GENEALOGIA MESJASZA, cz. 17

Logo

Król, który wiele miał za uszami 

             Achaz nie był dobrym królem. Miał wiele za uszami. Dość, że składał ofiary kadzielne bożkom, to jeszcze własnego syna przeprowadził przez ogień, czyli – ofiarował go na ofiarę całopalną dla jakiegoś bożka. W Księdze Kapłańskiej czytamy: „Nie będziesz dawał dziecka, aby było przeprowadzone przez ogień dla Molocha, nie będziesz w ten sposób bezcześcił imienia Boga swojego. Ja jestem Pan!”. Achaz więc łamie zakaz Boga. Składał również ofiary krwawe i kadzielne na wyżynach i pagórkach i pod zielonymi drzewami – wszystko dla bożków.

Achaz naprawdę odwrócił się od Boga Izraela i szukał oparcia w pogańskich bóstwach. Ale i nie tylko. Szukał też oparcia w ludziach zamiast w Bogu.

No właśnie – Resin i Pekach, obcy królowie nasłani na Achaza przez Pana…

„Proś o znak!” 

Księga proroka Izajasza , rozdział 7. Resin, król Aramu razem z Pekachem, synem króla Izraela Remaliasza, wyruszyli przeciw Jerozolimie (czyli przeciw Królestwu południowemu – Judzie). Stanęli obozem w Efraimie, bowiem nie mogli jej zdobyć. Nie bardzo rozumiem tę sytuację – chyba chodzi o to, że nie mogąc zdobyć Jerozolimy, postanowił Resin zająć inne miejsca Judy i w pewnym sensie odciąć Jerozolimę od nich.

„Wówczas zadrżało serce króla i serce ludu jego, jak drżą od wichru drzewa w lesie” (Iz 7, 2b). Bo oto Resin włączył Elat do Aramu, wypędził z Elat Judejczyków i wprowadził tam Aramejczyków (2Krl 16, 6). Król strasznie się bał. Posłał więc posłów do Tiglat-Pilesera, króla asyryjskiego i prosząc go o pomoc, praktycznie złożył mu hołd lenny.

A Bóg miał inny plan.

Kiedy Achaz się wystraszył i zanim posłał do króla asyryjskiego prośbę o pomoc, Pan posłał do niego proroka Izajasza wraz z synem proroka, Szear-Jaszub.

Imię syna Izajasza znaczy dosłownie: „Reszta powróci”. Jego obecność miała być znakiem dla Achaza, że powróci do Judy utracony Elat. Również słowa, które wypowiedział Izajasz były pełne pociechy i wzywały do wary (Iz 7, 4-9b).

Ale Achaz nie posłuchał Izajasza. Kiedy miał wyprawić posłów, prorok przyszedł do niego i mówił: „Proś dla siebie o znak od Pana, Boga twego, czy to głęboko w Szeolu, czy to wysoko w górze”. Bóg, dla potwierdzenia swojego zapewnienia, był gotowy uczynić WSZYSTKO, co tylko zechciałby Achaz. Rozumiecie to? Prorok mówi: Proś o cokolwiek! Co tylko chcesz! Bóg uczyni każdy znak! Każdy! Co tylko zechcesz!

„Nie będę prosił” 

Problem Achaza polega na tym, że wie on, iż poproszenie o znak w konsekwencji niesie ze sobą dwie rzeczy: 1. będzie musiał uwierzyć Bogu, bo cud się na 100% stanie; 2. będzie musiał zrezygnować z bitwy i będzie musiał uznać wielkość Boga, równocześnie doświadczając własnej małości. Achaz myśli, że wtedy Bóg „spije” śmietankę, a nie on.

Dlatego jego odpowiedź jest pełna ironii, pychy, dumy i przekory: „Nie będę prosił i nie będę wystawiał Pana na próbę”. Wydawać by się mogło, że wielką pokorą wykazał się król Achaz. Ale to nie jest pokora. Izajasz nie mówił: „możesz prosić, jeśli zechcesz”, ale: „PROŚ”. Bóg był zdeterminowany do okazania Achazowi swej potęgi, a Achaz uniósł się dumą  i pychą.

A wtedy prorok Izajasz wpadł w świętą furię (to moja subiektywna opinia i autorskie określenie 🙂 ). Duch Pański, na 100%, napełnił proroka, który zaczął wołać: „Słuchajcie więc, domu Dawidowy…!”. Tutaj prorok, w swojej świetej furii, już nie zwraca się do Achaza, ale do całego Domu Dawidowego. To jego mówienie jest bardzo długie (od 7,13 do 12,6). W tym jego uniesieniu prorockim obrywa się wszystkim! Lecz gdzieś pomiędzy słowami, prorok wypowiada wielkie, mesjańskie, proroctwa:

„Dlatego Pan sam da wam znak: oto PANNA pocznie i porodzi Syna i nazwie Go imieniem Emmanuel…”; „Naród kroczący w ciemnościach ujrzał światłość wielką; nad mieszkańcami kraju mroków światło zabłysło… Albowiem Dziecię nam się narodziło, Syn został nam dany, na Jego barkach spoczęła władza. Nazwano go imieniem: Przedziwny Doradca, Bóg Mocny, Odwieczny Ojciec, Książę Pokoju. Wielkie będzie Jego panowanie…”; „I wyrośnie różdżka z pnia Jessego, wypuści odrośl z jego korzeni. I spocznie na niej Duch Pański… Owego dnia to się stanie. Korzeń Jessego stać będzie na znak dla narodów. Do niego ludy przyjdą po radę i sławne będzie miejsce Jego spoczynku”.

Sam prorok nie miał świadomości, że mówi o Jezusie Chrystusie, który urodzi się w Betlejem z Maryi jakieś 700 lat później. Z resztą – Izajasz ma wiele proroctw mesjańskich, które wypełniły się w Jezusie. Choćby sam początek jego księgi: „Niebiosa, słuchajcie, ziemio, nadstaw uszu, bo Pan przemawia: <<Wykarmiłem i wychowałem synów, lecz oni wystąpili przeciw Mnie. Wół rozpoznaje swego pana i osioł żłób swego właściciela; Izrael na niczym się nie zna, lud mój niczego nie rozumie>>”. Jak dla mnie – genialne. I choć założę się, że Izajasz miał na myśli fakt, osioł wie, który żłób jest żłobem jego właściciela i z niego je siano, tak samo jak i wół rozpoznaje swojego właściciela i się go słucha, a Izrael na ich tle wypada jak banda głupców, bo zapominają, że Bóg jest ich Panem, to jednak kiedy czytamy w Łk: „Kiedy (…) nadszedł dla Maryi czas rozwiązania, powiła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie”, to od razu rozumiemy słowa Izajasza zupełnie inaczej. Wół i osioł rozpoznają Boga w Jezusie leżącym w żłobie, a Izrael nie potrafi tego zrozumieć.

Tak – Izajasz to wielki prorok.

Konsekwencje nieposłuszeństwa  

Achaz postąpił tak, jak chciał. Wezwał króla asyryjskiego na pomoc. Przybył Tiglat-Pileser, król Asyrii, ale przygniótł raczej, niż wspomógł, Achaza (2Krn 28, 20). Nie pomogło królowi judzkiemu nawet obrabowanie świątyni, pałacu i naczelników i obdarowanie tym króla asyryjskiego. Chciał otrzymać pomoc – ściągnął na siebie ucisk. A żeby było ciekawej – składał ofiary bożkom Damaszku, którzy go pokonali. Dlaczego? Bo wymyślił sobie, że skoro królowie Aramu wygrali z nim, to znaczy, że ich bogowie są „potężni”. Więc chciał zdobyć sobie ich przychylność.

Tak też może być w naszym życiu. Trzeba się tego mocno wystrzegać. Achaz był po prostu pysznym człowiekiem, który myślał, że jego pomysły są najlepsze. Zderzał się jednak z rzeczywistością swojej głupoty. Wtedy więc szukał akceptacji w obcych bożkach.

Być przy Panu, to uznać Jego mądrość, nie moją. I pozwolić na to, by to Bóg prowadził mnie przez życie. On wie lepiej. I zawsze mogę to uczynić, choć już długi czas postępuję własnymi drogami. Jeśli zwrócę się do Pana, On mnie poprowadzi.

Do przesiedlenia babilońskiego było jeszcze pięciu królów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *