„…Tu omnia scis…”

Zasmucił się Piotr, że mu po raz trzeci powiedział: Czy kochasz Mnie? I rzekł do Niego: Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham. Rzekł do niego Jezus: Paś owce moje.” (J 21, 17).

Niełatwo jest zasmucić się nad tym, co mówi do nas Bóg. Częściej to my chcemy mówić a On ma słuchać. Gdy jednak jakieś słowa usłyszymy, do tego słowa będące pytaniem od Boga, odpowiadamy pochopnie i… uciekamy.

Piotr nie miał łatwo. Targały nim wyrzuty sumienia, bo przecież zaparł się Pana. Teraz zaś ten Pan stoi przed nim i pyta go: „Piotrek, czy Ty Mnie kochasz?”. Być może Piotr pomyślał: „O co Mu chodzi?!” i szybko odpowiedział: „No pewnie! Oczywiście, że Ciebie kocham!” – przecież to takie oczywiste! Jak można nie kochać Tego, który ZMARTWYCHWSTAŁ! Facet ma moc! Trzeba Go kochać.

Jezus przyjmuje to słowo, niemniej zadaje to pytanie ponownie: „Piotrek, ale czy Ty Mnie naprawdę kochasz?”. Przesadził. Przecież Piotr Mu przed chwilą powiedział, że tak, kocha Go. Możliwe, że wtedy pomyślał o swoim drugim zaparciu się Pana. Może zrozumiał, że nie chodzi  o Jego moc, dzięki której zmartwychwstał? Może… Może chodziło o coś innego. Ale kto by się zastanawiał, kto by wracał do spraw sprzed dawien dawna (no i co z tego, że wydarzyły się one jakoś… miesiąc wcześniej? Kto by pamiętał o tym, co było tak dawno temu?!). „No przecież wiesz, mówiłem już, kocham Cię…”. „Paś więc owce moje”.

Ufff… Skończył. Zrozumiał, pewnie już nie zapyta o… „Szymonie, synu Jana, czy kochasz Mnie?”. A jednak zapytał…. Dlaczego zapytał o to znowu…?

Wydaje mi się, że Jezus pyta po to, by w końcu ruszyć sercem Piotra. „Zaparłeś się Mnie trzy razy… Czy choć trochę żałujesz? Czy żałujesz, bo Mnie kochasz, czy dlatego, bo oto żyję, choć mnie zabito? Bo oto jestem, choć nie powinno Mnie tu być? Dlaczego Mnie kochasz?”.

„Kocham, bo…”. No właśnie. Dlaczego kocham?

Pan wie, że Piotr Go kocha, że większość Go kocha. On wie. Ale dlaczego się Go kocha? Pan wie, jednak pyta po części też nas: DLACZEGO Mnie kochasz? Czy Ty w ogóle wiesz, że Mnie kochasz? Dlaczego Mnie kochasz? Czy TY WIESZ?!”.

Piotr spojrzał w siebie. Jezus rozdrapał swoim pytaniem wszystkie jego rany i to pomogło Piotrowi spojrzeć na swoje życie. Raz jeszcze. Inaczej, niż do tej pory. Dopiero wtedy, kiedy otwarto jego serce, dość boleśnie, wykorzystując trzy pytania o miłość, kiedy on trzy razy się zaparł, może on, Szymon, syn Jana, spojrzeć na swoje życie stając w prawdzie przed sobą samym.

„Jestem beznadziejny, słaby i pesymistyczny. Jestem robakiem a może nawet i czymś gorszym…”. Może tak pomyślał, może inaczej. „Panie” – mówi Piotr – „Ty wszystko wiesz… Ty wiesz, że Ciebie kocham nie dlatego, bo zmartwychwstałeś, bo jesteś wszechmocny, bo jesteś zwycięzcą… Kocham Ciebie, bo jesteś. Pomimo mojej słabości, pomimo moich niedoskonałości i zapierania się Ciebie Ty…. jesteś przy mnie… Tak, kocham Cię, bo jesteś. Kocham bez względu na cokolwiek. Kocham Cię…”.

„Paś owce moje. Teraz wiem, że mi ich nie zgubisz”.

„Tu omnia scis” – „Ty wszystko wiesz”. To są słowa brzmiące także w moim sercu. Od nich zaczynam i chcę się nimi dzielić.

Niech to wystarczy za słowo wstępu.