Mesjasz miał pochodzić z królewskiego rodu Dawida, wedle proroctwa z 2Sm 7, 12-16. Mówiono, że będzie to następca tronu, a więc myślano w prosty sposob: będzie to ktoś taki, jak Dawid, będzie pochodził od Dawida – będzie więc na wskroś ludzki i potężny, jak król Dawid.
Ale wydaje mi się, że zasadniczy jest tu fragment wskazanego proroctwa z 2Sm 7, 12: „Kiedy wypełnią się twoje dni i spoczniesz obok swych przodków, wtedy wzbudzę po tobie potomka twojego…”.
Bóg wzbudzi potomka. Nie Dawid! Pójdę dalej: Dawid tego potomka NIE SPŁODZI! Dlatego właśnie możliwe jest to, że Mesjasz będzie PONAD Dawidem, choć wyjdzie z jego rodu (w tekście z 2Sm: z wnętrzności). Przytoczony przez Jezusa tekst z Ps 110, 1 wskazuje właśnie na takie widzenie tego faktu: „Rzekł Pan do Pana mego”. Psalmy według tradycji napisał król Dawid, który, jak się zdaje, świetnie to wyczuł z danego mu proroctwa.
Oczywiście bibliści by mnie teraz zjedli na śniadanie, bo od razu odczytuje sprawę proroctwa w bardzo szerokim kontekście. Ale ja nie twierdzę, że Dawid wszystko wiedział i rozumiał. Być może myślał o swoim synu, Salomonie, kiedy patrzył na niego i przypominał sobie słowa dane mu od Jahwe. Jezus mówił, że: „Dawid mówi mocą Ducha Świętego”. Mówi. Bo jego mówienie trwa w jego psalmach. I dzięki temu my możemy rozumieć to, czego on zapewne w ogóle nie rozumiał i możemy wiedzieć to, czego on nie wiedział.
Strój prawdziwie zdobi człowieka, ale częściej „przykrywa” to, co człowiek ma W sobie. Co z tego, że ktoś ładnie wygląda, skoro to tylko pozór, przez który uciska bliźnich?
O wiele ważniejsza jest skromność i prawda. Nie mówię o dziadostwie. Mówię o skromności, a więc o nie robieniu czegoś na pokaz. I o prawdzie – żeby ładnymi ciuszkami nie zakrywać brzydoty swego wnętrza.
Wszyscy do skarbonki wrzucali to, co im zbywało. A wdowa wrzuciła wszystko to, co miała: dwa pieniążki, a więc jeden grosz. Oddała wszystko, bo w pełni zaufała Bogu, bo oparła się na Nim.
Mogła wrzucić jeden pieniążek, a drugi zachować „tak na wszelki wypadek”, „tak na czarną godzinę”. Nie zrobiła tego. Oddała wszystko i nie płakała nawet, że nie ma środków do życia. Jak wielka musiała być w niej pokora i jak ogromna ufność.
Myślę, że tak mógł zachować się ktoś, kto już doświadczył troskliwości Boga. Musiała juz raz tak uczynić i się nie zawiodła, dlatego powtarza to wszystko. A może to jest właśnie ten pierwszy raz? Jak wielką trzeba mieć wiarę! Mi samemu jest niełatwo cos takiego uczynić.
Bóg po BOŻEMU zatroszczył się o jej życie, jak wierzę. Dlaczego? Bo po ludzku „oddała” ona życie (oddała wszystko, co miała, a więc wszystko, co pozwalało jej przeżyć i nie umrzeć z glodu).
Ta uboga wdowa jest więc totalnym zaprzeczeniem postawy bogatego młodzieńca.
I życzę sobie i Wam zaufania wobec Boga na wzór tej kobiety!
Jezu.
Naucz mnie pokory i ufności. Pozwól mi i pomóż mi tak ufać Bogu, bym oddawał Mu wszystko, co wydaje się być „moim”, bym oparł się we wszystkim na Bogu. Amen.

