Niewidomy najpierw przejrzał, ale widział niedokładnie. Po drugim dotknięciu „i przejrzał zupełnie i został uzdrowiony”. Dwie różne sprawy. I konkluzja Jezusa: „Tylko do wsi nie wstępuj”.
Nie wracaj tam, gdzie skąd wyprowadził Cię Jezus. Gest wzięcia za rękę zostaje powtórzony – wcześniej dotyczył teściowej Piotra i córki Jaira. One wstały. Jezus „wydobył je” z dołu zagłady, wyciągnął z beznadziei do życia.
Tak natomiast wyprowadza niewidomego poza wieś. I ten niewidomy najpierw przejrzał. Ale co było jego prawdziwym problemem? Coś, co domagało się uzdrowienia, a my nie wiemy, co to było. Coś musiało zostać w nim uzdrowione i to wcale nie wzrok! Już przecież za pierwszym razem, jak pisze Marek: „ten przejrzał”. A jednak coś nie pozwalało mu dojrzeć ludzi.
I chyba o to chodziło.
Ten człowiek miał problem z zobaczeniem ludzi. Widział chodzące drzewa. W jego oczach ludziom było bliżej do drzew niż do ludzi. Jak bardzo musiał być skrzywdzony przez ludzi w tej wsi! Może miał nadzieję otrzymać od nich pomoc i dlatego do niej przybył? A oni potraktowali go źle i teraz nie był w stanie zobaczyć w nich człowieczeństwa.
Ja sam kiedyś wszedłem w grupę ludzi, od których spodziewałem się otrzymania pomocy, a dziś nie potrafię widzieć w nich ludzi, bo wiem, jak bardzo są zepsuci, zdegenerowani i wyzuci z człowieczeństwa.
Mając do nich żal, nie będę w stanie ujrzeć Wszystkiego jasno i wyraźnie. Mając żal do kogokolwiek, nieuleczony żal i niewybaczoną krzywdę w sobie, pielęgnowanie przez lata – nie ujrzę jasno i wyraźnie wszystkiego, co jest wokół mnie rzeczywiście.
Ale to jest miejsce, które musi uzdrowić Pan. Musi uzdrowić moje patrzenie na tych, którzy mnie skrzywdzili.
I Pan uzdrowi to miejsce we mnie.
A mi nie wolno wracać do tej „wsi”, do tej grupy, z której Pan mnie wyprowadził, ale mam wrócić do domu.
Do domu.
Do rodziny.
Jezu.
Czyn w moim sercu to, co Ty uznajesz za słuszne i dobre. Ulecz moje patrzenie na tych, którzy mnie skrzywdzili, zranili i zawinili względem mnie. Pozwól mi zobaczyć w nich człowieczeństwo.
Daj mi widzieć wszystko jasno i wyraźnie, bez mgły pretensji, niewybaczenia i pamiętliwości. Amen.

