24. Bo Jezus jest Synem Boga, a nie szamanem-cudotwórcą! – Mk 7, 31-37

Ewangelia mojego nawrócenia i Ewangelia, która sprawiała mi zawsze największą trudność. A dziś jakoś tak łatwo poszło… To chyba dzięki Wam. Nawet nie wiecie, jak mobilizująca jest świadomość, że Wy możecie to przeczytać 🙂 Nie planowałem też, że akurat ten wpis będzie miał taką datę – kolejne moje urodziny. Bądź uwielbiony Boże za Twoje wszystkie zamysły!

Jezus nadal jest na terenie pogańskim. I ktoś z tych pogańskich osób postanowił przyprowadzić głuchoniemego do Jezusa. A Jezus przedziwnie go uzdrawia. Ale dlaczego w tak dziwny sposób?
Może dlatego, bo ten człowiek jest poganinem? Może ten człowiek musiał w sobie przełamać niechęć do Jezusa, który był Żydem? Jezus jak gdyby wykorzystał coś, co ten człowiek znał, a zrobił to po to, by temu człowiekowi łatwiej było zaufać. Ten człowiek wie, w jaki sposób leczą pogańscy szamani (chyba tak się odmienia? XD) i jest prawie pewne, że tacy szamani próbowali go uleczyć, ale bezskutecznie. A Jezus tak jakby chciał mu pokazać (tylko jemu – na osobności): „Patrz, ja jestem SKUTECZNYM szamanem”.

I to, że Jezus spojrzał w niebo.

To jest bardzo ważne!

Jezus nie „czerpie mocy” z ziemi, z ognia, wiatru, drzewa czy rytmicznie grających grzechotek. Nie. Jezus czerpie moc z Nieba! Jezus wejrzał w Niebo (kai anablepas eis ton uranon) i westchnął. Wejrzał W niebo. I westchnął, jak gdyby zobaczył coś pięknego! Tak. Zobaczył. Ojca! Bo Jezus wszystko czyni w jedności z Ojcem.

I jeszcze to dotknięcie śliną języka. Greckie: kai ptusas hafto tes glosses autu można przetłumaczyć: i splunąwszy dotknął języka jego. Jezus najpierw splunął, a potem tą śliną dotknął języka głuchoniemego. To trochę porządkuje wyobrażenie tej sceny.

I ten człowiek otwiera się, gdy słyszy: „Effatha”. No właśnie! Sam się otwiera! Człowiek musi chcieć się otworzyć! Może słyszał na swój temat różne słowa i nie chciał już ich słyszeć? Może czuł się tak bardzo beznadziejny, że nie potrafił juz sam siebie obronić, sprzeciwić się wobec zła, które go spotykało?

Tak, tam jest Jezus i dokonuje różnych rzeczy, ale to ma zmierzać do wzbudzenia zaufania. I kiedy być może ten człowiek zaufał Jezusowi, potrafił otworzyć to, co zamknął?

Nie twierdzę, że Jezus nie uzdrowił prawdziwego głuchoniemego. Uzdrowił! Ale za tym idzie coś więcej. Jeżeli sam nie zechcesz się otworzyć, jeżeli nie zaufasz i się nie otworzysz, to nic się nie wydarzy!
Zaufaj Jezusowi. I otwórz się przed Nim!

I dlaczego im bardziej Jezus mówi, żeby nie rozgłaszali, tym bardziej oni rozgłaszają? A do tego oni są ZDUMIENI! Bo każdy inny by się chwalił swoimi „dokonaniami”. Jezus tego nie nie chce. Jezus nie chce, żeby ludzie Go kochali dlatego, bo dokonuje On cudów. Cuda są sprawą prawdziwie nieistotną! SERIO! Istotna jest wiara oparta na zaufaniu. Jezusowi zależy na tym, żeby ludzie uwierzyli w Niego, jako Syna Bożego, a nie jako cudotwórcę!

Bo Jezus jest Synem Boga! Nie szamanem!

Jezu. 
Dziękuję Ci za to, że pozwalasz mi rozumieć, jak ważna jest wiara w Ciebie. Pozwól mi w Ciebie nade wszystko wierzyć! 
I pomóż mi otworzyć się w pełni przed Tobą. Pomóż mi zaufać Tobie, Jezu Chryste, Synu Boży. Amen.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *