Zapalić pochodnię, biodra przepasać…

Dzisiejsza Ewangelia (Łk 12, 35-38) jest wołaniem nie tylko o to, by czekać, ale także wskazuje JAK czekać. Bardzo mnie zachwyciły dzisiejsze sformułowania w Ewangelii wg św. Łukasza i postanowiłem się niektórymi myślami podzielić.

1. „Niech będą przepasane wasze biodra…” – Jezus nie mówi tutaj „przepaszcie”. Używa bardzo dziwnego stwierdzenia, jakby było to bardziej Jego życzenie: „chcę, aby…”, ewentualnie wyraża swoje wielkie pragnienie, byśmy zawsze mieli przepasane biodra. Co to znaczy? Cóż… Przepasanie bioder bardzo często następowało po umyciu się (oczyszczeniu) i było to zawsze pewnym synonimem czystości zewnętrznej, ale i wewnętrznej (np. po odbytej pokucie);

2. „I zapalone wasze pochodnie” – tutaj w zrozumieniu pomógł mi dziś diakon. Otóż: spróbuj zapalić pochodnię w małym pomieszczeniu i pomyśl, dlaczego głupio brzmi wytłumaczenie: masz siedzieć w domu i potulnie czekać z zapaloną pochodnią w ręku. Przecież można się zaczadzić! Pochodnie się KOPCĄ, więc jak na warunki mieszkalne czasów Jezusa, można by było się zabić, siedząc z pochodnią w domu. Dlaczego więc Jezus każe odpalić pochodnię? Po to, aby zmusić do wyjścia. Kiedy nadejdzie Pan, oczekuj na niego między domem a bramą, oświetl mu drogę. Wyjdź i czekaj, nie siedź bezczynnie!

3. „Bądźcie podobni do ludzi oczekujących swego pana, kiedy z uczty weselnej powróci i zakołacze” – śluby w tamtych czasach trwały bardzo długo. A więc czekanie może się znudzić, można coś ukraść pod nieobecność swojego pana, można nie wykonać swoich obowiązków… Można także czekać na niego, być gotowym na jego powrót, wykonać wszystkie swoje zadania a wtedy on przyjdzie i w ramach wielkiej wdzięczności za wierność, obsłuży swoje sługi i pozwoli im ucztować. On stanie się sługą swoich sług!

Jezus mówi: „Czy o drugiej, czy o trzeciej straży przyjdzie, szczęśliwi oni, gdy ich tak zastanie”. Nawet nie wspomina On o szczęściu pana, który wróci. Mówi o szczęściu sług. Bo prawdą jest, że spotka ich wielka radość, bowiem ich pan będzie wdzięczny im za wierność. Wierność pomimo długiego, wydawać by się mogło – bezowocnego czekania. A jednak czekanie, nawet żmudne, sprawi, że słudzy będą ucztować a On, Pan, będzie dla nich wszystkim, obdarzy ich wielkim szczęściem, wielką miłością, wielkimi zaszczytami.

Wierność nie jest nudna! Wierność nigdy nie może się znudzić! Wiernym trzeba być do końca, zawsze, bez przerwy, bez wyjątku.

Trzeba więc nam zapalić pochodnie, biodra przepasać i wyjść z ciasnych, brudnych, zakurzonych i małych ram pychy, egoizmu i grzechu, stanąć przed bramą swojego serca i oczekiwać. Bo Pan w każdej chwili może przyjść i zapukać. Otwórz wtedy bramę serca, oświetl mu drogę – on skruszy Twoje ograniczenia, oczyści Twoje życie i z wdzięcznością posadzi Ciebie przy stole uczty, przy stole życia i da Ci to, co ma najlepszego – swoją Miłość.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *