Jeszcze nigdy ludzie nie byli tak bardzo głodni miłości. Jak wielu ludzi głoduje! A jest to śmiertelne głodowanie! Śmiertelny głód miłości, głód dobra, głód pokoju i przebaczenia!
Dziś widziałem po raz kolejny taki obrazek: ktoś podwozi człowieka. Ten człowiek wychodzi i z uśmiechem na ustach się żegna. Miłe słowa, pozdrowienia dla rodziny tego, który podwoził, życzenia miłego dnia. Kiedy ten podwożony człowiek zamyka drzwi samochodu i odwraca się, jego uśmiech natychmiast znika. Na jego twarzy maluje się niemalże od razu smutek, jego oczy robią się szare… Zaczyna iść, z każdym krokiem jakby coraz bardziej przytłoczony.
Ten świat głoduje. Naprawdę bardzo głoduje. To takie smutne.
Czułem się jakąś zjawą na ulicy dzisiejszego popołudnia. Jakbym tylko ja się uśmiechał. Minąłem chyba tylko dwie osoby, które uśmiechnęły się do mnie. Reszta – patrzyła na mnie dziwnie. To takie przykre…
„…abyście się wzajemnie miłowali, jak Ja was umiłowałem…” (J 13, 34).

