Czy czuję potrzebę modlitwy? Jak często się modlę? Jezus wstał nad ranem, kiedy jeszcze trwała noc i udał się na miejsce pustynne, czyli tam, gdzie cisza pozwalała usłyszeć głos Ojca. Jak jest z ciszą w moim życiu? U mnie kiepsko. A modlitwa zbyt często sprowadza się do obowiązkowych punktów dnia. Ale czy ja chce prawdziwie przylgnąć do Pana? Czy chce dać Mu coś bezinteresownie od siebie?
Kiedy ja pogrążam się w dobrym samopoczuciu i jest mi dobrze tu, gdzie jestem, a Pan mnie zaczyna wyprzedzać, iść dalej, często jak Piotr mam do Niego pewną pretensje: „Wszyscy Cię szukaja”. Gdzie? W Kafarnaum. Tam miał być Jezus. Mamy w tłumaczeniu napisane, ze Szymon „pospieszyć za Nim” z towarzyszami. Greckie „katedoksien” oznacza „ścigać Go”. Piotr zaczął ścigać Jezusa, bo Jezus wyłamuje się z jego schematów. Z moich schematów. Wyprzedza mnie, a ja nie chcę Go dogonić, tylko ścigam Go i chce sprowadzić do mojego „ja Ciebie widzę tu i takiego”. Do mojego „widzi-mi-się”.
Jezus proponuje: „Pójdźmy gdzie indziej”. Poszli? Wszyscy? Chyba nie… On chodził po całej Galilei. On. Nie oni. Do Niego przychodzi trędowaty. Tam nie ma uczniów. Ile razy ja czuję się opuszczony przez Jezusa i gniewam się na Niego, bo daje innym to, czego ja chce, a nie dostaje? Hm… ciekawe.
Z trędowatym sprawa jest bardzo interesująca. Według Prawa mojżeszowego trędowaty nie mógł zbliżać się do ludzi i musiał żyć pustkowiu (przeczytajcie Kpł 13, 45-46).
A ten trędowaty odważył się podejść do Jezusa i prosić o oczyszczenie. W tej prośbie jest pewien klucz do zrozumienia modlitwy prośby. Trędowaty mowi: „Jeśli chcesz, możesz mnie oczyscic”. Jezus mówi: „Chcę”.
To jest zasadnicza różnica między Piotrem, a trędowatym – Piotr mówi: „Wszyscy Cię szukaja”. Wszyscy. „Oni chcą, żebyś był w Kafarnaum”. Chcą nieco skrępować wolność Jezusa. Trędowaty natomiast mowi: „Jeśli chcesz, możesz. ..”. Dał Jezusowi pełną swobodę działania. I Jezus go uzdrawia.
I następuje jeszcze jedna niesamowita scena – ZAMIANA RÓL.
Jezus zostaje na pustkowiu i nie może jawnie wejść do miasta – a więc Jezus stawia siebie w sytuacji trędowatego! Dokładnie tak wygląda życie trędowatego! Pustynia.
Samotność i zakaz (niemożność) wejścia do miasta.
A trędowaty? Jezus nakazuje mu wejść do miasta. On wchodzi i wiele opowiada i rozgłasza. O kim? O Jezusie. Głosi Ewangelię. Czyni to, co Jezus! Patrzcie na fragment: „Pójdźmy… do sąsiednich miejscowości, abym i tam mógł nauczac”. Teraz czyni to człowiek uzdrowiony z trądu. I jaki jest skutek?
Ludzie zewsząd schodzą się do Jezusa. Przepowiadanie Jezusa i mówienie o doświadczeniu Jego miłości sprawia, że ludzie przychodzą do Niego! I to jest nasz cel!
Jezu.
Tak często chcę mieć Ciebie tylko dla siebie i nie pozwalam Ci równocześnie na to, byś czynił to, co chcesz. I tyle razy nie chce iść za Tobą. Proszę, pozwól mi być Tobie wiernym. Jeśli tego chcesz, możesz to we mnie uczynić. Pozostawiam Ci pełną swobodę decydowania o mnie i moim życiu i proszę – zajmij miejsce mojego trądu i uwolnić mnie od niego Twoim dotykiem pełnym troski i litości. Amen.

