – Izajasz to wielki prorok.
Konsekwencje nieposłuszeństwa
Achaz postąpił tak, jak chciał. Wezwał króla asyryjskiego na pomoc. Przybył Tiglat-Pileser, król Asyrii, ale przygniótł raczej, niż wspomógł, Achaza (2Krn 28, 20). Nie pomogło królowi judzkiemu nawet obrabowanie świątyni, pałacu i naczelników i obdarowanie tym króla asyryjskiego. Chciał otrzymać pomoc – ściągnął na siebie ucisk. A żeby było ciekawej – składał ofiary bożkom Damaszku, którzy go pokonali. Dlaczego? Bo wymyślił sobie, że skoro królowie Aramu wygrali z nim, to znaczy, że ich bogowie są „potężni”. Więc chciał zdobyć sobie ich przychylność.
Tak też może być w naszym życiu. Trzeba się tego mocno wystrzegać. Achaz był po prostu pysznym człowiekiem, który myślał, że jego pomysły są najlepsze. Zderzał się jednak z rzeczywistością swojej głupoty. Wtedy więc szukał akceptacji w obcych bożkach.
Być przy Panu, to uznać Jego mądrość, nie moją. I pozwolić na to, by to Bóg prowadził mnie przez życie. On wie lepiej. I zawsze mogę to uczynić, choć już długi czas postępuję własnymi drogami. Jeśli zwrócę się do Pana, On mnie poprowadzi.
Do przesiedlenia babilońskiego było jeszcze pięciu królów.


