Już czwarty dzień rozważamy to, co wydarzyło się we wtorek przed męką Jezusa. To bardzo dobrze! Jest w tym dniu wiele treści przekazanej przez Jezusa, który w dzisiejszym fragmencie wychodzi ze Świątyni.
Pozwolę sobie przejść przez perykopę po kolei, choć pewne tematy potraktuję jako bloki tematyczne, a więc: Świątynia, prześladowanie uczniów, przyjście Chrystusa.
Jesteśmy w 13 rozdziale. Jezus opuszcza Świątynie i siada naprzeciwko niej, na Górze Oliwnej, żeby przepowiedzieć odrzucenie i zagładę nie tylko jałowej Świątyni (jaskinia zbójców, a nie dom modlitwy), ale też Jerozolimy, a nawet świata. Język budujący przestrzeń opisu jest bardzo wymowny i nieprzypadkowy:
„Wychodził ze Świątyni” – Mk 13, 1;
„Siedział naprzeciw Świątyni” – Mk 13, 3.
Jaka jest tego wymowa?
Żeby dobrze ten opis zrozumieć, trzeba jedną rzecz uściślić: Jezus nie tyle siedzi „naprzeciw Światyni” (co sugeruje, że ma przed sobą front, a więc główne wejście do Świątyni), co siedzi mając Świątynie PRZED sobą, ale stoi ona do Niego tyłem. Ogród Oliwny jest ulokowany ZA miastem, na wschód, tak jak świątynia jest zorientowana na wschód. Co to znaczy? Że osoba wchodząca do Świątyni szła w stronę wschodu, a za Świątynią był potok Cedron i Góra Oliwna.
Z perspektywy Jezusa Świątynia stoi do Niego tyłem, a więc wejście do niej jest po drugiej stronie, w mieście – Jezus natomiast jest poza miastem. Co Jezus obserwuje? Ludzi, którzy przychodzą do Świątyni i po „załatwieniu” swoich spraw wychodzą z niej, obracając się do Jezusa plecami. Powiem więcej – kierują się na zachód, w mrok. Jezus jest Światłem, które przyszło, jak słońce, które wschodzi. Gdzie wschodzi? Na wschodzie! I tam, na wschodzie jest Jezus. A ludzie „uciekają” przed jasnością w mrok! To pokazuje ich kondycję duchową – chcą mrokiem okryć prawdę o sobie.
Ludzie odrzucili Jezusa, obrócili się do Niego plecami. Jak można skonkludować ten opis? Posłużę się cytatem z Burridge’a: „Ci, którzy odwracają się plecami do lwa, na ogół są pożerani”. Tyle, że w tym przypadku nie są pożerani przez lwa, ale przez własną pychę. Odrzucili Lwa, który chciał ich ochronić przed nimi samymi.
Jezus mówi uczniom o przesladowaniach, stwierdzając, że najważniejsze jest zaufanie Bogu: „nie martwcie się przedtem, co macie mówić”. Dlaczego tak?
Chodzi o to, by nie obmyślać samemu obrony… Oskarżają mnie? Trudno. Ufam Panu! Ufam, bo Jezus mnie zapewnił: „Bo nie wy będziecie mówić, lecz Duch Święty”. Lecz kiedy tak się stanie? Kiedy ja oprę się na Bogu, w pełnym zaufaniu. Kiedy pozwolę na to, by to On mnie bronił, a nie ja siebie. Kiedy nie będę paktował z ludźmi, ale zaufam Bogu i Jego wszechmocy (czyli nie będę kpił z Boga jak król Achaz w Iz 7).
Nie chodzi tu o bycie pasywnym. Opowiadając się po stronie Jezusa jestem zobowiązany zgodzić się na to, że On mnie wybawi z opresji, a ja Mu na to pozwolę. Nawet, jeśli oskarżenia będą bolesne i kłamliwe – bo przecież wiem, że mój Pan jest potężny i wszechmocny.
No i powtórne przyjście Jezusa.
Wraca temat figowca, drzewa, które budzi się do życia i które staje się symbolem gotowości na niespodziewane przyjście Pana domu bez względu na porę. Poznajemy po drzewie, że nadchodzi lato. Możemy też poznać czas przyjścia Pana. Zauważcie, że opis czasu przed Jego powrotem nie napawa nas radością i zadowoleniem, a raczej lękiem, niepewnością, smutkiem. Będzie naprawdę nieciekawie! Chodzi jednak o to, by pomimo setek sytuacji beznadziejnych i tragicznych MIEĆ NADZIEJĘ! Mieć ją w sobie i ufać Panu, który nadejdzie i zatryumfuje nad światem. A my musimy być czujnymi i ufni.
Jerozolima zaufała sobie i około 70 roku została zrównana z ziemią przez Rzym. Jezus to zapowiedział w 13, 14-23.
Problem w tym, że mało kto Mu uwierzył…
Jezu, wierzę Tobie. Pomóż mi zaufać Tobie, 05mój Królu i całym sercem zwrócić się do Ciebie, nawet kosztem odwrócenia się od świata. Pozwól mi i pomóż mi w zaufaniu oprzeć całe moje życie na Tobie i wyczuwać Twą obecność, abym mógł rozpoznać moment Twego przyjścia. Amen.

