Bóg obdarowuje nas nieustannie swoją wielką miłością i zawsze interesuje się losem każdego człowieka. Nawet w obliczu grzechu pierworodnego Bóg nie poprzestaje jedynie na karze, lecz zapowiada wybawienie. To wybawienie daje nam w osobie swojego Syna, Jezusa Chrystusa, najlepszego Pasterza i wiernego Przyjaciela ludzi!
Jeżeli więc Syn was wyzwoli, wówczas będziecie rzeczywiście wolni – powiedział Jezus do Żydów (por. J 8, 36). Czym jest owa wolność? To przede wszystkim wyzwolenie nas z grzechu a w konsekwencji ze śmierci. Całe posłannictwo Jezusa jest przesiąknięte wolnym wyborem ofiarowania swojego życia za ludzi.
W Mądrościach Syracha zapisane są takie słowa: Wierny przyjaciel potężną obroną, kto go znalazł, skarb znalazł. Za wiernego przyjaciela nie ma odpłaty, ani równej wagi za wielką jego wartość. Wierny przyjaciel jest lekarstwem życia; znajdą go bogobojni (Syr 6, 14-16).
Te słowa są dla mnie bardzo ważne. Szczególnie wtedy, gdy myślę o moich przyjaciołach, wspaniałych ludziach, na których zawsze mogę polegać. Przyjaciel jest tym, który nie pozwoli zboczyć z prawej drogi i zawsze się troszczy o swojego brata w przyjaźni. Lecz czy chodzi tylko o naszych ziemskich przyjaciół?
Znów sięgnijmy do Ewangelii wg św. Jana, gdzie Jezus mówi: Wy jesteście przyjaciółmi moimi (J 15, 14a) i chwilę później dodaje: Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni jego pan, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego (J 15, 15). Także te słowa w dziwny sposób korelują ze słowami Syracha: Kto się boi Pana, dobrze pokieruje swoją przyjaźnią, gdyż taki jak on stanie się jego bliźni (Syr 6, 17). Zauważ, jak bardzo ważne są te dwa stwierdzenia – Syracha i Jezusa. Syrach zaznacza, że jaki jest Ten, który jest pokorny, taki i będzie jego przyjaciel. Jezus stał się jednym z nas (por. Flp 2, 7)! Stał się do nas podobny we wszystkim, oprócz grzechu (Hbr 4, 15). Uniżył się, aby być lekarstwem naszego życia, byśmy mogli stać się tacy, jak On. Bo nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają (Mt 9, 12).
Jezus nigdy nie zgrzeszył, abyśmy i my mogli zawsze kroczyć drogami sprawiedliwości, byśmy podobnie jak On, wybierali nie zło, ale dobro. Za każdym razem, kiedy nie wybieramy dobra, świadomie bądź nieświadomie dopuszczamy się zła. Śmierć Jezusa wyzwoliła nas wszystkich spod prawa grzechu i śmierci (Rz 8, 2). Teraz już Zły nie ma nad nami władzy. Jedynie przez nasze złe decyzje, możemy znów popaść w niewolę grzechu.
Zapewne pamiętasz słowa z Psalmu 23: Pan jest moim pasterzem, nie brak mi niczego. Jezus, kiedy spojrzał na gromadzące się tłumy ludzi tam, gdzie On przychodził, litował się nad nimi, bo byli znękani i porzuceni, jak owce bez pasterza (Mk 6, 34).To wzruszenie Jezusa pokazuje, jak bardzo zależy Mu na nas. On jest Wielkim Pasterzem Owiec
(por. Hbr 13, 20), który sam o sobie powiedział: Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce (J 10, 11). Lecz nie tylko jako Pasterz chciał On ofiarować za nas życie. Już wspomniałem wcześniej o tym, że Jezus jest naszym najlepszym Przyjacielem. Także o tym wspomniał Jezus, mówiąc: nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich (J 15, 13).
Jezus jest Twoim i moim najlepszym Przyjacielem, bo oddał swoje życie za nas. On jest Twoim i moim Pasterzem, więc nie musimy się już lękać, nawet, jeśli się zagubimy na niełatwych drogach życia. Bo On będzie nas zawsze szukał i zawsze będzie nas wspierał!
Nasz Pan nie poprzestał na słowach deklaracji. On zrealizował wszystko to, co miał zrealizować i co zapowiadał. Umarł za nas. Chciałbym się teraz nieco zatrzymać nad Jego śmiercią.
Zacznijmy od sięgnięcia do zapowiedzi męki i śmierci Mesjasza w Księdze Izajasza. Proroctwa spisane w tej księdze sięgają VIII wieku przed narodzeniem Chrystusa. To właśnie tam padają słowa: Wzgardzony i odepchnięty przez ludzi, Mąż boleści, oswojony z cierpieniem, (…) wzgardzony tak, że mieliśmy go za nic. Lecz on się obarczył naszym cierpieniem, on dźwigał nasze boleści, a my uznaliśmy go za skazańca, chłostanego przez Boga i zdeptanego (Iz 53, 3-4). Faktycznie – Jezus uznany był za bluźniercę, któremu należy się kara śmierci. W oczach Żydów był grzesznikiem, który zasługiwał na potępienie i w ich myśleniu na pewno był przez Boga znienawidzony.
Jezus został odrzucony przez człowieka. Ludzkość odrzuca Go, kiedy przychodzi
w ludzkim ciele (Łk 2, 7), odrzuca Jego naukę, szemra przeciwko niemu i chce go zgładzić (Łk 19,47) aż w końcu pada to najgorsze stwierdzenie: Na krzyż z Nim! (Mt 27, 23).
On jednak nadal nas kocha…
W starym testamencie, kiedy Bóg zawiązał przymierze z Noem, powiedział: Upomnę się też u człowieka o życie człowieka i u każdego – o życie brata. Jeśli kto przeleje krew ludzką, przez ludzi ma być przelana krew jego. Był to dla Izraelitów największy zakaz – przelewać ludzką krew! Zabijanie bliźniego było najgorszą zbrodnią!
Pełnia złamania tego przymierza to śmierć Jezusa.
Chcę zwrócić Twoją uwagę na to, co dzieje się przed samym skazaniem Jezusa na śmierć. Żydzi najpierw wołają: Ukrzyżuj! Ukrzyżuj! (J 19, 6) i do tego podkreślają, że: my mamy Prawo, a według Prawa powinien On umrzeć (J 19, 7)! Kiedy pojawia się żądanie Piłata, aby to oni osądzili Jezusa i zabili, Żydzi wtedy bronią się i wołają: Nam nie wolno nikogo zabijać (J 18, 31). Zauważasz, jak wielka jest to hipokryzja z ich strony? Oskarżyciele chcą śmierci Jezusa, ale nie chcą ponosić winy za Jego śmierć. Próbują się wybronić. Jednak zapędzają się w swoich krzykach i wtedy pada to znamienne zdanie: Krew Jego na nas i na dzieci nasze (Mt 27, 25), co oznacza przyjęcie całej odpowiedzialności za Jego śmierć.
Prorok Izajasz prorokował: Dręczono go, lecz sam pozwolił się gnębić, nawet nie otworzył ust swoich. Jak baranek na rzeź prowadzony, jak owca niema (…). Tak! Zgładzono go z krainy żyjących; za grzechy mego ludu został zbity na śmierć (Iz 53, 7-8).
Ludzkość zabija Tego, Który całe swoje nauczanie i cuda opierał na miłości. Bo przecież uzdrawiał wielu ludzi, między innymi chromego nad sadzawką (J 5, 1-18), paralityka (Łk 5, 17-26), kobietę cierpiącą na krwotok (Mk 5, 21-34) i wielu, wielu innych. Jezus uczył o obowiązku przebaczenia (Łk 17, 3-4), uczył, jak ważna jest pokorna służba (Łk 17, 7-10). Czy czyniłby to, gdyby nie kochał? Gdyby nie kochał mnie i Ciebie?
Pełnia grzeszności ludzi ukazuje się w tym samym momencie, kiedy objawia się pełnia miłości Boga. Kiedy ludzie coraz bardziej wykrzykiwali najgorsze przekleństwa wobec Niego, On prosił Ojca, aby nie poczytywał im tego za winę, aby im wybaczył. Czynił to wyłącznie z miłości. W wielkim swoim cierpieniu nie zapomina o Tej, która kochała Go całym sercem – o swojej Matce. Więcej nawet! Troszczy się o nią i oddaje swoją Matkę w ręce Umiłowanego Ucznia, aby ten zajął się Nią, gdyż jedyny Jej Syn umiera (por. J 19, 25-27). Gdyby Jezus tego nie uczynił, Maryja nie miałaby nikogo, kto by mógł się nią zająć, przez co byłaby zmuszona do życia tułaczego, podobnie jak Rut i jej teściowa, których historia opisana jest w Księdze Rut.
Jezus oddaje swoje życie za nas. Przybity do krzyża, cały pobity, ubiczowany, wyszydzony i upokorzony oddaje swego Ducha w ręce Ojca (Łk 23, 46).
Urodził się w ubóstwie i opuszczeniu. Umarł wzgardzony i opuszczony niemalże przez wszystkich, których nauczał.
Mój Bracie, moja Siostro.
Jezus umarł za Ciebie, za mnie, abyśmy mogli żyć. Plan Boga jednak nie kończy się na śmierci. Nawet Izajasz powiedział: Jeśli on wyda swe życie na ofiarę za grzechy (…) wola Pańska spełni się przez niego. Po udrękach swej duszy ujrzy światło i nim się nasyci. Sprawiedliwy mój Sługa usprawiedliwi wielu (…). Dlatego w nagrodę przydzielę mu tłumy (por. Iz 53, 10-12).
Nasz Zbawiciel zmartwychwstał! Pokonał śmierć! A my staliśmy się owcami prowadzonymi przez najwspanialszego Pasterza!
On chciał nas zbawić! Bo KOCHA NAS! I zrobił to! Oddał życie za nas – słabych przyjaciół i błąkające się owce. Nie bój się więc, mała Trzódko, bo spodobałaś się Bogu naszemu i zbawiona zostałaś przez Jego Syna.

