Kiedy Bóg stworzył człowieka, na obraz Boży go stworzył, stworzył mężczyznę i kobietę (Rdz 1, 27). Człowiek jest dopiero wtedy człowiekiem, kiedy potrafi z drugim człowiekiem wejść w taką relację jedności, że tworzą wspólnotę jednego ciała (por. Rdz 2, 24).
Gdy Adam i Ewa zgrzeszyli, przestali żyć w jedności. Adam, jako winowajczynię popełnionego grzechu, wskazał Ewę, Ewa wskazała węża, a wąż… On już nie miał na kogo wskazać. Wąż dokonał swego – poróżnił i rozdzielił ludzi, między którymi pojawił się egoizm, indywidualizm, życie dla siebie.
Od tego momentu człowiek chce żyć z innymi tylko pod takim warunkiem, że wszystko będzie tak, jak on tego chce. Ja chcę żyć. Inni mi w tym przeszkadzają, więc albo będą mi posłuszni, albo moja egoistyczna agresja pozbawi ich godności, dobrego imienia, a w konsekwencji – wolności i życia.
Bóg szuka człowieka, który chce się przed Nim ukryć, bo grzech obnaża ludzką nagość, słabość i niemoc. Na tym właśnie polega dramat poszukiwania człowieka, w którym objawia się piękno troskliwego Boga: On sam wychodzi z inicjatywą szukania tego, który się wobec Niego sprzeniewierzył. Szukania tego, który postanowił nie szukać Boga!
A Maryja swoim życiem udowodniła, że jest czystą odpowiedzią!
Jej Bóg nie szuka. Anioł powiedział do Niej: Pan z Tobą! Maryja sprzeciwiła się byciu jak Bóg. Ona żyła dla Boga.
I w jeszcze jednej kwestii jest Ona przeciwieństwem Adama i Ewy. Kiedy oni uprawiali swoistą spychologię, ona pyta o męża. Maryja wie, że bez męża nie będzie płodna. Ona wie, że aby dać życie, trzeba trwać w komunii miłości. Maryja wręcz upomina się o komunię płodnej miłości! Bóg ma jednak inny plan. Ona ma być płodna w Słowo Boga! Bóg zechciał swym słowem wypełnić Jej łono, a dzięki Jej pozytywnej odpowiedzi, Słowo stało się Ciałem w Niej!
Jak mówi autor listu do Efezjan: wszyscy jesteśmy naznaczeni pieczęcią Ducha Świętego, jesteśmy w Nim zanurzeni. Możemy więc stać się Jezusem i stanąć przed Ojcem odziani nie w swoje zasługi, ale w zasługi Syna Bożego. Przyoblec się w Chrystusa oznacza żyć ku chwale Boga w Synowskiej relacji!
Bóg mnie woła. Bóg chce wejść ze mną w dialog. Bóg chce dać mi taką miłość, która nie będzie niszczyła, ale rodziła do komunii, do jedności. Dokona się to we mnie tylko wtedy, gdy zanurzę się w Jego Słowo i pozwolę Mu kształtować mnie na obraz i podobieństwo Syna. Gdy tak, jak Maryja, pozwolę na to, by całkowicie BYĆ ODPOWIEDZIĄ, by być jedynie tak wobec Boga.

