GENEALOGIA MESJASZA cz. 7

Logo

Bliźnięta

            Dla Izaaka, na życzenie Abrahama, sługa znalazł żonę – Rebekę. Cała ta historia jest opowiedziana w 24 rozdziale Księgo Rodzaju. Kiedy Abraham umarł (Rdz 25, 7 i następne), Izaak i Izmael pochowali swego ojca, choć i tak wszystko odziedziczył Izaak (synowie drugorzędni zostali „obdarowani” i wysłani jeszcze przez Abrahama na wschód). I okazuje się, że Izaak ma podobny problem do swego ojca – Rebeka była niepłodna. Jednak Izaak zwraca się do Boga i Bóg jego modlitwy wysłuchuje.

Rebeka zaszła w ciążę bliźniaczą, a dzieci już w jej łonie zaczęły ze sobą walczyć. Kiedy zapytała Boga dlaczego tak się dzieje, Bóg dał jej odpowiedź: „Dwa narody są w twoim łonie, dwa odrębne ludy wyjdą z twych wnętrzności; jeden będzie silniejszy od drugiego, starszy będzie sługą młodszego”. I tak też się stało – że pozwolę sobie wybiec nieco w przyszłość.

Historia dwóch synów Izaaka – Ezawa i Jakuba – jest naprawdę ciekawa i wręcz obfituje w ciekawe sytuacje i tak zwane „zwroty akcji”. Skupię się jedynie na kilku rzeczach – nie mogę bowiem sobie pozwolić na omówienie zdanie po zdaniu całej ich historii. Chcę wskazać tylko kilka rzeczy, w sumie – dotyczących początków tej historii.

Uwertura do konfliktu 

Kiedy urodzili się bliźniaki – Jakub i Ezaw – to pierwszym narodzonym był Ezaw, cały pokryty owłosieniem i czerwony (admoni – stąd później Edom; Edom – admoni [czerwony]). Zaraz po nim z łona Rebeki wyszedł drugi syn, trzymający Ezawa za pietę – Jakub (Jaaqob od aqeb [pięta]).

Izaak dwadzieścia lat czekał na ten dzień!

Chłopcy, kiedy urośli, zajęli się każdy inną dziedziną życia. Ezaw stał się zręcznym myśliwym, żyjącym w polu. Natomiast Jakub był człowiekiem spokojnym, mieszkającym w namiocie.

No właśnie.

Ezaw ciężko pracował na polu i polował na zwierzynę. Tymczasem Jakub – mieszkał w namiocie. Rozbraja mnie to, że autor Księgi Rodzaju tak wprost pisze, że Izaak kochał Ezawa, bo lubił potrawy z upolowanej zwierzyny, natomiast Rebeka kochała Jakuba. Tu można zobaczyć jedno: ojcowie kochają raczej „za coś”, matki „po prostu kochają”. Piszę to trochę z ironią – ale też z uśmiechem na twarzy, bo jednak COŚ w tym jest, czyż nie?

Oto przyczynek do otwartej wojny. Dlaczego? Bo rodzice podzielili swoich synów!

Pierworództwo i podstęp

Rdz 25, 29-34 opisuje bardzo ciekawą sytuację. Oto Ezaw wraca z pola, jest zmęczony, głodny i najwyraźniej niezadowolony. Z czego? Z własnego życia. Nie jest ono łatwe i przyjemne. Ale Ezaw jest pierworodnym! Ma wielki przywilej, ogromny. My nie rozumiemy ciężaru tych określeń. Pierworodny otrzymywał to, co najcenniejsze po śmierci ojca. Największe doba. A Ezaw tym wzgardził, bo był… głodny. Tak, głodny!

A Jakub właśnie gotował soczewicę. Coś za coś – Ezaw dostanie jedzenie, jeżeli odstąpi przywilej pierworództwa Jakubowi. I Ezaw się… zgadza. Nie dziwi mnie więc to, co potem się dzieje.

Kiedy Izaak się zestarzał, zawołał swego pierworodnego – Ezawa i poprosił o to, by ten upolował mu zwierzynę i przyrządził potrawę, którą ten lubił. Ezaw więc wychodzi na polowanie.

27 rozdział Rdz o tym mówi.

Rebeka usłyszała, co mówił Izaak do Ezawa i wymyśliła PODSTĘP. Tak! PODSTĘP! Rebeka przyrządziła potrawę, przebrała Jakuba i Jakub otrzymał błogosławieństwo zarezerwowane dla pierworodnego… Ale! Ale! Przecież tu żadnego nieprawidłowego czynu nie ma! Kto jest pierworodnym? Ezaw? NIE! „Ezaw zlekceważył przywilej pierworództwa” – Rdz 25, 34b. Odstąpił pierworództwo Jakubowi za miskę soczewicy!

Jakub otrzymał błogosławieństwo, które w tym wypadku słusznie mu się należało. Choć podstęp jest podstępem. Jakub mógł powiedzieć Izaakowi prawdę, no ale cóż. Jakub później zapłacił za ten podstęp długimi latami trudów i tułaczki, a Bóg z tego postępu i tak potrafił skorzystać i posłużył on Jego planom.

Ezaw, pewny siebie, wchodzi do ojca z potrawą, którą przygotował i mówi: „Podnieś się mój ojcze i jedz to, co twój cyn upolował abyś mi udzielił błogosławieństwa!”. Lecz błogosławieństwo już zostało udzielone. Wtedy Ezaw podniósł głośny, pełen goryczy lament: „Daj i mnie błogosławieństwo, mój ojcze!”.

Jeżeli nie zaczniemy korzystać z przywilejów, jakie daje nam chrzest i pozostałe sakramenty, to nie miejmy pretensji do Boga, że powodzi się komuś innemu, a do tego jeszcze na przykład bratu odłączonemu, na przykład protestantowi. Co z tego? Bóg jest wolny w wyborze, kogo będzie obdarowywał swą łaską (Ml 1,2n; Rz 9, 10-16).

Nie gardźmy przywilejem, jaki otrzymaliśmy, choć niczego w zamian nie musieliśmy dawać. Przestańmy gardzić Bogiem, Kościołem, Sakramentami i modlitwą. Zacznijmy być dumni z tego, KIM jesteśmy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *