Wiecie, co mnie bawi w historii dwóch niewidomych? Jezus SUROWO im przykazał, żeby nikt nie dowiedział się od nich, że to On ich uzdrowił. A oni, gdy tylko wychodzą za drzwi, rozpowiedzieli o tym w CAŁEJ tamtejszej okolicy. Takie to ludzkie, takie prawdziwie mówiące wiele o nas. Możemy się zastanawiać, czy zrobili źle, czy dobrze? W końcu złamali SUROWY NAKAZ Jezusa! No to zrobili źle. A z drugiej strony – zrobili coś dobrego: dawali świadectwo, że Ten, w którego moc uwierzyli, odmienił ich życie. Nie wiem, dlaczego Jezus kazał im milczeć. Może Jezus zna nas lepiej, niż my samych siebie i wie, że często robimy na opak. „Nie jedz owocu” – to jemy. „Nie miej bogów cudzych przede Mną” – no to mamy. Wiele takich przykładów można mnożyć. Lubimy robić wiele rzeczy na opak. Niezależnie od tego – bo można się z tym zgadzać, bądź nie – porusza mnie to, że Jezus nie od razu ich uzdrawia. Niewidomi muszą za Nim iść, wołać. Dlaczego tak często ja tak nie robię? Dlaczego nie upieram się, nie proszę, nie krzyczę? Bo myślę sobie, że tak trochę głupio być nachalnym wobec Boga. No to dzisiaj zrozumiałem, że trzeba być. Nie wiem dlaczego – ale z jakiegoś powodu Bóg oczekuje od nas nachalności, może wytrwałości? Może chodzi o to, byśmy byli do końca pewni, że tego potrzebujemy, by już więcej nie rumienić się ze wstydu? „Odtąd Jakub nie będzie już się rumienił ani oblicze jego już nie przyblednie” – słowa Boga – ODKUPICIELA – zapisane przez Izajasza. Bóg nie chce, byśmy się rumienili ze wstydu. Niewidomi wypaplali wszystko, bo przestali się wstydzić. Odzyskali godność. Nie bali się ludzi, ich surowej oceny, politowania z ich strony, albo pogardy, bo ci są niewidomi. Już odzyskali wzrok. Odzyskali swoja godność. Jezus, którego przyjście jest #oJedenDzieńBliżej tego dokonał, bo oni wołali, prosili i błagali. Jezus, który jest światłem i zbawieniem człowieka dokonał tego w ich życiu. Dlaczego niemiałby dokonać tego i w naszym? Ja zamierzam być teraz bardzo nachalny. A wy?
Iz 29, 17-24, Ps 27, Mt 9, 27-31

