GENEALOGIA MESJASZA cz. 11

Logo

Czystość krwi  

            Żydzi zawsze dbali o to, by zachować „czystość krwi”. Oczywiście – zdarzały się wyjątki. Oczywiście bardzo często. Było to związane z zapisem w Lb 36, 6-12, który nakazywał, by dziedzictwo pozostawało w rodzie Izraela. Choć – należy zauważyć – dotyczyło to raczej kobiet, nie mężczyzn. Taka bardziej zażarta walka o zachowanie czystej krwi, to czasy nieco późniejsze, proroków Ezdrasza i Nehemiasza. Jak na razie jesteśmy w czasach sędziów.

Słodycz Pana Boga 

Kiedy w kraju nastał głód, z Betlejem do Moabu udał się Elimelek wraz z żoną Noemi i swoimi synami: Machlonem i Kilionem. Gdy byli już w Moabie, synowie Elimeleka wzięli sobie za żony dwie Moabitki – Orpę i Rut.

Stało się tak, że zmarli Elimelek, Machlon i Kilion. Noemi, Orpa i Rut zostały więc kim? Oczywiście wdowami. I tu opowiadanie z Ksiegi Rut zaczyna być naprawdę bardzo interesujące. Przeczytajcie sobie tę księgę – to tylko 4 rozdziały, a naprawdę ta historia jest piękna.

Mamy więc trzy wdowy, do tego bezdzietne. Noemi mówi więc swoim synowym, aby te powróciły do swych domów rodzinnych, lecz one nie chcą i płaczą. Noemi ponownie wysyła je do ich domów rodzinnych, więc znowu zaczynają obie głośno płakać. Jednak coś się zmienia – Orpa faktycznie odchodzi. Rut natomiast pozostaje przy swojej teściowej. Piękne słowa wypowiada Rut (Rt 1, 16-17). Są to słowa wypływające z miłości i wierności.

Rut wie, co czeka Noemi. Męża nie znajdzie, dzieci najprawdopodobniej nie urodzi, więc jest skazana na śmierć. Kobieta w takiej sytuacji, jak sytuacja Noemi, jest naprawdę skazana na powolną śmierć.

Poza tym – w Noemi jest coś dobrego, bo przecież jej imię oznacza: „Moja słodycz”. Czyją słodyczą jest Noemi? Wydaje mi się, że Boga, gdyż imię jej męża, Elimeleka, oznaczało: „Bóg mój jest Królem”. Jeśli tak spojrzymy na imiona tych małżonków, to zobaczymy, że Bóg, który jest królem Elimeleka, dał mu za żoną Swoją Słodycz. Noemi, jako Boża Słodycz, musiała być naprawdę dobrą kobietą, a świadczyć może o tym fakt niecięci Orpy i Rut do opuszczenia jej. Ona stała się także słodyczą dla innych ludzi, gdyż była słodyczą Boga.

Powrót do Betlejem 

Kiedy jednak przybyły Rut i Noemi do Betlejem, kobiety mówiły do siebie: „Więc to jest Noemi!”, na co teściowa Rut odpowiadała: „Nie nazywajcie mnie Noemi, ale nazywajcie mnie Mara”. Nie Moja Słodycz, ale Moja gorycz. Noemi miała męża i dwóch synów. Teraz została sama. Wdowa, którą czeka śmierć. Gorycz. Ale czyja gorycz. Noemi uważa się za gorycz w oczach Boga. No bo przecież wszystko wskazuje na to, że Bóg odebrał jej Swą łaskawość.

To, co dzieje się później, jest równie ciekawe. Rut postanowiła pójść na jakieś pole i zbierać kłosy za tymi, którzy zbierali je na polu – był bowiem czas żniw jęczmiennych.

W Prawie był zapis, który mówił, że podczas żniw, czy w czasie zbierania fig lub winogron, jeśli podczas zbierania kłosów jakiś spadł na ziemię lub przeoczono na drzewie jakąś figę, albo kiść winogron – nie można było po to sięgnąć po raz drugi. Uznawane to było z coś, co powinno pozostać dla wdów, sierot, ludzi ubogich. Coś w rodzaju jałmużny dla ubogich (Kpł 19, 9n; Pwt 24, 19-22).

Rut postanowiła z tego skorzystać.

Pole Booza

Przypadkiem trafiła na pole Booza. A kim był Booz? Był powinowatym Noemi, krewnym Elimeleka, jej męża. Booz zobaczył Rut na swoim polu. Kiedy dowiedział się, że jest to synowa Noemi, postanowił z nią porozmawiać, bowiem słyszał o tym, co uczyniła dla swojej teściowej. Obdarzył ją wielką życzliwością. Kazał swoim sługom nie dokuczać jej, ani nie przeszkadzać jej w zbieraniu kłosów. Co więcej – kazał pozostawiać sporo kłosów, które mogłaby ona zebrać.

W trakcie tej historii i podczas ich rozmowy, Rut padła na twarz przed Boozem i wypowiedziała słowa: „Dlaczego darzysz nie życzliwością, tak iż mnie uznajesz, choć jestem obca?” (Rt 2,10). No właśnie – obca. Rut jest Moabitką, a odpowiedź Booza nie pozostawia złudzeń – on robi to dlatego, bo usłyszał, co Rut zrobiła dla Noemi – przypominam! Booz darzy życzliwością Rut ze względu na Noemi, bo on jest spowinowacony z Noemi. Nie ma innego powodu. Ale! Pada kolejne piękne stwierdzenie, tym razem wypowiedziane przez Booza: „Niech cię wynagrodzi Pan za to, coś uczyniła i niech będzie pełna twoja nagroda u Pana, Boga Izraela, pod Którego skrzydła przyszłaś się schronić”. Jest to w jakiejś mierze nawiązanie do Rt 1,16, gdzie padają słowa Rut do Noemi: „a twój Bóg będzie moim Bogiem”. Rut jest – jak się okazuje – konwertytką!

To jest naprawdę bardzo interesujące w tej Księdze – tak naprawdę chodzi o przedłużenie rodu Elimeleka przez Booza i Rut dla Noemi. Ciągłość rodu była oznaką wielkiego Bożego błogosławieństwa. Jeśli ród będzie miał ciągłość nadal, to będzie to oznaczało, że Bóg znów błogosławi Noemi.

Goel

Gdzie w Rt 2, 20 mamy słowa: „jednym z mających względem nas prawo wykupu” i w Rt 3, 9: „jesteś powinowatym” (ale też w Rt 3, 12n; 4,1-4.6.8.14), tam w języku hebrajskim pojawia się słowo „goel”. I tu otwiera się przed nami tak wspaniała perspektywa, że aż się boję, że to się nie uda, abym umiał dobrze to wszystko wyjaśnić.

Najpierw przytoczę fragment z Kpł 25, 47-49: „Jeśli przybysz osiadły u ciebie się wzbogaci, a brat twój zubożeje i sprzeda siebie przybyszowi osiadłemu u ciebie albo potomkowi przybysza, to ten, który się sprzedał, może być wykupiony. Jeden z braci jego wykupi go. Także jego stryj, albo syn jego stryja, może go wykupić, albo którykolwiek z krewnych z jego rodziny wykupi go, albo też on sam siebie wykupi, jeżeli będzie go na to stać”.

Drugi fragment pochodzi z Pwt 25, 5-10: „Jeśli bracia będą mieszkać wspólnie i jeden z nich umrze, a nie będzie miał syna, nie wyjdzie żona zmarłego za kogoś obcego, spoza rodziny, lecz szwagier jej zbliży się do niej, weźmie ją sobie za żonę, dopełniając obowiązki lewiratu…” (możecie przeczytać całość).

W przypadku Noemi są ważne do spełnienia oba te prawa. Po pierwsze – trzeba ją wykupić, po drugie – trzeba spłodzić dziecko Elimelekowi. I to się ostatecznie dzieje. Booz wykupuje Noemi, Rut i ich ziemię, a do tego bierze Rut za żonę i rodzi im się syn- Obed. Hebrajskie Obed obok Ebed, może oznaczać sługę lub czciciela. Noemi wzięła dziecko i położyła je na swym łonie – był to znak adopcji, przyjęcia dziecka jako swoje. Dlatego kobiety mówiły do niej: „On będzie dla ciebie pociechą, będzie cię utrzymywał w twojej starości” (Rt 4, 15).

Obed jest kontynuacją rodu Elimeleka, a więc ma obowiązek otoczyć opieką Noemi. A jak sprawa ma się z goelem? Dlaczego o nim wspomniałem?

Najprawdziwszym goelem jest największy sługa Boga – Jezus Chrystus. On przyjął postać sługi (Flp 2,7). Ale co tutaj jest ważne? On nas – często tak mówimy – ODKUPIŁ, WYKUPIŁ, NABYŁ.

1 Kor 6, 19-20: „Czyż nie wiecie, że ciało wasze jest świątynią Ducha Świętego, który w was jest, a którego macie od Boga i że już nie należycie do samych siebie? Za wielką bowiem cenę zostaliście nabyci. Chwalcie więc Boga w waszym ciele!”.

Ps 130, 7-8: „U Pana jest bowiem łaska i w obfitości u Niego odkupienie. On odkupi Izraela ze wszystkich jego grzechów”.

Kiedy ludzkość popełniła grzech pierworodny, sprzedała się złu. Pycha praktycznie wrzuciła nas w ramiona szatana, który rozpoczął proces niszczenia nas, gnojenia i upokarzania. Ale Jezus przyszedł, by nas wykupić. Cena była wielka – Jego śmierć.

Mylił się szatan, jeśli myślał, że w ten sposób powstrzyma Boga przed Jego wielką miłością i miłosierdziem. Bo on naszymi – to jest ludzkimi – rękoma zabił Syna Bożego. Lecz zamiast ściągnąć na nas zniszczenie i zgładzenie, okazało się, że my dostąpiliśmy ogromnej i nieopisanej łaski.

Zostaliśmy wykupieni i zostało nam wszystko przebaczone. Coś, co – jak się zdawało – miało stać się dla nas potępieniem, stało się błogosławieństwem. I choć my, niestety, zbyt często zaprzedajemy się złu na powrót, to i tak On, Jezus, nas wykupuje przez łaskę miłosierdzia i miłości.

Booz i Rut byli rodzicami Obeda, Obed był ojcem Jessego, a Jesse był ojcem króla Dawida.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *