Zdecydowanie nazbyt często martwię się tym, czego mi brak, nie zauważając, jak wiele mam. Ale od początku.
Jezus jest nadal w ziemi pogan i dokonuje tam cudu. Cud jest bardzo podobny do tego wcześniejszego, gdy rozmnożył 5 chlebów i 2 ryby. Teraz natomiast cud dokonuje się na 7 chlebach i kilku rybach.
Tak, jak wtedy – mamy tu pewien symbol, który jest małym „bonusem” przy prawdziwym cudzie rozmnożenia. 7 chlebów można utożsamić z siedmioma narodami (plemionami) pogańskimi, których musieli wyrzucić Izraelici z Ziemi Obiecanej, gdy do niej wchodzili. I Jezus bierze w ręce to, czym oni żyją. Tak! Jezus to wykorzystuje, aby ostatecznie doprowadzić ich do wiary w Niego.
Jezusowi zrobiło się żal tłumu. Tak, jak poprzednio. Jezus ulitował się także nad poganami (grecki przekład mowi: Lituję się…, co my tłumaczymy jako: żal mi…), bo chce, by wszyscy bez wyjątku w Niego uwierzyli. Ale kolejność musi być zachowana: najpierw Żydzi…
To, co Jezus czyni – to są ogromne znaki! Jakiego by chcieli znaku faryzeusze? Sam nie wiem… Pytanie brzmi: Czy ja wierzę bezinteresownie? Wiem o Jezusie naprawdę dużo, ale czy wierzę? Na co czekam? Spotkałem Go, On odsłania się przede mną. Czego mi brakuje? Dlaczego nie wierzę tak w pełni? Na co czekam?
Uczniowie w lodzi rozprawiają o tym, że nie mają chlebów. To ważne – NIE MAJĄ ICH. A jednak Marek subtelnie wtrąca: „uczniowie zapomnieli zabrać chleby, i tylko jeden chleb mieli ze sobą”, a chwilę później to, co już przywołałem: „że nie mają chlebów”.
To mają czy nie mają?
Marek akcentuje dwa razy, że NIE MAJĄ. Raz, że MAJĄ.
Gdzie jest więc ten jeden chleb?
Jezus jest tym chlebem.
Jedyny chleb, który może nasycić wszystkich, każdego! Jeden chleb. Jedyny!
Jedyny, który może nasycić 12 pokoleń Izraela i 7 plemion pogańskich (a więc wszystkich pogan – 7, to pełnia).
Jedyny, który nasyci wszystkie pragnienia, potrzeby, głód – to JEZUS CHRYSTUS!
Zamiast myśleć, czego nie mam, pora zauważyć, co mam. A raczej Kogo mam.
Znak niczego nie zmieni we mnie, jeżeli dobrowolnie nie opowiem się po stroni Jezusa. On jest. Pora to sobie uświadomić. On jest. JEST!
Jezu.
Ty jesteś. Nie pytaj mnie, dlaczego wciąż chcę znaku. Ty wiesz – boje się. Ty znasz prawdę o mnie i tego się boję. Boję się prawdy o sobie i mojej grzeszności.
Równocześnie wiem, że Ty, tylko Ty, możesz mi pomóc.
Dziś nie wiem, o co prosić. Więc nie proszę. Po prostu pode chwile w ciszy.
W Twojej obecności…

