Tyle w dzisiejszym świecie mówi się o tym, by robić to, na co tylko ma się ochotę. Kłam – jeśli ma to tobie w czymś pomóc, oszukuj – jeśli masz coś zyskać, jesteś homoseksualistą – poddaj się temu i żądaj równouprawnienia dla swoich dewiacji, pij, baw się, używaj! RÓB CO CHCESZ!
Psychologowie tak często namawiają do tego, by nie tłamsić swoich pragnień (nawet tych złych!), by robić to, co chce się robić. Generalnie ująć to można w słowach: „hulaj dusza, piekła nie ma!” – co za bzdura!
Jezus Chrystus mówi: „Kto nie bierze swego krzyża,(…) nie jest mnie godzien” (Mt 10, 38) a w innym miejscu zachęca, by zaprzeć się samego siebie, wziąć krzyż i Go naśladować (Por. Mt 16, 24).
Co znaczy „zaprzeć się samego siebie”? To znaczy zaprzeć się tego, co pochodzi z tego świata. Zaprzeć się tego, co we mnie złe i co od Boga nie pochodzi, walczyć z tym i ZWALCZAĆ to w sobie, bo jeśli nie jest to Boże, to jest to złe!! Jeśli moje „ja” nadane mi przez siebie samego jest dla mnie ważniejsze niż moje „Ja” ofiarowane mi przez Boga, to znaczy, że mam się czego wypierać.
A brać krzyż i naśladować Chrystusa oznacza, że nie możemy pozwolić na to, by dać się stłamsić przez ten krzyż.
Chrystus bowiem sam wziąć krzyż, sam go przyjął – z WOLNEJ WOLI. To była Jego decyzja, jego pragnienie – ponieść krzyż i ofiarować siebie.
Podjąć krzyż znaczy więc, że mamy wziąć te nasze wszystkie słabości i stawić im czoła – czyli – zaprzeć się ich, radzić sobie z nimi, walczyć z nimi. Nie pozwolić na stłamszenie nas krzyżem, ale samemu ten krzyż wziąć i ponieść. Zawalczyć o życie! Kroczyć po nie.
Jezus da nam wystarczająco dużo sił. Nie pozwoli On na to, by nam ich zabrakło a jeśli nawet zabraknie, to On poniesie z nami ten krzyż.
Ale trzeba WALCZYĆ!
Walczyć o swoje życie tak samo, jak Jezus zawalczył o życie każdego z nas.
Twój los jest w twoich rękach. Podejmij krzyż. Nie poddawaj się. Nie pozwól się przygnieść ciężarem tego, co w tobie złe. Zawalcz o swoje życie. Już dziś. Nie jutro, nie za tydzień. Teraz.

